Byle neptek potrafi sobie strzelić w stopÄ™. Ale zrobić to piÄ™knie, z półobrotu i w ukÅ‚onie – to już trudniejsza sztuka. NiedoÅ›cignionym mistrzem w tej konkurencji jest RafaÅ‚ Aleksander Ziemkiewicz.
Nie tak znowu dawno temu RAZ opublikowaÅ‚ na swoim blogu tekst na temat ministra Józefa Becka. Idea w zasadzie jest sÅ‚uszna: odbrÄ…zowienie Rzeczypospolitej miÄ™dzywojennej, otwarcie oczu na mity otaczajÄ…ce “dostatniÄ…, demokratycznÄ… PolskÄ™” czasów Sanacji, i tak dalej. Faktycznie, czerwonemu udaÅ‚o siÄ™ tak skutecznie obrzydzić spoÅ‚eczeÅ„stwu lata powojenne, że w przekonaniu przeciÄ™tnego zjadacza chleba okres IIRP jawi siÄ™ jako niemal wiek zÅ‚oty. Jest to oczywista bujda, bo dla wielu spoÅ›ród nas życie w Polsce późnych lat 30. byÅ‚oby nie do zniesienia, a przy totalitarnych zapÄ™dach osieroconej po Å›mierci PiÅ‚sudskiego Sanacji rzÄ…dy PiS to maÅ‚y pikuÅ›. Problem jest wiÄ™c rzeczywisty: wybielamy wÅ‚asnÄ… przeszÅ‚ość ponad miarÄ™, jednoczeÅ›nie za nic nie chcemy przyznać, że tamta Polska nie byÅ‚a bez grzechu. Wizja niewinnej NajjaÅ›niejszej, którÄ… stÅ‚amsiÅ‚y dwa wraże totalitaryzmy, jest atrakcyjniejsza.
Co do zasad można więc zgodzić się z duchem tekstu Ziemkiewicza. Jednak z wykonania, jak zwykle, wychodzą trociny. Co zdanie, to bujda, niedopowiedzenie, anachronizm, nadużycie lub zwyczajne kłamstwo. Cały tekst zwyczajnie nie trzyma się kupy jeśli chodzi o faktografię.
RAZ pisze, że Beck “dożyÅ‚ spokojnie żywota” – może to chwytliwe, nie wiem. Prawda jest jednak taka, że Beck – byÅ‚o nie byÅ‚o minister polskiego rzÄ…du – zdychaÅ‚ przez kilka lat na gruźlicÄ™ w zapchlonej ruderze, bez dostÄ™pu do leków i lekarzy, za to w areszcie domowym. JeÅ›li tak wyglÄ…da spokojne dożywanie, to wolÄ™ nie zastanawiać siÄ™ nad jego przeciwieÅ„stwem.
W chwilÄ™ później RAZ wypomina Beckowi, że ów “od samego poczÄ…tku prowadziÅ‚ politykÄ™ mocarstwowÄ…, nie bÄ™dÄ…c szefem dyplomacji mocarstwa”. Klasyczne niedopowiedzenie, bo jakąż miaÅ‚ niby politykÄ™ prowadzić Beck, skoro imperatywem byÅ‚o zachowanie równowagi miÄ™dzy dwoma silniejszymi sÄ…siadami? MiaÅ‚ grać biednego klienta z maÅ‚ego paÅ„stewka? Czynienie Beckowi zarzutu z tego, jakich Polska miaÅ‚a sÄ…siadów, jest cokolwiek kuriozalne.
Ale idźmy dalej. RAZ pisze, że Beck “nic dla Polski w ten sposób nie ugraÅ‚, wszystkich zdoÅ‚aÅ‚ zrazić”. I znów kolejna bzdura. Owo “nic” oznacza
JeÅ›li to jest “nic”, to w takim razie co mógÅ‚by wiÄ™cej osiÄ…gnąć? Ale brnijmy dalej w wyobraźniÄ™ pana Ziemkiewicza. Zgodnie z jego wizjÄ… Beck “wraz z przyjaciółmi z obozu Sanacji zaplÄ…taÅ‚ siÄ™ we wÅ‚asnÄ… propagandÄ™ i aby nie stracić twarzy, pchnÄ…Å‚ kraj do wojny”. Jak wie każde dziecko, to Beck z kolegami najechaÅ‚ PolskÄ™ w 1939. Gdyby nie ich nieodpowiedzialna polityka, Hitler z wujkiem Józiem na pewno kraj miÄ™dzy BaÅ‚tykiem a Prutem by ominÄ™li. Jaaasne.
