<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Halibutt &#187; generalia</title>
	<atom:link href="http://halibutt.pl/category/generalia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://halibutt.pl</link>
	<description>hal9001 znaleziony w wannie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 Aug 2010 15:00:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Polska ruletka</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/08/09/polska-ruletka/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/08/09/polska-ruletka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 14:50:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[itineraria]]></category>
		<category><![CDATA[droga]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szoferowanie]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wilno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2847</guid>
		<description><![CDATA[Mam niejasne przeczucie, że na polskich drogach co drugi kierownik pojazdu silnikowego cierpi na chroniczny i nieuleczalny rodzaj debilizmu. Wiem, nic w tym odkrywczego, zdążyłem się przyzwyczaić, że każde włożenie kluczyka do stacyjki to początek kolejnej odsłony walki o życie &#8211; lub rosyjskiej ruletki. A są tacy, co jeżdżą&#8230; normalnie. 
Weźmy taki obrazek: trasa z Warszawy na Augustów. Wąsko, kręto, sznur ciężarówek na wschodnich blachach. Co kilka kilometrów z naprzeciwka moim pasem nadciąga kolejne bydle z przyciemnianymi szybami. A obok niego kolejne, wyprzedzające na trzeciego, okrakiem, po poboczu z mojej ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2010/08/03/polska-2-0/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska 2.0'>Polska 2.0</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mam niejasne przeczucie, że na polskich drogach co drugi kierownik pojazdu silnikowego cierpi na chroniczny i nieuleczalny rodzaj debilizmu. Wiem, nic w tym odkrywczego, zdążyłem się przyzwyczaić, że każde włożenie kluczyka do stacyjki to początek kolejnej odsłony walki o życie &#8211; lub rosyjskiej ruletki. A są tacy, co jeżdżą&#8230; normalnie. <span id="more-2847"></span></p>
<p>Weźmy taki obrazek: trasa z Warszawy na Augustów. Wąsko, kręto, sznur ciężarówek na wschodnich blachach. Co kilka kilometrów z naprzeciwka moim pasem nadciąga kolejne bydle z przyciemnianymi szybami. A obok niego kolejne, wyprzedzające na trzeciego, okrakiem, po poboczu z mojej strony.</p>
<div id="attachment_2853" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/08/Ridge_Route_ca_1920_3.jpg" rel="lightbox[2847]" title="Ridge Route, 1920"><img class="size-medium wp-image-2853 " title="Ridge Route, 1920" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/08/Ridge_Route_ca_1920_3-150x84.jpg" alt="Ridge Route, 1920" width="150" height="84" /></a><p class="wp-caption-text">Ridge Route, 1920</p></div>
<p>Albo następny obrazek. Mój czcigodny. Kierowca doskonały, z trzydziestoletnim stażem, bezwypadkowy, w szczytowych latach zdarzało mu się wyjeździć kilka równików rocznie. Jedziemy sobie skądśtam wkądśtam, mijamy rondo, nagle coś mi nie gra. &#8211; Dlaczego jeździsz na wprost z prawego pasa &#8211; pytam. Odpowiedź jest prosta: bo się boję.</p>
<p>Albo jeszcze jeden. Dwupasmówka, droga szybkiego ruchu kończy się za 1000 metrów. Sznur samochodów na obu pasach, wleczemy się sześćdziesiątką. Na prawo ode mnie klasyk gatunku: dwudziestoletnia Beta z przyciemnianymi szybami i chromowaną rurą wydechową (kwiatek do kożucha anyone?). Myślę sobię: trzeba uważać. I faktycznie, ledwie droga szybkiego ruchu się skończyła, kierowca BMW bez kierunkowskazu postanowił skręcić w lewo w jakąś nieoznaczoną szutrową drogę. Przez trzy pasy, na wskroś.</p>
