Pompejańskie graffiti: próba systematyzacji
Odkąd w kręgu kultury europejskiej po raz pierwszy zapanowała moda na antyk, wykształcił się specyficzny sposób pojmowania tej epoki. Jeszcze w XX wieku młodych ludzi zmuszano do patrzenia na starożytnych Rzymian jak na postaci pomnikowe, z brązu i spiżu. W tej koncepcji starożytności, wpajanej kolejnym pokoleniom przez kostycznych i oschłych łacinników (patrz: przygody Mikołajka lub „Wspomnienia niebieskiego mundurka”) wszelkie postaci związane z Rzymem musiały być z definicji pełne patosu i bez skazy.
W zasadzie kłam temu podejściu zadało dopiero odkrycie ruin Pompejów i Herkulanum, dwóch miast rzymskich zachowanych do naszych czasów w doskonałym stanie dzięki wybuchowi Wezuwiusza w 79 roku n.e. Dopiero tam zyskano ostateczny dowód na to, że społeczeństwo rzymskie składało się w przeważającej większości ze zwykłych ludzi, nie tak znowu innych od nas, a nie z mężów sławnych. Ogromną rolę w tej ewolucji odegrały zachowane napisy zdobiące mury Pompejów i Herkulanum.
Chodzi tu jednak nie o oficjalne dedykacje na budynkach publicznych, jakich wiele zachowało się w innych częściach dawnego imperium, a o zwyczajne bazgroły pozostawiane na ścianach przez zwykłych mieszkańców. Zewnętrzne, bielone lub czerwienione ściany rzymskich domostw pokrywały tysiące mniejszych czy większych napisów o różnym charakterze. Graffiti znajdowano też wewnątrz domów, a w szczególności miejsc użyteczności publicznej, jak łaźnie, zajazdy, latryny czy domy publiczne. Ogółem w samych tylko Pompejach jak dotąd skatalogowano ponad 11 tysięcy takich inskrypcji, choć katalog Corpus Inscriptionum Latinarum (C.I.L.) wciąż jest wzbogacany o nowe.
Etymologicznie rzecz ujmując termin graffiti w dosłownym tłumaczeniu z języka włoskiego oznacza „zapiski wyskrobane w murze”. Z czasem jednak jego znaczenie poszerzyło się także o inne techniki zostawiania po sobie prywatnego śladu w publicznej przestrzeni, od imienia wyrytego nożem na drzwiach czyjegoś domu po rozbudowane murale zdobiące ściany wielopiętrowych budowli. Do kategorii antycznego graffiti zalicza się też zapiski znajdowane na skorupach glinianych naczyń, znajdowane w setkach egzemplarzy w wielu stanowiskach archeologicznych.
Pracę wyłapuje antyplagiat, nie trudź się. Poza tym przy publikacji szlag trafił wszystkie przypisy, nie wiem dlaczego.
Osobną kategorię, kto wie czy nie najwcześniej występującą, jest graffiti pielgrzymkowe, a więc wszelkiego rodzaju wotywne bądź dziękczynne napisy pozostawiane przez podróżnych na ścianach świątyń, wyroczni bądź innych miejsc, dokąd udawano się po błogosławieństwo czy poradę. Już w czasach greckich podróżni opisywali historie swych chorób lub podróży i zostawiali je w świątyniach – lub na ich murach. Zwyczaj ten przetrwał do czasów rzymskich, a dzięki chrześcijaństwu – choć w nieco zmienionej formie – do dziś. Wota znajdują się jednak poza tematem niniejszej pracy, bowiem w ich przygotowywaniu uczestniczyli często profesjonalni skrybowie urzędujący w świątyniach lub ich pobliżu. Na potrzeby niniejszej pracy przyjęto węższą definicję graffiti rzymskich, obejmującą w zasadzie jedynie napisy malowane lub ryte w przestrzeni publicznej na ścianach domów przez zwykłych przechodniów.
Znaczenie
Rozmaite zapiski ścienne można znaleźć i w innych rejonach świata Greków i Rzymian, od Masady w Palestynie po atlantyckie wybrzeże Półwyspu Iberyjskiego i od Afryki po Brytanię . W większości wypadków jednak zachowały się one jedynie we fragmentach. Najtańsza farba, czerwony barwnik uzyskiwany z krwi zwierząt, na większości stanowisk archeologicznych nie przetrwał próby czasu. Tymczasem w Pompejach i Herkulanum gorące popioły, lawa i potoki piroklastyczne zakonserwowały napisy naścienne w niemal idealnym stanie.
