itineraria »
generalia »
generalia »
kulinaria »
generalia »
itineraria »
Marmurowe schody i posadzki dawno już popękały, ale ślady dawnej chwały hotelu widać jeszcze wyraźnie. Bywali tu Czechow, Majakowski, Stanisławski i Isadora Duncan, w późniejszych czasach zatrzymywał się tu także Wysocki.
Natalia Iwanowna siedzi w recepcji hotelu ?Pasaż? od rana o wieczora. Rozwiązuje krzyżówki i pije herbatę. Z wykształcenia jest wuefistką, ale z pensji nauczycielskiej by w Odessie nie wyżyła, bo to jedno z droższych miast na Ukrainie. Każde zdanie zaczyna od przeciągłego ?nu?, tak się w Odessie mówiło jeszcze przed rewolucją, w lepszych czasach. Dziś żydowska czy grecka ruszczyzna nadal …
generalia »
varia »
W jednej z nieco już zleżałych notek Radkowiecki przejechał się po perspektywach amerykańskiego rimejku serialu Skins.
Sam oryginalny serial dość zabawny, choć zupełnie nie moja bajka. Raczej mało szokuje, been there, done that. Rimejku jeszcze nie widziałem, ale ufam Radkowieckiemu na słowo, że dużo słabszy. Amerykańskie przeróbki dobrych brytyjskich seriali już mają to do siebie, że (z konieczności?) spłycają wszystko, co tylko da się spłycić, a do tego eliminują wątki, do których mogłoby się przyczepić Stowarzyszenie Obrony Dzieci/Zwierząt Futerkowych/Afroamerykanów/Rodowitych Amerykanów/Amerykanoamerykanów (niepotrzebne skreślić). Nic więc dziwnego, że nieczęsto udaje im się …
generalia »
Na Białorusi 19 grudnia odbyły się kolejne pseudowybory prezydenckie. W Warszawie pod białoruską ambasadą zebrało się kilkadziesiąt osób, do tego drugie tyle dziennikarzy. Pokrzyczeli, popstrykali zdjęcia, rozeszli się do domów. Polska zapomniała o nich jeszcze tego samego wieczora. I tak powinno być.
varia »
Wąski kanion, szarobure bloki po obu stronach wznoszą się na kilkanaście pięter w górę. Trochę jak gierkowskie na Śląsku, tyle że te stoją na obrzeżach Kijowa. Jest może dziewiąta, ale większość okien już ciemnych. Chodniki mokre, dla oszczędności wyłączono większość latarni. Wysiadam z marszrutki, małego, niemiłosiernie zatłoczonego autobusika. Nieswojo tu i niebezpiecznie, ale akademik jest po drugiej stronie osiedla, muszę jakoś przejść. Byle szybko.
Razem ze mną wysiada dziewczyna. Czarne kozaczki, czarny płaszczyk, może dwadzieścia lat, raczej mniej. Szybkim krokiem rusza z przystanku. Droga jest w zasadzie jedna, nie ma jak …