<p>Przekraczam litewską granicę i nagle jestem w innym świecie. Drogi są tu zbliżone do polskich krajówek. Mają nieco mniej mijanek, nieoznaczone radary i szutrowe pobocza (lub w ogóle ich nie ma), ale w zasadzie przypominają co starsze odcinki krajowej siódemki czy ósemki. Co je różni od naszych prastarych piastowskich pól bitewnych zwanych dla niepoznaki drogami? Kierowcy.</p>
<p>Na drogach niemal pusto (tutejsi mówią, że to efekt kryzysu). Nawet jeśli zbierze się większa grupa samochodów &#8211; wszyscy jadą mniej więcej zgodnie z ograniczeniami (inna rzecz, że tu nimi nikt nie szafuje, dwupasmówki w mieście nie mają ograniczeń do 40, chyba że jest to faktycznie konieczne), nikt nie wyprzedza na trzeciego. W zasadzie nikt nie czuje potrzeby wyprzedzania. Jeśli wyprzedzają na dwupasmówce &#8211; natychmiast wracają na prawy pas, nawet jeśli przed nimi pusto.</p>
<p>W trasie jedzie się w miarę równo 90 do 100 na godzinę. Jeśli ktoś bardzo się spieszy i koniecznie musi wyprzedzać, inni kierowcy usłużnie przykleją się do pobocza i włączą kierunkowskaz (uwaga! widziałem takich, którzy komunikat &#8222;możesz mnie wyprzedzić&#8221; nadawali&#8230; lewym kierunkowskazem).</p>
<p>Na rondach wszyscy niemal sygnalizują poprawnie, i wjazd, i zjazd. A rond mają tutaj sporo &#8211; i niektóre z nich są przeogromne, z pięcioma pasami i tylomaż zjazdami. Do tego nikt nie rzucił się do likwidowania zielonych strzałek, więc nadal funkcjonują, jak kiedyś u nas.</p>
<p>Samo Wilno to też raj dla kierowców. Ma obwodnicę (nie do końca wyremontowaną, ale jest), nawet w śródmieściu nie ma kłopotów z parkowaniem (można znaleźć wolne miejsce po południu przy rynku!). Parkometry są nieco tańsze, niż w Warszawie, za to płaci się przez całą dobę, a nie do 18. Aha, krawężniki są tu wysokie, więc parkuje się często równolegle do chodnika, zajmując cały pas jezdni. To normalne, taki koloryt lokalny.</p>
<p>Z ciekawostek okołodrogowych: stacje benzynowe są tu nieco rzadziej spotykane niż u nas. Zdarzają się zachodnie firmy (Statoil, Shell), sporo jest Łukoilu. Niezależnie od właściciela można się spodziewać na stacjach tylko dwóch rodzajów paliwa: Diesel i bezołowiowa 98. Czasami dochodzi jeszcze tańszy diesel dla rolników. Aha, na stacjach nie ma też wiader z wodą i ściągaczkami do mycia szyb.</p>
<p>Niestety wpis jest z gatunku To Be Continued. We środę wracam do walki o życie na polskich drogach. W bezpieczny weekend w Polsce zginęła jedna osoba mniej, niż w przeciętny. Środek tygodnia raczej nie będzie specjalnie bezpieczniejszy.</p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2010/08/03/polska-2-0/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska 2.0'>Polska 2.0</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/08/09/polska-ruletka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska 2.0</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/08/03/polska-2-0/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/08/03/polska-2-0/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 10:13:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[itineraria]]></category>
		<category><![CDATA[Augustów]]></category>
		<category><![CDATA[droga]]></category>
		<category><![CDATA[Sejny]]></category>
		<category><![CDATA[Łomża]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2826</guid>
		<description><![CDATA[W Łomży co drugi samochód to nauka jazdy.
Przy skręcie na Jedwabne łapie stopa babuleńka. W chustce na głowie i miniówie.
W lesie przed Augustowem przydrożna kapliczka na rosochatym drzewie. Drzewo pomalowane w jaskrawe kolory, wygląda niemal jak totem z Museo de America.
W Augustowie zebra. Zatrzymuję się, przepuszczam faceta. Ten zza pleców wyciąga policyjną czapkę i kłania mi się w pas.
Droga do granicy wyremontowana za unijną kasę. &#8222;Władza nadzorująca: Powiatowa Fundacja&#8221; czegośtam.