Dzięki nim współcześni badacze uzyskali wgląd w język, jakiego używali Rzymianie na co dzień. Codzienna łacina ze wszystkimi uproszczeniami fonetycznymi, kolokwializmami czy błędami ortograficznymi w zasadzie nie występuje w „oficjalnych” pismach antycznych. Również obscena, nawet jeśli występują w antycznej prozie czy poezji, pojawiają się w formie aluzji, zdecydowanie mniej bezpośrednich niż napisy na ścianach Pompejów. Dzięki temu pompejańskie graffiti dają wgląd w kulturę Rzymian nienależących do elity: zwykłych mieszkańców, którzy dla wielkich pisarzy antyku niemal nigdy nie bywali tematem zainteresowania. Dotyczy to nie tylko ich języka, ale też seksualności, wierzeń czy zwyczajów.
Jednym z największych zaskoczeń dla współczesnych badaczy była powszechność znajomości pisma. Jest oczywistym, że wielkie imperium, jakim stał się Rzym, wymagało znajomości pisma od swych urzędników rozsianych po wszystkich jego zakątkach. Do dziś zachowało się wiele pokwitowań i rachunków wypisywanych przez poborców podatkowych, wiele z nich od tak niewielkich partii towaru jak kilka amfor wina czy kosz oliwek. To dzięki takiej skrupulatności w prowadzeniu buchalterii możliwe było wydatkowanie pieniędzy zarobionych przez państwo w Egipcie na obronę na przykład linii Renu. Także armia, będąca kręgosłupem Rzymu, wymagała znajomości pisma przynajmniej od oficerów.
Dzięki znalezisku w Vindolanda (miasteczku przyfortowym obok Muru Hadriana, dzisiejsze Chesterholm) wiemy, że pismem posługiwało się wielu żołnierzy niższych szczebli. Cienkie deseczki zapisane jakimś rodzajem inkaustu zawierają m.in. prośby o udzielenie przepustki. Znaleziono ich setki, zachowały się w wilgotnej ziemi, a rzadko widać tę samą rękę. Znaleziska o podobnym charakterze wykopano także w i wokół Perusii (współczesna Perugia we Włoszech), gdzie znajduje się po dziś dzień tysiące kul do procy z czasów oblężenia miasta w okresie po śmierci Cezara. Najczęściej były to życzenia zwycięstwa dla jednej ze stron konfliktu między Oktawianem (przyszłym Augustem) i Luciuszem i Fulwią Antoniuszami (bratem i żoną Marka Antoniusza) uwiezionymi w oblężonym przez przybranego syna Cezara mieście. Wiele z nich opatrzonych jest klątwami, jednak inne zawierają hasła czysto propagandowe: aluzje do łysienia wrogiego wodza bądź wezwanie do pokazania intymnych części ciała z murów: L(uci) A(ntoni) calve, Fulvia, culum pan(dite). Autorzy tych inskrypcji musieli zakładać, że po drugiej stronie barykady znajdzie się ktoś zdolny do odczytania ich haseł.
Trudno stwierdzić jaki procent mieszkańców Pompejów umiał pisać i czytać. Niektórzy twierdzą, że nawet 30 proc. To sporo, bowiem taki odsetek wykracza znacząco ponad liczebność tzw. klas wyższych. Możliwe też, że Pompeje były pod tym względem wyjątkowe. Podobnych znalezisk w Rzymskiej Brytanii jest zdecydowanie mniej, choć bez wątpienia są one o wiele lepiej opisane przez badaczy. Dzięki łatwośći z jaką w Wielkiej Brytanii prowadzi się prace archeologiczne, ale także dzięki długim tradycjom badań nad pozostałościami rzymskimi, możliwe było nawet stworzenie swoistej mapy występowania stylusów, jakimi Rzymianie zapisywali gliniane, ołowiane bądź woskowe tabliczki. Ponad 350 takich narzędzi znaleziono w osiedlach wiejskich. Przeważnie chodziło o wille bogaczy w gęściej zaludnionej, bogatszej i bardziej zromanizowanej południowo-wschodniej części wyspy. Jednak stylusy znajdowano także w biedniejszych domostwach.
Tematyka
Do tworzenia napisów na ścianach zachęcały nuda, chęć zysku, rozśmieszenia współobywateli lub często zawiść. Często też do zostawienia śladu po sobie zachęcały już istniejące napisy i malunki. Zjawisko to, i dziś dające się zauważyć na ulicach miast, doprowadziło współczesnych archeologów do wielu trudnych dylematów, jak na przykład w przypadku stanowiska archeologicznego Cogal niedaleko hiszpańskiego miasta Lerida. Można tam zaobserwować rzymskie graffiti, jakim antyczni wandale ozdobili ściany wcześniej naznaczone przez przedstawicieli neolitycznych kultur zbieracko-łowieckich.
