» varia

Nieprawy sierpowy

28 marca 2010 91 gości brak komentarzy

Kto sieje wiatr, zbiera burze. Dziś dawny minister Ziobro przekonuje się o tym na własnym przykładzie.

Wymiana ciosów za pomocą insynuacji i pomówień to w polityce nic nowego. Także i u nas swoje lewe sierpowe miało SLD, prawe proste poniżej pasa zadawały też partie centrowe (w tym PO). Z kolei Prawo i Sprawiedliwość lubuje się w prawych (i nieprawych) hakach.

Szczegóły niebawem
W jednej z gmin w okolicach Warszawy żyje sobie w spokoju lokalny polityk. Kiedyś piastował wysokie stanowisko w gminnej administracji, jednak wyrok wyborców był nieubłagany. Z jedyną niezależną gazetą w gminie się pokłócił, za to do tej finansowanej przez urząd gminy stracił dostęp. Dziś prowadzi w Internecie pamiętnik. Raz na kilka tygodni obiecuje wiernym czytelnikom, że ?ujawni całą prawdę? o: gminnych politykach, ukazujących się na terenie gminy czasopismach, obecnym wójcie czy wreszcie pani z Domu Kultury. ?Szczegóły niebawem? ? zapowiada. Na insynuacjach jednak się kończy, a owo niebawem nigdy nie nadchodzi.

Goya, walka na kije

Goya, walka na kije

Podobne podejście, choć na większą skalę, widać od dawna u Zbigniewa Ziobry. W zeszłym tygodniu na stronach ?Polityki? ukazał się tekst Bianki Mikołajewskiej o zbieraniu przez PiS haków na politycznych przeciwników i trudnych sojuszników. Jak wynika z fragmentów zeznania byłego ministra Janusza Kaczmarka przed komisją do spraw służb specjalnych, do jakich dotarł tygodnik, za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego starano się znaleźć coś kompromitującego na polityków SLD. ?Polityka? napisała, że ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro miał namawiać znajomych dziennikarzy do napisania tekstu kompromitującego Wojciecha Olejniczaka i Krzysztofa Janika. Zdaniem Kaczmarka prowokacja miała nie tylko zdyskredytować polityków lewicy, ale też odwrócić uwagę opinii publicznej od szalejącej wówczas seks-afery w Samoobronie.

Słowo przeciw słowu
W całym tekście tak naprawdę nie pojawiły się żadne rewelacje, większość informacji na temat rzekomo zbieranych przez resort sprawiedliwości haków wyciekła do prasy już dawno temu. Dziś jeden były minister oskarża drugiego, drugi pierwszego. Ziobro contra Kaczmarek, w gruncie rzeczy przecież i na tak, i na nie brakuje jakichkolwiek twardych dowodów. Sam Zbigniew Ziobro i podległe mu służby wykorzystywały w walce politycznej głównie zeznania tajnych agentów i skruszonych bandytów (na poły anonimowych). Z kolei dzisiaj Ziobro, Kaczyński i wracają na czołówki gazet dzięki obciążającym ich zeznaniom ich dawnych współpracowników. Słowo przeciw słowu, w obu przypadkach o wątpliwej wiarygodności.

Już następnego dnia po ukazaniu się artykułu Zbigniew Ziobro zapowiedział pozwanie jego autorki i naczelnego ?Polityki? do sądu. Poczuł się zniesławiony ujawnionymi przez tygodnik rewelacjami Kaczmarka. Nie pierwszy raz polityk myli autora artykułu z autorem cytowanych w nim wypowiedzi. Ale pozwanie do sądu Bianki Mikołajewskiej jest i prostsze, i bezpieczniejsze. Na procesie wytoczonym przez Ziobrę Radkowi Sikorskiemu czy Romanowi Giertychowi zjawiłaby się reprezentacja tabloidów, które tylko czekają na taką gratkę. Proces przeciw dziennikarce wzbudzi mniejsze zainteresowanie. Bo przecież w wymianie ciosów (prosty, sierpowy, hak) nie chodzi o dowodzenie prawdy, a o rozgłos. Co z zapowiedzi procesu wyniknie? Nikt nie wie, choć pewnie lepiej by brzmiało: ?wiem, ale nie powiem?.
? Krzysztof Machocki

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (ten tekst jest nieoceniony)
Loading ... Loading ...

subskrybować te komentarzeKanał z komentarzami

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ta strona obsługuje Gravatary. By stworzyć awatar obsługiwany przez strony na całym świecie zarejestruj się na stronie gravatar.com.