W Sejnach knajpa z tradycjami. Paskudna, ale podaje soczewiaki. Dosiada się do mnie miejscowy lump. Zapalić, pogadać. &#8222;Ale się u Ruskich ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2010/08/09/polska-ruletka/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska ruletka'>Polska ruletka</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Łomży co drugi samochód to nauka jazdy.</p>
<p>Przy skręcie na Jedwabne łapie stopa babuleńka. W chustce na głowie i miniówie.</p>
<p>W lesie przed Augustowem przydrożna kapliczka na rosochatym drzewie. Drzewo pomalowane w jaskrawe kolory, wygląda niemal jak totem z Museo de America.</p>
<p>W Augustowie zebra. Zatrzymuję się, przepuszczam faceta. Ten zza pleców wyciąga policyjną czapkę i kłania mi się w pas.</p>
<p>Droga do granicy wyremontowana za unijną kasę. &#8222;Władza nadzorująca: Powiatowa Fundacja&#8221; czegośtam.</p>
<p>W Sejnach knajpa z tradycjami. Paskudna, ale podaje soczewiaki. Dosiada się do mnie miejscowy lump. Zapalić, pogadać. &#8222;Ale się u Ruskich ładnie pali. Czterdziestu już w piachu. Ale ja ich nie żałuję, bo Polaków mordowali. I ropę nam kradli. No mówię, tu o, w siedemdziesiątych u Rodowicza Ruskie przez rok piwnicę kopali, i tylko ciężarówka za ciężarówką, naszą ropę&#8230;&#8221;<div id="attachment_2830" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><img src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/08/Łomża_Panorama-150x84.jpg" alt="Piękna nasza Łomża cała - fot. Patryk Korzeniewski" title="Piękna nasza Łomża cała - fot. Patryk Korzeniewski" width="150" height="84" class="size-medium wp-image-2830" /><p class="wp-caption-text">Piękna nasza Łomża cała - fot. Patryk Korzeniewski</p></div></p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2010/08/09/polska-ruletka/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska ruletka'>Polska ruletka</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/08/03/polska-2-0/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na cholerę ci prezydent?</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/07/13/na-cholere-ci-prezydent/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/07/13/na-cholere-ci-prezydent/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 07:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[bronisław komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[lech kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2790</guid>
		<description><![CDATA[No dobra. Pośmialiśmy się z wpadek Gajowego, podrwiliśmy z Przemiany (TM) Jarka, z zapartym tchem śledziliśmy thriller pod tytułem &#8222;Czy Napieralski w końcu przypomni sobie, że nie jest ani z PO ani z PiS&#8221;. Tylko co z tego?
Wzmożenie. Bardzo modne słowo. Przyspieszona kampania wyborcza zaowocowała republikańskim wzmożeniem także wśród wielkomiejskiej ciągle-jeszcze-młodzieży (tak, drogie robaczki, to komplement), wśród której obracam się na co dzień. Rozmowy o polityce, spory gorące o mniejsze zło, rozważania o charyzmie i nijakości&#8230; klimat niemal jak z roku 1989. Ale wybory się skończyły, połowa Polaków dała głos, ...


Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No dobra. Pośmialiśmy się z wpadek Gajowego, podrwiliśmy z Przemiany (TM) Jarka, z zapartym tchem śledziliśmy thriller pod tytułem &#8222;Czy Napieralski w końcu przypomni sobie, że nie jest ani z PO ani z PiS&#8221;. Tylko co z tego?<span id="more-2790"></span></p>
<p>Wzmożenie. Bardzo modne słowo. Przyspieszona kampania wyborcza zaowocowała republikańskim wzmożeniem także wśród wielkomiejskiej ciągle-jeszcze-młodzieży (tak, drogie robaczki, to komplement), wśród której obracam się na co dzień. Rozmowy o polityce, spory gorące o mniejsze zło, rozważania o charyzmie i nijakości&#8230; klimat niemal jak z roku 1989. Ale wybory się skończyły, połowa Polaków dała głos, druga połowa dała nogę&#8230; i co? I nic. Bo zastanówcie się przez chwilę: na cholerę nam prezydent.</p>
