Stu gniewnych ludzi
Na demonstrację „Oburzonych” pod bramą UW przyszło niecałe sto osób. Nie mówcie, że was to dziwi.
Dwa lata temu pisałem, że media kompletnie nie rozumieją czym żyją dzisiejsi 20 czy 30-latkowie. Jako masa młodych-zdolnych-z wielkiego miasta nie demonstrujemy, nie zaczepiamy Tuska u drzwi jego autobusu, nie mamy ani czasu ani ochoty na palenie opon. Nie widać nas, bo nie nadajemy się na nagłówki. Jasne, nie jest lekko czekać na przelew czy użerać się z szefem, który kodeks pracy ma głęboko w rzyci (kto ma zakres obowiązków na piśmie i płatne nadgodziny ręka w górę). Ale to jeszcze nie powód, byśmy mieli zaraz wszczynać rewolucję. Po ciężkim dniu naprawdę lepiej jest pójść do knajpy ze znajomymi czy wrócić do domu i obejrzeć odcinek Lie to Me. Tymczasem przez te dwa lata media zupełnie tego nie dostrzegły. Co ciekawe, lewica też nie. Stąd nagłe zdziwienie, że na taką fajną demonstrację przyszło kilkudziesięciu licealistów i Ryszard Kalisz.



Kalisza przegonili, bo jeździ ferrari.I to akurat uważam za znak, że niektórzy czuli po co przybyli
Tia, ale po przegonieniu Kalisza zostały dzieciaki z płatnych liceów. Nie przeszkadza mi to, bo to moje liceum, ale jednak
haha. no tak, muszę uważać żeby się przypadkiem na to nie oburzyć.
wg mnie niezrozumienie jest gdzie inne. media przyszly o 12 i policzyly sto osób. a gdyby wiedziały jakie to środowiska organizują policzyliby ludzi 40 minut później. wszyscy się pospóźniali. akurat miałem pod domem, na chwilę wyskoczyłem – no i było ludzi tak z 500 najmarniej. Ba! Nawet było trochę (ok, nie za wiele) osób które nie znałem.
Kobyle, tyle że to naprawdę niczego nie zmienia. Na blogu WO trwała dyskusja na temat liczby uczestników. Nudna jak flaki z olejem, bo ani 100 ani 1000 uczestników to nie jest dużo. Z taką grupą inicjatywną rewolucji nie zaczniesz. Nawet, jeśli jej celem miało by być wsparcie braci Hiszpanów i przesunięcie wieku emerytalnego.
ależ oczywiście, że nie – to ot ciekawostka na temat różnicy kulturowej. sam przyznasz, że to zabawne oczekiwać od demonstacji wykonywanej przeciez głównie przez środowisko bednarskiej (bo ty to znasz z mediów i nawet se niezdajesz sprawy pewno jak bardzo to było to – to serio było jak na korytarzu w szkole) by była punktualna.
A co do samego meritum – czyli „walki o wsparcie hiszpanów” czy jak to nawet ciekawiej określił jakiś publicysta faktu czy rzepy „politycznego kultu cargo – kopiowania politycznych zachowań wg mechanizmu papuasów budujacych samoloty z bambusa” – to ja bym tak łatwo tego nie zbywał. Mało jest tak antydemokratycznych postaw jak „Po ciężkim dniu naprawdę lepiej jest pójść do knajpy ze znajomymi czy wrócić do domu i obejrzeć odcinek Lie to Me.” i dziwi mnie twoje ich afirmowanie – mnie tam cieszy, że te syte i bogate dzieciaki – owszem dość często bezrefleksyjnie, owszem chyba trochę małpując „zagranicę” starają przezwyciężyć swój hm klasowy determinizm i zawalczyć o coś więcej.
Jasne, że co tu kłamać my (prawie)trzydziestoletni nie jesteśmy targetem tego ruchu. Jesteśmy zapracowani albo zblazowani – na pewno nie w wieku który się umie uwierzyć w jakąs idee bez jakiegoś przekąsu cynizmu. Ale to nie my mieliśmy/powinniśmy tam pójść. Powinni pójść 20letni studenci. Bo oni jeszcze nie wiedzą – ale chyba naprawdę nie będą już mieli tak łatwo jak my w 90, 00. A także – bo oni, zamiast się cieszyć tym, że polska coraz bardziej przypomina zachód (krzyś, przecież my nigdy nie przestaniemy się cieszyć, tym, że żyjemy na zachodzie – bliżej nam w tym do orlińskiego niż do tych dzieciaków 10 lat później urodzonych!) powinni już wiedzieć, że są częścią zglobalizowanego świata. Polska jako część unii europejskiej – gdyby będzie czuć nacisk społeczny może mieć wpływ na np rozsądniejsze wyregulowanie rynków finansowych w europie. itd itp.
tak czy siak, miałkie toto i jakieś takie hmm groteskowe.A wszak sprawa zasługuje na jakąś głębszą refleksję. A dzieci mówią, ze chodzi o to, żeby wszyscy mieli po równo. Nie chcę nic mówić, ale z tak głębokim zrozumieniem tematu daleko się nie zajdzie
Co najwyżej tym mądrzejszym nasunie się refleksja, ze chyba już tak kiedyś było – ktoś głosił równość i zabierał bogatym…
Może jeszcze no, czy ja wiem, drugie dwadzieścia lat demokracji i nie będziemy wyglądali jak przebierańcy.