Wracając do graffiti pompejańskich, niemal wszystkie pisane są tzw. starszą kursywą, a więc pismem odręcznym. Choć niektórzy badacze twierdzą, że tworzyli je wyłącznie dorośli mężczyźni, nie wydaje się to pogląd w pełni uzasadniony. Zbyt często bowiem odnajdowane są wpisy kobiet, a z wysokości, na jakiej znajduje się wiele napisów można wnosić, że swój ślad zostawiały także i dzieci.
Najczęściej spotykanym motywem zapisków, jakie mieszkańcy Pompejów czynili na ścianach, były imiona. Niektóre to zwykłe obelgi, inne reklamują prostytutki, jeszcze inne przybierają postać poetyckich dystychów, często o tematyce politycznej, rzadziej otwarte groźby lub wulgaryzmy nie skierowane do nikogo konkretnego. Osobną kategorię stanowią prośby o to, by nie załatwiać potrzeb fizjologicznych w pobliżu.
Inne odznaczają się taką prostotą, że i do dziś można znaleźć na ulicach miast ich kopie. Dość znanym przykładem jest znaleziony w Pompejach napis „Sabinus hic”, czyli „Tu byłem – Sabinus”. Podobnych memów powtarzanych przez pompejańczyków było dużo więcej. Dwuwiersz „Ściano, podziwiam cię za to, że jeszcze stoisz, choć musisz nosić tyle gryzmołów” znaleziono w czterech różnych punktach miasta, za każdym razem pisany inną ręką i w nieco innej formie.
Stałym, odwiecznym motywem napisów na murach jest miłość, nie tylko ta spełniona. Najprostsze napisy to zwykłe Marcus Spe[n]dusa amati Cornelia Hele[na] amatur ab Rufo, bywają jednak i bardziej rozbudowane wątki. Jeden z dłuższych napisów znalezionych w tzw. Taberna Euxinii w Pompejach głosi, że Successus textor amat componiaes ancillam, nomine Hiridem, quae quidem illum non curat. Sed ille rogat illa com(m)iseretur. Scribit rivalis. Vale. Jednak wzmiankowany Successus nie pozostał dłużny i poniżej dopisał, że invidiose, quia rumperes, sedare noli formonsiorem et qui est homo prevessimus et bellus.
To jednak jeszcze nie koniec kłótni. Ów zazdrośnik odpowiedział, że nic sobie nie robi z gróźb Successusa: Dixi, scripsi. Amas Hiredem quae te non curat. S[u]a Successo ut su[p]r[a] (…) Severus.
Zazdrość zapewne była także powodem, dla którego anonimowy autor radził: Thyas, noli amare Fortunatu. By nie zostawić wątpliwości co do rodzaju tej miłości, autor wyrysował obok podobiznę męskiego członka. Czasem pojawiają się też całkiem nieoczekiwane propozycje: Zosimus Victoriae salutem, rogo te, ut mihi sucuras etati maeae. si putas me aes non hab[e]rae [noli] am[are] m[e] .
Nie można nie wspomnieć o rozmaitych obscenach, ze szczególnym uwzględnieniem miłości francuskiej, występującej w napisach naściennych zarówno w formie oferty handlowej, jak i obelgi („Hygino salutem. Edone Piladi fellat”). Charakterystyczne są też męskie przechwałki na temat możliwości seksualnych. Niejaki Caius Valerius Venustus, żołnierz I kohorty pretorianów, centurii Rufusa nazywa sam siebie „fututulor maximus”. Nieco skromniejszy jest jego kolega Floronius z VII legionu, który przyznaje, że hic fuit, neque mulieres scierunt nisi paucae et ses erant.
Także gladiatorzy radzili sobie z pismem. Do dziś w koszarach przy amfiteatrze zachował się swoisty pojedynek na przechwałki między Crescensem sieciarzem i Celladusem Trakiem. Pierwszy mieni się „nocnym, porannym i innych pór lekarzem dziewcząt”, drugi zaś „dumą dziewcząt” i „panem dziewcząt”. Z drugiej strony w pompejańskich graffiti odbijają się także rzymskie cnoty rodzinne. Na jednym z portyków podpisała się „Restituta z Secundusem, swym panem”, a inna niewiasta wyznaje, że „Virum vendere nolo meum quanta quantique”.