Ale dalej robi siÄ™ jeszcze ciekawiej. RAZ twierdzi, że Józef Beck najpierw “nadskakiwaÅ‚ Hitlerowi, upewniajÄ…c go, że w zasadzie co do sojuszu jest zgoda, tylko targujemy siÄ™ o pewne szczegóły”, co jest kompletnÄ… bzdurÄ… dla kogokolwiek znajÄ…cego choć pobieżnie fakty. A w chwilÄ™ później dodaj, że “potem zdecydowaÅ‚ siÄ™ na zmianÄ™ frontu i przyjÄ™cie ?gwarancji? brytyjskich, które niczego nie gwarantowaÅ‚y”. I kolejny kwiatek, bo jak wiadomo odrzucenie gwarancji brytyjskich w kwietniu 1939 bardzo wiele by zmieniÅ‚o w sytuacji Polski. Bardzo wiele czyli… hmm… no wÅ‚aÅ›nie.
ChwilÄ™ później Ziemkiewicz wsiada na niezwykle w Polsce noÅ›nego konika “zdrady Zachodu”. Twierdzi mianowicie, że mocarstwa zachodnie “po fiasku polityki ?ugÅ‚askiwania? Hitlera postanowiÅ‚y po prostu pchnąć go na wschód, żeby zyskać na czasie dla przygotowania obrony”. Tyle że to stwierdzenie kompletnie nie ima siÄ™ faktów. Niech sobie RAZ przeczyta treść konwencji polsko-francuskiej czy polsko-brytyjskiej. Francuzi byli tak chÄ™tni do paktowania z nami wÅ‚aÅ›nie dlatego, że dla nikogo nie byÅ‚o jasne czy Hitler najpierw nie ruszy na zachód. Co zresztÄ… byÅ‚oby o wiele bezpieczniejszym posuniÄ™ciem z jego strony, ale to już inna rozmowa.
I tak dalej, i tak dalej. W zasadzie w każdym zdaniu RAZ się wykłada, nawet w drobnostkach (Brytole dysponowali siłą zdolną interweniować na kontynencie, choć znikomą, ale jednak; Francja była fizycznie zdolna do interwencji poza Linią Maginota, gorzej z psychiką, ale możliwości były, i tak dalej). Jak z większością tekstów historycznych RAZa, także i tu jest zbyt wiele błędów, by komukolwiek obeznanemu z tematem chciało się wszystkie prostować.
I tu docieramy do sedna problemu. Rafał Aleksander Ziemkiewicz na swój sposób przypomina mi hunwejbinów IV RP: potrafi rozpoznać prawdziwy problem, po czym go pali kretyńskim wykonaniem. Ktoś kiedyś powiedział, że największym błędem obozu Kaczyńskich była kompromitacja wielu nawet cennych inicjatyw. Ktokolwiek będzie chciał się w końcu zabrać za ich załatwianie, dostanie gębę Macierewicza, Ziobry i Braci Mniejszych. Tak samo RAZ: ma słuszność, że II RP jest zbytnio idealizowana. Ale jego teksty kupy się nie trzymają, a to kiepski sposób na przekonanie do jakiejkolwiek racji. QED.
tak ogólnie to chrzanisz jak ziemkiewicz;) i jak tylko będe miał chwilę czasu to z rozkoszą Ci to wyłożę. stay tuned;)
(a tak poza tym, wiem, ze czepialstwo, ale:
> Jeśli tak wygląda spokojne dożywanie, to wolę nie zastanawiać się nad jego przeciwieństwem.
wyjÄ…tkowe lenistwo. czasy w których dogorywaÅ‚ Beck obfitowaÅ‚y w doskonaÅ‚e przykÅ‚ady przeciwieÅ„stwa, żaden wysiÅ‚ek siÄ™ zastanowić. ZaprawdÄ™. Jak na swoje czasy – wiele lepiej nie mógÅ‚ trafić. AlternatywÄ™ miaÅ‚ jakÄ…Å› typu Palmiry.
)
Czekam z utęsknieniem. A co do rodzajów spokojnego dożywania swych dni, to chyba nie ma o co się spierać. Co lepsze, gruźlica w ruderze w Rumunii czy gruźlica w baraku w Reichu?