» generalia

VHS: Vaclav Havel Syndrome

19 kwietnia 2010 36 gości brak komentarzy

Kandydaci na prezydenta Najjaśniejszej prześcigają się w deklaracjach, każdy chce być „normalnym prezydentem”. Jeździć pociągiem, chadzać do sklepów i knajp. Syndrom Vaclava Havla czy Olofa Palmego? Kłopot w tym, że lista „normalnych” polityków w nader wielu miejscach pokrywa się z listą polityków zamordowanych. Czy Polacy naprawdę chcą władcy-obywatela, czy marzy nam się Občan Havel?

Vaclav Havel, ludzki pan

Vaclav Havel, ludzki pan

Olof Palme do pracy lubił jeździć tramwajem, kula zamachowca (do dziś niezidentyfikowanego) dosięgła go w bocznej uliczce obok kina, do którego premier Szwecji wybrał się z żoną. Po seansie wracali do samochodu jak zwykli nomen omen śmiertelnicy: bez obstawy, bez szofera. Takim premierem bez zadęcia był też Hara Takahashi, szef japońskiego rządu w okolicach I wojny światowej. Zamiast w pałacu mieszkał w niewielkim mieszkanku w centrum Tokio. Prawicowy ekstremista dopadł go z nożem na peronie dworca kolejowego. Takahashi czekał na pociąg do domu, jak zwykły człowiek z plebsu. Oni, podobnie jak wielu innych, cierpieli na coś, co nazywam syndromem Vaclava Havla, w skrócie VHS (jest na to osobna jednostka nozologiczna, kod ICD-10 B99).

***

Tradycja polityczna w Polsce i Czechosłowacji po 1989 roku wyrosła z zupełnie różnych doniczek. W naszej państwo podlewano bez udziału społeczeństwa, a często przeciw niemu. Mimo protestów, masowych demonstracji 1988 roku itp, zmiana dokonała się głównie dzięki elicie, wąskiej grupie intelektualistów, którzy mieli pomysł na Polskę po komunizmie. Rządy intelektualistów skończyły się dość szybko, ale tradycja pozostała: do dziś dla sporej części klasy politycznej im mniej społeczeństwa w polityce, tym lepiej. W naszej tradycji słowo obywatel należy rozumieć tak, jak rozumiano je w latach PRL, wąsko. Polski obywatel z perspektywy władzy to nie francuski citoyen z czasów rewolucji, równy królom współsuweren, niejako zobowiązany do uczestnictwa w życiu publicznym. U nas to po prostu posiadacz polskiego paszportu. Może wziąć udział w wyborach, ale do następnych powinien siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Po to wybrał sobie zarząd kraju, by ten robił wszystko za niego. Nie zrozumcie mnie źle, nie mnie mówić czy to dobrze, czy źle. Najwyraźniej większości Polaków taki model państwa dużego, silnego i inkluzywnego odpowiada. Większość nawet nie czuje potrzeby głosowania na posłów czy prezydentów, widać tak powinno być – skoro tak jest.

Olof Palme

Olof Palme, normalny premier

Czechosłowacja pozornie przeszła podobną drogę, jednak jej system polityczny ukształtował się zupełnie inaczej. Nie chodzi tu o kompetencje tego czy innego organu władzy, a o rolę obywatela w działaniu państwa. Tam opozycja demokratyczna w latach 80. była dużo mniej liczna, o wiele bardziej elitarna. Tam także zmiany 1989 roku dokonały się w dość wąskim gronie, niejako ponad głowami obywateli. Tylko że nowa, wolna Czechosłowacja miała szczęście mieć Vaclava Havla, dramaturga, który na polityka zupełnie się nie nadawał. Dlatego od samego początku ograniczał rolę państwa, a starał się pobudzać coś, co dziś zwie się modnym heglowskim terminem społeczeństwa obywatelskiego.

Polecam książkę, która jest czymś w rodzaju politycznej i osobistej autobiografii Havla. Prosím stručně, wydana niedawno w Polsce pod tytułem Tylko krótko, proszę, to coś na kształt wywiadu-rzeki przeprowadzonego przez Karla Hvížďalę. Najciekawsze w nim nie są jednak same wypowiedzi Havla, a dokumenty, jakie dołączono do wydania. Mnóstwo notatek z czasów prezydentury i korespondencja Havla z podległymi mu urzędnikami. Gdyby był to pamiętnik polskiego polityka, korespondencja dotyczyłaby zapewne spraw ważnych, poważnych i – co najbardziej prawdopodobne – dawno przebrzmiałych (Katyń, mord na Wołyniu, przenosiny stolicy do Warszawy, you name it). Tymczasem Havel porozumiewa się ze swoim sztabem bez zadęcia, normalnie, jak szef małej firmy załatwiający coś ze swoimi współpracownikami, a nie z podwładnymi.

***

Pamiętam taką scenkę z pierwszej połowy lat 90., z końcówki prezydentury Lecha Wałęsy. Jechałem na kolonie czy obóz harcerski gdzieś w północnej Polsce. Traf chciał, że akurat tę drogę postanowili zablokować krzykacze Andrzeja Leppera. Protestowali przeciwko Lechowi Wałęsie, Hannie Suchockiej i w ogóle wszystkiemu. Staliśmy więc kilka godzin w jakiejś wsi spokojnej, wsi mało wesołej i czekali, aż się rolnicy nad nami ulitują. Zanim jednak dojechaliśmy na miejsce zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. TVP nadawała akurat reportaż z tej samej blokady, na której i ja spędziłem kilka godzin. Jeden z rolników (z gniewnem i chmurnem a czerwonem obliczem) wykrzykiwał w stronę kamery: Wałęsa obiecywał, że będzie z robotnikami na piwo chodził! I gdzie to piwo, ja się pytam?!

***

Kilka lat temu, u kresu rządów Zjawiska Biologicznego (TM), Agnieszka Holland stworzyła pierwszy bodaj polski serial o tematyce politycznej. W „Ekipie” Konstanty Turski jest wszystkim tym, czym nie był Jarosław Kaczyński jako premier. Marzenie o Turskim częściowo ziściło się w postaci Donalda Tuska. On też w początkach swojego urzędowania miał zapędy hawlowskie: kilka razy wybrał się w podróż rejsowym samolotem, pojawiał się w dziwnych miejscach ze szkieletową obstawą (zwłaszcza w porównaniu z poprzednikiem, który wszędzie pojawiał się w otoczeniu takiej ilości ochroniarzy, jakiej pozazdrościłby mu George W. Bush). Ale i jemu VHS dość szybko przeszedł.

Myślę, że kłopot w tym, że Polacy w sprawie władzy w typie hawlowskim są jako ta rozdarta sosna. Z jednej strony marzy im się prezydent-obywatel, primus inter pares, facet, którego mogliby spotkać w tramwaju czy na ulicy. Ale z drugiej chcieliby, by nasze władze były rządem skarlałego imperium. Bez możliwości, jakie mają naprawdę znaczący gracze, ale chociaż z ich zadęciem.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (ten tekst jest nieoceniony)
Loading ... Loading ...

subskrybować te komentarzeKanał z komentarzami

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ta strona obsługuje Gravatary. By stworzyć awatar obsługiwany przez strony na całym świecie zarejestruj się na stronie gravatar.com.