Trudno stwierdzić na ile pisanie po murach było legalne. Na pewno spotykało się ze społecznym przyzwoleniem, choć jeden z napisów znalezionych na murach Pompejów wskazuje, że ściany lepiej było ozdabiać pod osłoną nocy.
Kontekst
Brakuje nam znajomości kontekstu, konsytuacji w jakiej powstawały zapiski. Może to prowadzić do poważnych błędów interpretacyjnych, których jednak nie jesteśmy w stanie zweryfikować bądź skorygować. Przykładem mogą być tu reklamy domów publicznych i prostytutek, powszechnie występujące w tawernach czy zajazdach. Możemy się z nich dowiedzieć, że ceny fellatio lub pełnego stosunku z kurtyzaną ulegały sporym wahaniom. Z Pompejów wiemy, że dziewczę o imieniu Lais zrobi każdemu fellatio za dwa asy, podczas gdy chłopiec zwany Felix zrobi to samo za jednego asa. Dwa asy kosztowały także usługi Eutychis i Menandra, obojga „obdarzonych czarującymi manierami”.
Jednocześnie ceny niektórych prostytutek sięgały 23 asów przy dziennej pensji zwykłego legionisty sięgającej ośmiu, a nawet szesnastu asów (pół lub jednego denara; zależnie od okresu). Jest to nieocenione źródło informacji o rzymskiej ekonomii, jednak brak znajomości kontekstu stanowi tu olbrzymią trudność. Współczesny badacz nie może mieć bowiem pewności, czy imię zapisane wraz z ceną i rodzajem usługi seksualnej rzeczywiście było reklamą prostytutki, czy też raczej zwykłą obelgą wymierzoną w jakąś kobietę lub mężczyznę.
Podobnie jest z przechwałkami znajdowanymi w łaźniach. W łaźniach przy forum, łaźniach Sarno w Pompejach i podmiejskich w Herculaneum znajdują się głównie same imiona gości, jednak nie tylko. Zapiski pozostawione przez braci Apellesa i Dextera pozwalają przypuszczać, że w łaźniach podawano jedzenie. Oczywiście bracia nie byliby sobą, gdyby do informacji o miłym obiedzie nie dodali tej, że w jego trakcie spółkowali w łaźni z dwiema kobietami na raz. Nie wiemy jednak na ile słowa wyryte na ścianie łaźni były prawdziwe.
Także dzisiejsze bazgroły przechodniów w stygnącym betonie mają swoich antycznych odpowiedników. W Londinium (Londynie) odnaleziono cegłę, na której ktoś palcem napisał, że „Austalis samowolnie opuszczał stanowisko pracy przez 13 dni z rzędu”. Nie wiemy kim był Austalis, ani czy zapisek był donosem czy notatką nadzorcy. Podobnych zapisków jest więcej: na jednej z cegieł znalezionej w Calleva (Silchester) ktoś palcem napisał jedno słowo „satis” – dosyć. Nie wiemy, czy chodziło o oznaczenie końca partii towaru, czy o radość robotnika z końca dnia pracy.
Często występującym motywem są reklamy igrzysk w amfiteatrze i kandydatów na rozmaite urzędy. Te ostatnie najczęściej podpisane są przez mieszkańców lub grupy (na przykład „Wyznawcy Izydy domagają się wyboru Gnaeusa Helviusa Sabinusa na edyla”, podczas gdy „karczmarze popierają kandydaturę Sallustiusa na edyla”). Nie sposób nie wspomnieć tu o Aemiliuszu Celerze, którego nazwisko pojawia się na kilkunastu różnych reklamach. Między innymi zaprasza on na „Igrzyska, podczas których wystąpi dwadzieścia par gladiatorów sponsorowanych przez Decimusa Lucretiusa Satriusa Valensa, kapłana Nerona, i dziesięć par sponsorowanych przez jego syna Decimusa Lucretiusa Valensa. Walki odbędą się 8, 9, 10, 11 i 12 kwietnia, w planach są także walki dzikich zwierząt. Pisał to Aemilius Celer, sam w świetle księżyca”. Celer podpisał też kilka innych reklam, a nawet własny dom. Można więc przypuszczać, że był kimś w rodzaju antycznego piarowca, profesjonalnego grafficiarza.