<p>Raczej nie należycie do Stowarzyszenia Patriotycznego Grunwald, nie wbijacie w wolnych chwilach mieczyków Chrobrego w uświęconą krwią bratnią ziemię, z prezydenta jako głowy państwa i narodu nie korzystacie, bo zwisa wam kto dostał od niego medal albo od kogo ów odebrał gratulacje. Na co dzień prezydent służy wam do tego samego, do czego służy rząd. Ma sprawnie podpisywać co ma do podpisania, uśmiechać się do obiektywów i nie robić wiochy za granicą, żeby wstydu nie było.</p>
<p>Pietrzak śpiewał kiedyś swój słynny protest song &#8222;Żeby Polska była Polską&#8221;. Piosenka do dziś robi furorę (&#8222;od Chicago do Tobolska&#8221;), co i rusz ktoś sobie tą Polską gębę wyciera i sugeruje, że ten Polskę zniszczy, a ów jej pomoże wrócić na należne jej miejsce (którego nigdy nie zajmowała, ale co tam). Noż w mordę i nożem, przecież to slogan równie pusty, co &#8222;Zgoda buduje&#8221; czy &#8222;Polska jest najważniejsza&#8221;. Pustosłowie. Ojczyzna była tutaj od zawsze. Była Polską pod butem ruskim, pruskim czy francuskim, gdy Niemiec pluł nam w twarz i dzieci nam germanił, jakoś się od tego nasza ojczyzna nie zawaliła. Nadal miała się dobrze, choć w ogóle bez rządu ani prezydenta.</p>
<p>W czasach Kaczyńskich, Lepperów i Giertychów też jakoś nam się Przenajświętsza nie rozpadła. Owszem szkodzili, owszem <a href="http://wo.blox.pl/2010/07/Tysiac-kilometrow-Komorowskiego.html" target="_blank">nie budowali autostrad</a> ni nowych linii kolejowych, zajmowali się za nasze pieniądze całą masą bzdurnych i nikomu niepotrzebnych spraw (becikowe, berecikowe, dzika lustracja, walka z lekarzami itd), ale Polska miała się nieźle. Zarabiało się nadal przyzwoicie, knajp nam raczej nie zamykali (z wyjątkiem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Le_Madame" target="_blank">Le Madame</a>), do kin cenzury nie wprowadzili. Owszem, spierniczyli do reszty TVP, ale serio, kto z was jeszcze oglądał telewizję publiczną?</p>
<p>Kolejne wybory wygrał Bronisław Komorowski. Jaki jest, taki jest, ale daje nadzieję na trochę normalności. Takiej, w której prezydenta z naszej perspektywy prawie nie widać. Nie wciera się, nie puszy, nie walczy ze wszystkimi i o wszystko. Mamy prezydenta, który daje nadzieję na to, że będzie w miarę niewidoczny. Przynajmniej dla tych, którzy go nie potrzebują na codzień.</p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/07/13/na-cholere-ci-prezydent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A pan Bazylko to jeszcze śpiewa?</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/07/12/a-pan-bazylko-to-jeszcze-spiewa/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/07/12/a-pan-bazylko-to-jeszcze-spiewa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 00:13:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[bazylko]]></category>
		<category><![CDATA[gramatyka]]></category>
		<category><![CDATA[héroes del silencio]]></category>
		<category><![CDATA[hiszpański]]></category>
		<category><![CDATA[iberystyka]]></category>
		<category><![CDATA[mieczysław fogg]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2793</guid>
		<description><![CDATA[Każdy kierunek studiów, zwłaszcza państwowych, ma swoje konwersatorium śmierci. Taki przedmiot, do zaliczenia którego nawet geniusze przystępują po kilkanaście razy. Historia na UW ma swój egzamin ze &#8222;starożytnej&#8221; u prof. Lengauera (&#8222;prędzej mi &#8230;. wytną niż zaliczę starożytną&#8221;), krakowska AE ma mikroekonomię u prof. Grabowskiego, na Iberystyce UW człowiekiem-instytucją był pan Bazylko.
Nie tak znowu wiele lat temu opowiadano taką oto anegdotkę. Polska misja archeologiczna w Egipcie odkopała grobowiec. Przegrzebują się przez kolejne warstwy piasku, wreszcie odnajdują sarkofag. Zdejmują wieko, a ze środka wyskakuje mumia. Strzepuje energicznie piach, odwija bandaże, rozgląda ...


Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy kierunek studiów, zwłaszcza państwowych, ma swoje konwersatorium śmierci. Taki przedmiot, do zaliczenia którego nawet geniusze przystępują po kilkanaście razy. Historia na UW ma swój egzamin ze &#8222;starożytnej&#8221; u prof. Lengauera (&#8222;prędzej mi &#8230;. wytną niż zaliczę starożytną&#8221;), krakowska AE ma mikroekonomię u prof. Grabowskiego, na Iberystyce UW człowiekiem-instytucją był pan Bazylko.<span id="more-2793"></span></p>
<p>Nie tak znowu wiele lat temu opowiadano taką oto anegdotkę. Polska misja archeologiczna w Egipcie odkopała grobowiec. Przegrzebują się przez kolejne warstwy piasku, wreszcie odnajdują sarkofag. Zdejmują wieko, a ze środka wyskakuje mumia. Strzepuje energicznie piach, odwija bandaże, rozgląda się niepewnie po grobowcu, po czym lekko schrypniętym głosem pyta: &#8222;A <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczys%C5%82aw_Fogg">Fogg</a> to jeszcze śpiewa?&#8221;</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/N-hg58QQmdc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/N-hg58QQmdc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Samego Mieczysława Fogga widziałem tylko raz (a i to z daleka). Dzięki studiom na Iberystyce dane mi było jednak poznać pana Bazylko. Ów dość ekscentryczny starszy pan prowadził zajęcia pod nic nie mówiącą nazwą &#8222;gramatyka opisowa języka hiszpańskiego&#8221;. W pewnym uproszczeniu chodziło o niezwykle przydatną umiejętność zapisu ze słuchu słów hiszpańskich w transkrypcji fonemicznej i fonetycznej (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/IPA">międzynarodowy alfabet fonetyczny</a>). To tak na wypadek, gdyby któryś z absolwentów naszej ukochanej katedry chciał kiedyś stworzyć słownik hiszpańsko-hiszpański. </p>
<p>Zawsze nienagannie ubrany, nienagannie punktualny i niemiłosiernie chrząkający, był pan Bazylko postrachem kolejnych roczników studentów. Jego przedmiot zaliczało się do oporu, a potem jeszcze raz i jeszcze. To była prawdziwa wojna na wyniszczenie, w której zwycięzca mógł być tylko jeden: pan B. Wywoływał do tablicy, odczytywał jedno zdanie (nieodzowne charknięcie w miejscu kropki), które biedny student miał zapisać na tablicy w tym czy innym alfabecie. Jego sposób oceny wywodził się w prostej linii z tradycji powstańczych: jeden błąd, jeden trup.</p>
<p>Na egzamin z panem Bazylko szło się jak na ścięcie. Nadzieją dla wszystkich nieszczęśników były pojawiające się co roku plotki o tym, jakoby pan B. miał się w końcu przenieść na emeryturę. Kilka lat temu okazało się, że koleżanka zza biurka w mojej ówczesnej pracy również kończyła Iberystykę, tyle że w pierwszych latach jej istnienia, w połowie lat 70. Jej pierwsze pytanie do mnie: &#8222;A pan Bazylko nadal odchodzi na emeryturę?&#8221;.</p>
<p>Aż pewnego lata faktycznie odszedł na zasłużony odpoczynek. Minęło kilka lat, niemal już o nim zapomniałem, aż tu nagle spomiędzy książek wypadła na mnie dawno zapomniana płyta zespołu Héroes del Silencio, legendy hiszpańskiego rocka. Zabrałem ją do samochodu, odsłuchałem i&#8230; w dykcji głównego wokalisty (faktycznie kapitalnej) dostrzegłem ducha pana Bazylko. &#8222;Jakże on wspaniale realizuje archifonem /R/&#8221; &#8211; wołało coś we mnie hasłem niemal żywcem wyjętym z pogadanek pana B. Zresztą sami posłuchajcie jego R. </p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/iCctokeqWyo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/iCctokeqWyo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1?rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/07/12/a-pan-bazylko-to-jeszcze-spiewa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: Rajmund, złe wiersze i alkohol</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/07/06/rajmund-zle-wiersze-i-alkohol/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/07/06/rajmund-zle-wiersze-i-alkohol/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 11:35:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[audio]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2782</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.


Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://halibutt.pl/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-2782">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-2782" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/07/06/rajmund-zle-wiersze-i-alkohol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spal sąsiada!</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/06/07/spal-sasiada/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/06/07/spal-sasiada/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 10:22:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[powódź]]></category>
		<category><![CDATA[socjal]]></category>
		<category><![CDATA[solidarność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2760</guid>
		<description><![CDATA[To nieprawda, że nasi politycy nie uczą się na błędach. Uczą się aż za dobrze. Kiedy w 1997 premier Włodzimierz Cimoszewicz powiedział ludziom prawdę, że trzeba się było ubezpieczyć, SLD w podskokach przegrało wybory. Od tego czasu nie ma w naszym kraju stronnictwa, które w sytuacji takiej czy innej katastrofy nie sypnęłoby groszem &#8222;na powodzian&#8221;, &#8222;na pogorzelców&#8221;, &#8222;na rodziny&#8221; itd. 
No i mamy kolejną powódź. Jeszcze główna jej fala nie dotarła do Bałtyku, a już się zaczął spektakl. Rząd wysupłał skądś (tzn. z naszych podatków) po kilka tysięcy na podtopionego. ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2002/09/24/monteskiusz-i-h/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Monteskiusz i H.'>Monteskiusz i H.</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/10/25/rady-na-przyszlosc/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rady na przyszłość'>Rady na przyszłość</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/04/12/otoczenie-medialne-a-plec-tym-razem-meska/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Otoczenie medialne a płeć &#8211; tym razem męska'>Otoczenie medialne a płeć &#8211; tym razem męska</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2761" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/06/Flood_Dhaka_Rezowan.jpg" rel="lightbox[2760]" title="Powódź, fot. Fazle Rezowan Karim/GFDL"><img src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/06/Flood_Dhaka_Rezowan-150x99.jpg" alt="Samochód terenowy przejeżdża przez ulicę zalaną wodą" title="Powódź, fot. Fazle Rezowan Karim/GFDL" width="150" height="99" class="size-medium wp-image-2761" /></a><p class="wp-caption-text">Powódź, fot. Fazle Rezowan Karim/GFDL</p></div>
<p>To nieprawda, że nasi politycy nie uczą się na błędach. Uczą się aż za dobrze. Kiedy w 1997 premier Włodzimierz Cimoszewicz powiedział ludziom prawdę, że trzeba się było ubezpieczyć, SLD w podskokach przegrało wybory. Od tego czasu nie ma w naszym kraju stronnictwa, które w sytuacji takiej czy innej katastrofy nie sypnęłoby groszem &#8222;na powodzian&#8221;, &#8222;na pogorzelców&#8221;, &#8222;na rodziny&#8221; itd. </p>
<p>No i mamy kolejną powódź. Jeszcze główna jej fala nie dotarła do Bałtyku, a już się zaczął spektakl. Rząd wysupłał skądś (tzn. z naszych podatków) po kilka tysięcy na podtopionego. Od razu PiS przelicytował, że gdyby był u władzy, na pewno wysupłałby więcej. I nikomu do głowy nie przyszło by powiedzieć głośno, że nieubezpieczeni bardzo często sami są sobie winni. Jeśli ktoś pracuje na wysokościach, istnieje niebezpieczeństwo, że zleci na zbity pysk. Jeśli mieszka pod wulkanem, może mu grozić zalanie lawą, błotem lub zasypanie popiołem. Jeśli mieszka nad rzeką w kraju, gdzie rzeki tradycyjnie co kilka lat wylewają, to ryzyko powodzi powinien chyba brać pod uwagę. </p>
<p>Ale nie, wręcz przeciwnie, cała nasza kochana klasa polityczna stara się przekonać Polaków, że ubezpieczać się nie należy, bo przecież jakby co &#8211; społeczeństwo pomoże. Jedyny warunek jest taki, by ofiar było więcej. Dlatego pamiętaj, drogi współobywatelu: jeśli płonie twój dom &#8211; koniecznie spal też sąsiada. A najlepiej całą dzielnicę/wieś/osiedle. Wtedy parę kafli z budżetu państwa masz jak w banku. A nawet lepiej niż w banku, bo bez odsetek, podatku i konieczności spłaty.</p>
<p>P.S. Pierwotnie notka miała być dłuższa, bardziej zawiła i z duuużą ilością liberalnych klasyków, ale Robert Gwiazdowski mnie ubiegł (konkretnie <a href="http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&#038;id=778">tu</a>, <a href="http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&#038;id=779">tu </a>i <a href="http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&#038;id=782">tu</a>). </p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2002/09/24/monteskiusz-i-h/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Monteskiusz i H.'>Monteskiusz i H.</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/10/25/rady-na-przyszlosc/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rady na przyszłość'>Rady na przyszłość</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/04/12/otoczenie-medialne-a-plec-tym-razem-meska/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Otoczenie medialne a płeć &#8211; tym razem męska'>Otoczenie medialne a płeć &#8211; tym razem męska</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/06/07/spal-sasiada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwałt przez uszy</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/05/20/gwalt-przez-uszy/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/05/20/gwalt-przez-uszy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 22:44:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[disco]]></category>
		<category><![CDATA[kasia nosowska]]></category>
		<category><![CDATA[lata 90]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[whitney houston]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2740</guid>
		<description><![CDATA[Lata 90. wspominam z nostalgią. Nic dziwnego, trudno z nostalgią nie wspominać czasów, gdy miało się lat naście, świat był uroczo czarno biały, a muzykę odbierało się śmiertelnie poważnie.
