Przypowieść o partaczach
Zarząd TVP odwołał ze stanowiska Anitę Gargas, przez pewien czas szefową publicystyki w telewizyjnej Jedynce. Szkoda, że nie za to, z czego należy dziennikarzy rozliczać: dobre lub złe wykonywanie rzemiosła.
Wbrew powszechnemu przekonaniu dziennikarstwo to ciężki kawałek chleba. W dodatku bezowocny: po dziennikarzach zostaje cokolwiek tylko wtedy, gdy flirtują z literaturą, jak Hanna Krall, Ryszard Kapuściński, Ksawery Pruszyński czy Melchior Wańkowicz. Czasem nazwisko dziennikarza przetrwa w nazwie stypendium lub nagrody jego imienia, częściej jednak pozostanie ledwie podpisem pod zdezaktualizowanym tekstem, na który w bibliotece natknie się kiedyś student piszący pracę magisterską. Cmentarz na Powązkach usiany jest grobami słynnych kiedyś dziennikarzy, z których ledwie garstce udało się wejść do świadomości społecznej na tych samych zasadach, na jakich funkcjonują w niej nawet kiepscy pisarze.
Co gorsza, jest kwestią przypadku czy za życia dziennikarz będzie miał szansę zabłysnąć. Na swoją aferę Watergate trafia jeden na tysiąc. Przy odrobinie szczęścia tematu nie odbierze mu starszy kolega po fachu, pracujący na etacie w tej samej redakcji, podczas gdy on sam wyrabia normę i stara się utrzymać w zawodzie z samej wierszówki. Reszta z mozołem zapełnia kolumny tekstami dziś ważnymi, jutro zapomnianymi. W większości wypadków to rzemiosło, a nie sztuka. Przypomina pracę szewca lub zduna, z tym że przy pisaniu trzeba lawirować między półprawdami i niedomówieniami, umiejętnie balansować między tym, co rozmówca chciał powiedzieć, tym, co wprost wynika z jego słów, a tym, czego pod żadnym pozorem napisać nie wolno, bo trafi się przed sąd.
Jest to praca niewdzięczna z jeszcze jednego powodu. Polacy znają się na wszystkim, w szczególności na piłce nożnej, służbie zdrowia i dziennikarstwie. Wystarczy przez chwilę pogrzebać na forum internetowym dowolnej gazety by przekonać się, że dla sporej części Polaków dziennikarz to propagandzista lub w najlepszym wypadku nieuk. Zgodnie z deklaracją sarajewską ludzie mediów zajmują się dostarczaniem informacji, poglądów, rozrywki i wiedzy. To tak naprawdę cztery różne zawody ? i wszystkie jednako pogardzane. Niestety, jako środowisko sami pracujemy na taki wizerunek.
Anita Gargas szefowała publicystyce w TVP od 2006 roku. Faktycznie, jej sztandarowy program ?Misja specjalna? był tubą propagandową PiS, programem cokolwiek szmatławym. Ostatecznie straciła stanowisko po emisji kolejnego już programu o generale Jaruzelskim. Czy tego chcemy, czy nie, Wojciech Jaruzelski to jedna z ikon polskiej historii. Postać tak wielowymiarowa, że od kilkudziesięciu już lat zajmują się nią niezliczone zastępy historyków i publicystów. Trudno wybielać czarne karty z jego biografii, jednak trudno też zaprzeczyć, że Polska wiele mu zawdzięcza. Tym większa szkoda, że dokument TVP pokazuje jedynie jedną stronę. I za stronniczość właśnie Anita Gargas straciła stanowisko.
W całym zamieszaniu wokół Anity Gargas sporo mówiło się o lojalności (bądź jej braku), niezależności (cokolwiek by miała znaczyć). Tymczasem w komentarzach, od jakich zaroiło się w mediach po zmianach personalnych na Woronicza, zabrakło miejsca na to, że programy Anity Gargas to po prostu fuszerka. Wcale jednak nie chodzi o generała Jaruzelskiego, WRON, Adama Michnika czy sojusz medialny PiS z SLD. Złe dziennikarstwo nie ma barw politycznych, zdarza się wszędzie, w każdym dzienniku, w każdej stacji telewizyjnej i radiowej. Często widać je na pierwszy rzut oka. Nieprzygotowana do rozmowy Monika Olejnik przerywająca rozmówcy, gdy tylko ten nie chce wraz z nią brnąć w tanią sensację. Hagiograficzny reportaż Michała Karnowskiego o ?żelaznym kanclerzu IV RP?. Rafał Ziemkiewicz przeinaczający fakty i daty by tylko pasowały mu pod z góry założoną tezę, że ?Michnik to świnia?. Przykłady można mnożyć.
Reportaże sygnowane przez Anitę Gargas są złe nie dlatego, że ona sama czy jej współpracownicy mają poglądy prawicowe lub lewicowe. A niech sobie mają! Są złe dlatego, że wprowadzają odbiorców w błąd. Twórcy filmu o Jaruzelskim pytają o zdanie dwóch kontrowersyjnych historyków, po czym konkludują, że współcześni historycy zgadzają się z postawioną przez nich samych tezą. Gdy brakuje dowodów, zamiast nich używa się argumentu, że ?Sowieci nie byli głupi?, więc na pewno zrobili to lub tamto. Ukradli też sceny z cudzego materiału i dopisali do nich własny komentarz. Furda warsztat, komunikat miał być prosty: Jaruzelski to zdrajca. Programy TVP1 to często publicystyka udająca dziennikarstwo informacyjne. A tego się nie robi, to nie przystoi. Szkoda, że Anita Gargas nie straciła stanowiska za to, co naprawdę zrobiła źle. A jeszcze większa szkoda, że niemal nikt z jej kolegów po fachu nie powiedział tego wprost.
? Krzysztof Machocki



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)