Ciekawym przykładem są głosy poparcia na urząd niejakiego Marka Ceryniusza Vatii (Marcus Cerrinius Vatia), którego mieli popierać m.in. „wszyscy śpiący w Pompejach”, „wszyscy drobni złodzieje” i „pijący do późna”. Dziś nie da się stwierdzić jednoznacznie, czy to sam Vatia odznaczał się takim poczuciem humoru, czy też jego przeciwnicy chcieli go takimi napisami zdyskredytować. Na pewno świadczy to jednak o zaawansowaniu kultury, która nie tylko wykształciła profesjonalną reklamę polityczną, ale i była zdolna do naśmiewania się z niej.
Podsumowanie
Od czasu odkrycia Pompejów rzymskie graffiti stało się częścią naszego europejskiego dziedzictwa. Dzięki ściennym bazgrołom antycznych mieszkańców miasta pod Wezuwiuszem przeciętny Europejczyk nieco inaczej patrzy na swych odległych przodków, niż to miało miejsce jeszcze sto lat temu. Graffiti na swój sposób odbrązowiło antyk, przydało posągowym postaciom nieco ludzkich rysów. Do tego stopnia, że gdy dekadę temu w łaźni miejskiej w Caesaraugusta (Saragossie) przygotowywano nową ekspozycję stałą, na ścianie odnawianego budynku łaźni wymalowano łacińską inskrypcję o „zasranym Rufusie”. XIX-wieczny łacinnik widząc taką wystawę zapewne załamałby ręce nad czystością mowy Cycerona. Wątpliwe jednak, by sam Cyceron był równie poruszony widząc takie obscena. W końcu stykał się z nimi na co dzień.
Bibliografia
Aldrete, Gregory S. Daily Life in the Roman City: Rome, Pompeii and Ostia. Greenwood Publishing Group, 2004.
Anderson, A. S., J. S. Wacher, i Andrew P. Fitzpatrick. The Romano-British ‘small Town’ at Wanborough, Wiltshire. Londyn: Society for the Promotion of Roman Studies, 2001.
Bowman, Alan K., Edward Champlin, i Andrew Lintott. „The Triumviral Period.” W The Cambridge Ancient History, 16. Cambridge University Press, 1996.
Clegg, John, i Thomas Heyd. Aesthetics and Rock Art. Farnham: Ashgate Publishing, 2005.
„Corpus Inscriptionum Latinarum.” Berlin-Brandenburg Academy of Sciences and Humanities. http://cil.bbaw.de/cil_en/index_en.html.
Fagan, Garrett G. Bathing in Public in the Roman World. University of Michigan Press, 2002.
Hezser, Catherine. Jewish Literacy in Roman Palestine. Texts and Studies in Ancient Judaism. Tybinga: Mohr Siebeck, 2001.
Hinton, Peter. Excavations in Southwark, 1973-76, Lambeth, 1973-79. Londyn: London and Middlesex Archaeological Society, 1988.
Jeremy Evans. „Graffiti and the Evidence of Literacy and Pottery use in Roman Britain.” W The Archaeological Journal. T. 144. Londyn: Royal Archaeological Institute, 1988.
McGinn, Thomas A. „App 3: A Catalog of Possible Prostitutes at Pompeii.” W The Economy of Prostitution in the Roman World. Ann Arbor: University of Michigan Press, 2004. http://www.press.umich.edu/pdf/0472113623-app3.pdf.
Moore, Stephen D. God’s Beauty Parlor. Stanford, California: Stanford University Press, 2002.
Nelson, Eric. The Complete Idiot’s Guide to the Roman Empire. 2002. wyd. Alpha Books.
Richlin, Amy. „Graffiti, Gossip, Lampoons and Rhetorical Invective.” W The Garden of Priapus: Sexuality & Aggression in Roman Humor, 81-96. II poprawione. Nowy Jork: Oxford University Press US, 1992.
Rutherford, Ian. „Pilgrimage in Greco-Roman Egypt: New Perspectives on Graffiti from the Memnonion at Abydos.” W Ancient Perspectives on Egypt, zredagowane przez Roger Matthews i Cornelia Roemer, 177-178. Encounters with Ancient Egypt. Routledge Cavendish, 2003.
Smith, Doug. „Buying Power of Ancient Coins,” 2000. http://dougsmith.ancients.info/worth.html.
Varone, Antonio. Erotica Pompeiana: Love Inscriptions on the Walls of Pompeii. Rzym: L’Erma di Bretschneider, 2002.
Ward-Perkins, Bryan. The Fall of Rome: And the End of Civilization. Oxford: Oxford University Press, 2006.
Williams, Craig Arthur. Roman Homosexuality: Ideologies of Masculinity in Classical Antiquity. Nowy Jork: Oxford University Press US, 1999.

polski