A żeby nie było, los trzeciego świata mi bliski jest, owszem. I mam świadomość, że mogę pół nocy siedzieć z laptopem i definiować bzdurność, albo niebzdurność marszu 100, czy 200 osób w Warszawiemieście (z których niektórzy czują się tak jak na zgromadzeniu ludowym, łotewa), ponieważ 80% ludzi w Afryce nie ma dostępu do prądu. Może upraszczam,ale przecież żyjemy na koszt tych, którzy nie mają. Co pewnie potrafi obliczyć każdy świadomy człek, nawet humanista. I trzeba by było zapytać od czego trzeba zacząć, żeby nie wykpić problemu, a go pokazać. I zastanowić się jak bardzo zachodnie jest nasze społeczeństwo w ogóle.
ogólnie jak zwykle brak umiaru w opiniach i nadmiar jadu publicystów nadaje znaczenia niewspółmierne do zasług, lub przewin. Człowiek niewkręcony w to towarzysko na prawdę nie wie, co złego, albo dobrego miał ów marsz wnieść.
vide: szukam bogatego męża.
Ale moim zdaniem można zrobić marsz solidarności z Grecją, bo jednak większości ludzi miła jest perspektywa niepracowania i ciągnięcia kasy z bogatych. Co mogłoby potwierdzić, ze nie chcemy być bogatsi,(czyt. równi/równiejsi) chcemy jedynie brać skądś kasę. I tu, przynajmniej gratulowałabym protestującym szczerości – nie wątpię bowiem, że jest to prawda nie tylko społeczna, ale nawet jednostkowa!
W dodatku wydaje mi się, że wszyscy zgadzamy się w priorytetach – tylko jedni tam byli, a drudzy nie. Czyli w ogóle chyba powinnam iść spać.
ps Kalisz jeździ jaguarem, bardzo przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.
@Checz, solidarność z Grecją? Może idea słuszna, ale jak tu współczuć ludziom, którzy pod bokiem mają gaje pomarańczowe i ciepłe morze?
@Kobe, ja nie oceniam, ja stwierdzam fakt. To nie jest tak, że nasze pokolenie ma wszystko w dupie. Po prostu nasze pokolenie inaczej wyraża troskę o wspólną przyszłość. Może to wina, jak piszesz, zblazowania i dozy cynizmu, może kwestia zaczytania się w Cezarym w swoim czasie, nie wiem. Fakt, że pokolenie naszych następców z Bednarskiej i przyległości wyraża tę troskę inaczej. Tyle że ich rówieśnicy najwyraźniej jeśli już, to idą w nasze ślady. Jak widać po nikłej frekwencji na demonstracjach i wysokiej podczas wszelakich wyborów (w grupie 18-30).
Jeśli już miałbym to oceniać, to nie widzę w tym nic złego. Nie mamy w Polsce tradycji obywatelskiego sprzeciwu wobec rzeczywistości (nie, Solidarność i Powstanie się nie kwalifikują), więc nie ma co się wydurniać, że dobrze by było, gdybyśmy mieli. Nie mamy i kropka. Więc jeśli już mamy mówić o społeczeństwie marzeń, to chyba bliżej nam do tego patriotyzmu zapłaconych podatków i oddanego głosu, a nie patriotyzmu demonstracji poparcia i ostentacyjnego skasowania prenumeraty gazety, którą „czytała moja rodzina od sześciu pokoleń” (są takie kraje!). Jesteśmy na dorobku i chcemy mieć to, co ma LMC z Francji. I to jest do osiągnięcia. I dla nas, i dla tych dzisiejszych 20-latków.
Z kolei ani my, ani oni nie wskoczymy już w buty naszych rodziców którzy mieli tę szansę, że kopnął ich w kostkę rok 1989. Pod tym względem bliżej nam do nich, niż do pokolenia Orlińskiego. Nie zostaniesz prezesem/znanym nazwiskiem dziennikarskim/wziętym papugą dzięki temu, że znasz język angielski (a reszta nie) albo że nagle w kraju otworzy się 15 tysięcy firm albo że nagle zwolni się miejsce dla stu komentatorów politycznych. To se ne vrati, te posady są już zaklepane – i będą jeszcze przez 20 lat. W tym posada zajęta przez Orlińskiego, której nie ukradnie mu nikt młodszy choćby nie wiem ile miał talentu. Do UMC większość z nas nie wskoczy. Ale zgoda, że my się nigdy nie przestaniemy cieszyć z małych rzeczy, których oni już nie zauważą nawet. I zgoda, że fajnie byłoby gdyby. Tyle że to nierealne.
solidaryzować się nie musi oznaczać – współczuć. to był autoironiczny żart, koleżko.
no wiem, że wiesz. sialala.
Powiązane notki
Brak powiązanych wpisów.
Recent Comments
Blogroll
Cumulus
Najoceniańsze
Najkomentowańsze
Najoglądańsze