» generalia

A pan Bazylko to jeszcze śpiewa?

12 lipca 2010 61 gości brak komentarzy

Każdy kierunek studiów, zwłaszcza państwowych, ma swoje konwersatorium śmierci. Taki przedmiot, do zaliczenia którego nawet geniusze przystępują po kilkanaście razy. Historia na UW ma swój egzamin ze „starożytnej” u prof. Lengauera („prędzej mi …. wytną niż zaliczę starożytną”), krakowska AE ma mikroekonomię u prof. Grabowskiego, na Iberystyce UW człowiekiem-instytucją był pan Bazylko.

Nie tak znowu wiele lat temu opowiadano taką oto anegdotkę. Polska misja archeologiczna w Egipcie odkopała grobowiec. Przegrzebują się przez kolejne warstwy piasku, wreszcie odnajdują sarkofag. Zdejmują wieko, a ze środka wyskakuje mumia. Strzepuje energicznie piach, odwija bandaże, rozgląda się niepewnie po grobowcu, po czym lekko schrypniętym głosem pyta: „A Fogg to jeszcze śpiewa?”

Samego Mieczysława Fogga widziałem tylko raz (a i to z daleka). Dzięki studiom na Iberystyce dane mi było jednak poznać pana Bazylko. Ów dość ekscentryczny starszy pan prowadził zajęcia pod nic nie mówiącą nazwą „gramatyka opisowa języka hiszpańskiego”. W pewnym uproszczeniu chodziło o niezwykle przydatną umiejętność zapisu ze słuchu słów hiszpańskich w transkrypcji fonemicznej i fonetycznej (międzynarodowy alfabet fonetyczny). To tak na wypadek, gdyby któryś z absolwentów naszej ukochanej katedry chciał kiedyś stworzyć słownik hiszpańsko-hiszpański.

Zawsze nienagannie ubrany, nienagannie punktualny i niemiłosiernie chrząkający, był pan Bazylko postrachem kolejnych roczników studentów. Jego przedmiot zaliczało się do oporu, a potem jeszcze raz i jeszcze. To była prawdziwa wojna na wyniszczenie, w której zwycięzca mógł być tylko jeden: pan B. Wywoływał do tablicy, odczytywał jedno zdanie (nieodzowne charknięcie w miejscu kropki), które biedny student miał zapisać na tablicy w tym czy innym alfabecie. Jego sposób oceny wywodził się w prostej linii z tradycji powstańczych: jeden błąd, jeden trup.

Na egzamin z panem Bazylko szło się jak na ścięcie. Nadzieją dla wszystkich nieszczęśników były pojawiające się co roku plotki o tym, jakoby pan B. miał się w końcu przenieść na emeryturę. Kilka lat temu okazało się, że koleżanka zza biurka w mojej ówczesnej pracy również kończyła Iberystykę, tyle że w pierwszych latach jej istnienia, w połowie lat 70. Jej pierwsze pytanie do mnie: „A pan Bazylko nadal odchodzi na emeryturę?”.

Aż pewnego lata faktycznie odszedł na zasłużony odpoczynek. Minęło kilka lat, niemal już o nim zapomniałem, aż tu nagle spomiędzy książek wypadła na mnie dawno zapomniana płyta zespołu Héroes del Silencio, legendy hiszpańskiego rocka. Zabrałem ją do samochodu, odsłuchałem i… w dykcji głównego wokalisty (faktycznie kapitalnej) dostrzegłem ducha pana Bazylko. „Jakże on wspaniale realizuje archifonem /R/” – wołało coś we mnie hasłem niemal żywcem wyjętym z pogadanek pana B. Zresztą sami posłuchajcie jego R.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (ten tekst jest nieoceniony)
Loading ... Loading ...

subskrybować te komentarzeKanał z komentarzami

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ta strona obsługuje Gravatary. By stworzyć awatar obsługiwany przez strony na całym świecie zarejestruj się na stronie gravatar.com.