varia »
Zaczynam tego bloga (tak to się nazywa?) od deprechy. Chyba tak trzeba, tak nakazuje konwencja…
Tyle że ta moja nie jest prawdziwa, ledwie ersatz, namiastka i światło ćmiące. Tombak ledwie i Judasz w żółtym płaszczu. Kiedyś to były deprechy… teraz została tylko pustka w duszy i inercja.
Więc sobie egzystuję. Siłą rozpędu. Marchewkuję sobie po cichu.