Od wczesnych lat 90. cała strana nasza szirokaja zaczęła się bogacić. Może nie gwałtownie, ale jednak. Jednym z pierwszych punktów na liście zakupów przeciętnego zjadacza chleba w mojej podówczas okolicy (duże blokowisko w Warszawie) był nowy sprzęt grający. Jak miasto długie i szerokie w co drugim mieszkaniu pojawiała się nowa wieża marki Nec, Sanyo, Sharp czy Philips. Podłączona do głośników Tonsilu (zaskakująco ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/05/01/moj-pierwszy-maja/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Mój pierwszy maja'>Mój pierwszy maja</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lata 90. wspominam z nostalgią. Nic dziwnego, trudno z nostalgią nie wspominać czasów, gdy miało się lat naście, świat był uroczo czarno biały, a muzykę odbierało się śmiertelnie poważnie.</p>
<p>Od wczesnych lat 90. cała strana nasza szirokaja zaczęła się bogacić. Może nie gwałtownie, ale jednak. Jednym z pierwszych punktów na liście zakupów przeciętnego zjadacza chleba w mojej podówczas okolicy (duże blokowisko w Warszawie) był nowy sprzęt grający. Jak miasto długie i szerokie w co drugim mieszkaniu pojawiała się nowa wieża marki Nec, Sanyo, Sharp czy Philips. Podłączona do głośników Tonsilu (zaskakująco niezły sprzęt) służyła najczęściej do zamęczania sąsiadów własnym gustem muzycznym.<span id="more-2740"></span></p>
<p>Pojedynki zaczynały się wczesnym popołudniem, gdy dzieciaki wracały ze szkół, a dorośli jeszcze byli w pracy. Kto żyw rzucał się do wieży i starał się zagłuszyć swoją muzyką to, co puszczali sąsiedzi. Za ścianą mojego pokoju mieszkał niejaki Góral. Na moje szczęście słuchał przede wszystkim niezłego rocka (Iron Maiden, Siekiera, Metallica, Dżem, Izrael, Dezerter itd). Dlatego gdy zaczynał swoje lato z radiem (muzyka na pełen regulator, poduszka na parapet i zimny łokieć w wersji stacjonarnej &#8212; czyli całe popołudnie w oknie wychodzącym na podwórko), wystarczyło wyłączyć swoją muzykę, dało się ścierpieć. Zdarzało mu się wprawdzie stawiać głośniki w otwartym oknie, ale walenie w kaloryfery działało na niego całkiem nieźle.</p>
<p>Gorzej z córką sąsiadów z dołu. Starsza ode mnie bodaj o rok, córka ludzi z niezłym sprzętem grającym. Pod względem możliwych do osiągnięcia decybeli sprzęt jej rodziców przewyższał naszą wieżę kilkukrotnie. To za sprawą sąsiadki z dołu pierwsze miejsce na mojej prywatnej liście &#8222;Błagam-błagam-przestańcie&#8221; znajduje się &#8222;I will always love you&#8221; Whitney Houston. 1992 rok, ścieżka dźwiękowa do &#8222;Bodyguarda&#8221; z Kevinem Costnerem (to była zdecydowanie jego dekada). To był świetny kawałek jak na tamte czasy. Za pierwszym razem. Za drugim i trzecim też. Za setnym już niespecjalnie. Sąsiadka z dołu potrafiła puszczać go na pełen regulator po kilkadziesiąt razy dziennie. Potem pomysł podchwyciły wszystkie stacje radiowe, telewizje i połowa osiedla. Znienawidziłem Whitney H. Nie pamiętam już dlaczego ona tak tego Costnera always love, ale gdyby ktoś go zmuszał do słuchania tego kawałka na okrągło przez rok &#8211; raczej nie mogłaby liczyć na wzajemność.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/HGC003Xz3CY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/HGC003Xz3CY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Zaszczytne drugie miejsce zajmuje kawałek-legenda: Coco Jamboo efemerydy o nazwie Mr. President. Sąsiadka katowała mnie nim jakoś tak w 1995 czy 1996. Nowością było to, że puszczała go na okrągło w paśmie między 14 a 16. A o 17 wychodziła na miasto, za to do domu wracali jej rodzice &#8211; i zabawa przy Koko Dżambo zaczynała się od nowa.