Mam niejasne przeczucie, że na polskich drogach co drugi kierownik pojazdu silnikowego cierpi na chroniczny i nieuleczalny rodzaj debilizmu. Wiem, nic w tym odkrywczego, zdążyłem się przyzwyczaić, że każde włożenie kluczyka do stacyjki to początek kolejnej odsłony walki o życie – lub rosyjskiej ruletki. A są tacy, co jeżdżą… normalnie.
Czytaj dalej »
Genialny wynalazek na upał: kminek. Kilka łyżek kminku zalać wrzątkiem i gotować przez kilka minut na wolnym ogniu. Następnie ostudzić, zlać, pić. Można nieco dosłodzić miodem lub cukrem.
Na Litwie pije się to w domach i podaje w knajpach (zwłaszcza w karaimskich w okolicach Jeziora Trockiego, ale pewnie nie tylko).
W Łomży co drugi samochód to nauka jazdy.
Przy skręcie na Jedwabne łapie stopa babuleńka. W chustce na głowie i miniówie.
W lesie przed Augustowem przydrożna kapliczka na rosochatym drzewie. Drzewo pomalowane w jaskrawe kolory, wygląda niemal jak totem z Museo de America.
W Augustowie zebra. Zatrzymuję się, przepuszczam faceta. Ten zza pleców wyciąga policyjną czapkę i kłania mi się w pas.
Droga do granicy wyremontowana za unijną kasę. „Władza nadzorująca: Powiatowa Fundacja” czegośtam.
W Sejnach knajpa z tradycjami. Paskudna, ale podaje soczewiaki. Dosiada się do mnie miejscowy lump. Zapalić, pogadać. „Ale się u Ruskich …
Każdy kierunek studiów, zwłaszcza państwowych, ma swoje konwersatorium śmierci. Taki przedmiot, do zaliczenia którego nawet geniusze przystępują po kilkanaście razy. Historia na UW ma swój egzamin ze „starożytnej” u prof. Lengauera („prędzej mi …. wytną niż zaliczę starożytną”), krakowska AE ma mikroekonomię u prof. Grabowskiego, na Iberystyce UW człowiekiem-instytucją był pan Bazylko.




(5,00 out of 5)



(5,00 out of 5)



(5,00 out of 5)



(5,00 out of 5)



(5,00 out of 5)