Ratowanie Polski niekoniecznej
Wiele lat temu z przyjacielem wymyśliliśmy pewną zabawę. Nasz eksperyment myślowy, który prowadziliśmy przez wiele miesięcy polegał na ratowaniu Polski. Spieszę wyjaśnić.
Staraliśmy się znaleźć takie punkty zwrotne w historii naszego kraju, których odwrócenie odsunęłoby ostateczny upadek Rzeczypospolitej w XVIII wieku. Taki zbiór wydarzeń, których pomyślny obrót warunkowałby nie tylko dalsze istnienie, ale i konieczność istnienia Polski. Zapewne rzecz całą można wyrazić w języku fizyki kwantowej. Wybacz, łaskawy czytelniku, że tego nie zrobie.
Głowiliśmy się przeto nad naszym zestawem wydarzeń – i tu natknęliśmy się na podstawową trudność w naturze ducha dziejów. W najprostszym, najbardziej pierwotnym rozumieniu jest on łatwy do odgadnięcia: decyzja A prowadzi do wydarzenia B, a to z kolei wyklucza rozwiązanie C. Tyle że takie ciągi przyczynowo-skutkowe rozgryźć można tylko w przypadkach najbardziej ewidentnych. Ale na wyższym poziomie duch dziejów pozostaje nieprzenikniony. Każdy obserwator z tych samych zestawów wydarzeń wyciąga inne wnioski, więc – per saldo – historia na tak wysokim stopniu abstrakcji nie uczy niczego, przynajmniej w odniesieniu do grup, nie jednostek. Efekt motyla.
Takie i tym podobne sprawy mi się przypomniały przy kolejnej, bodaj piątej już, lekturze „Xawrasa Wyżryna” pióra niezrównanego Jacka Dukaja. Polecam, to jedna z najlepszych reinterpretacji Jądra ciemności Conrada.

polski
