» generalia

Jak dobrze być z Zachodu

7 marca 2011 39 gości jeden komentarz

Na Białorusi 19 grudnia odbyły się kolejne pseudowybory prezydenckie. W Warszawie pod białoruską ambasadą zebrało się kilkadziesiąt osób, do tego drugie tyle dziennikarzy. Pokrzyczeli, popstrykali zdjęcia, rozeszli się do domów. Polska zapomniała o nich jeszcze tego samego wieczora. I tak powinno być.

Kilka lat temu Muzeum Powstania Warszawskiego wydało drukiem wspomnienia alianckich lotników biorących udział w lotach z zaopatrzeniem dla walczącej stolicy w 1944 roku. Podczas promocji książki jeden z nich, obecnie emerytowany generał lotnictwa Południowej Afryki, wspominał, że zdaje sobie sprawę, że większość z zasobników z bezcenną bronią, lekami i amunicją spadła na tereny zajęte przez Niemców. Ze łzami w oczach odpowiedział mu jeden z weteranów z AK, że tak naprawdę to nie broń była najważniejsza. Dużo ważniejszy był widok alianckich samolotów nad Warszawą, dowód, że nie jesteśmy sami.

Solidarni z Białorusią, fot. Kasia Jot

Solidarni z Białorusią, fot. Kasia Jot

Widać taki już los społeczeństw cierpiących, że chwytają się każdej nadziei, każdego pocieszenia. W balladzie o Janku Wiśniewskim z goryczą śpiewaliśmy, że ?świat się dowiedział, nic nie powiedział?, ale też w latach 80. opozycyjna prasa donosiła o każdym śladzie poparcia ze strony społeczeństw Zachodu. W głowach obywateli PRL demonstracje solidarnościowe na Placu Gwiazdy w Paryżu czy pod polską ambasadą w Londynie wyglądały tak, jak nasze demonstracje w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: tłumne, masowe, z petardami, flagami i transparentami. Tymczasem zazwyczaj uczestniczyło w nich po kilkadziesiąt, kilkaset osób, z czego większość i tak stanowiła Polonia, a resztę – dziennikarze. Byle zadyma kibiców piłkarskich jest w stanie zebrać więcej uczestników.

Nawet nasze, środkowoeuropejskie demonstracje lat 80. były w świecie pewnym wyjątkiem, pewnym wynaturzeniem. W ?Zrób sobie raj? Mariusz Szczygieł opisuje wydarzenia Aksamitnej Rewolucji oczyma jednego z jej uczestników. ? Jechałem wtedy tramwajem i widziałem na własne oczy te nieprzebrane tłumy na Placu Wacława ? opowiada jeden z rozmówców polskiego dziennikarza. I co, przyłączył się do radosnego tłumu chcącego obalić neostalinowską dyktaturę? A skąd, przecież to środek tygodnia, spieszył się do pracy.

O niedawnej demonstracji poparcia dla naszych wschodnich sąsiadów napisały też opozycyjne portale białoruskie. Może to i dobrze, że nie pisały o liczbie jej uczestników, w końcu nie ona się liczy. Kiedyś i Białoruś doczeka się demokratycznych wyborów i tego, co my już dziś uważamy za normalność. Wtedy Białorusini będą mogli legalnie zebrać się pod ambasadą na przykład Chin i wyrazić poparcie dla walki o prawa Tybetańczyków. Zapewne przyjdzie ich kilkudziesięciu. A następnego poranka Białoruś obudzi się do codziennej pracy i zapomni o Tybecie, Birmie czy Wenezueli. I tak powinno być.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 głosów, średnio: 5,00 na 5)
Loading ... Loading ...

jeden komentarz »

subskrybować te komentarzeKanał z komentarzami

Możesz użyć następujących tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ta strona obsługuje Gravatary. By stworzyć awatar obsługiwany przez strony na całym świecie zarejestruj się na stronie gravatar.com.