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/SaZlFRL0ZB4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/SaZlFRL0ZB4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Macarena to temat na osobną historię. We wczesnym dzieciństwie panie w przedszkolu katowały mnie &#8222;Kaczuszkami&#8221;. Nie znosiłem tego kawałka, a zmuszanie wszystkich do słuchania go na okrągło i wykonywania przy tym jakichś dziwnych ruchów do dziś uznaję za formę wyrafinowanej tortury. Potem przedszkole się skończyło, o traumie zdążyłem zapomnieć, aż nadszedł przełom 1995 i 1996 roku i pojawiła się Macarena.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/sN62PAKoBfE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/sN62PAKoBfE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Żeby nie było, że moje podwórko słuchało tylko muzyki ze zgniłego Zachodu. W 1993 karierę zaczął robić Hey z Kasią Nosowską na wokalu. Zawsze doceniałem zasługi Heya w popularyzowaniu rocka wśród ludzi, którzy inaczej słuchaliby disco polo albo Demisa Roussosa. Nie umiałem jednak docenić ani zdolności wokalnych Nosowskiej, ani głębi jej tekstów (choć czasem <a href="http://szukaj.wyborcza.pl/archiwum/1,0,152050.html?kdl=19940429GW&amp;wyr=%2BNosowska%2BHey%252C%2Btak%2Bnie%2Bwolno%2B">zrzynała od najlepszych</a>; jeśli nie wyświetla Ci się link &#8211; chodzi o zerżnięty fragment &#8222;Ziemi jałowej&#8221;). A &#8222;Teksański&#8221; był szczytem szczytów, jeśli chodzi o piosenki o dupie Maryni. Do dziś wspominam koncert Heya (Nosowską uwielbiało pewne dziewczę, w którym się naonczas kochałem), na którym wokalistka łamiącym się głosem wyskrzeczała połowę piosenki, po czym zapomniała tych wiekopomnych słów &#8211; i przez resztę piosenki histerycznie się smiała.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/BfMGVpW_T0c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/BfMGVpW_T0c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/05/01/moj-pierwszy-maja/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Mój pierwszy maja'>Mój pierwszy maja</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/05/20/gwalt-przez-uszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawica niejedno ma imię</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/05/07/prawica-niejedno-ma-imie/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/05/07/prawica-niejedno-ma-imie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 May 2010 21:28:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=2641</guid>
		<description><![CDATA[Na stronie Barta trwa krucjata przeciwko wrogom szczepionek. Zdumiewające, w jak zgrabną teorię spiskową można ułożyć garść zupełnie niepowiązanych faktów, niedomówień, przeinaczeń i półprawd. Sprzeciw wobec in vitro, aborcji, niezrozumienie podstaw chemii, wiara w homeopatię, naturalne metody nie wiadomo czego, przekonanie o babcinej mądrości &#8211; to wszystko ładnie łączy się w jedną opowieść o spisku lewaków, Wielkiego Biznesu Farmaceutycznego i rządów. Prawie rząd światowy.
Jedną z głównych bohaterek bartowego cyklu jest pani profesor Majewska, jedna z czołowych zwolenniczek tezy, że szczepionki przeciwko rozmaitym chorobom nie tylko nie pomagają się przed nimi ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2006/11/26/jesien-2/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Jesień'>Jesień</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2004/08/06/nieprzysiadalnym/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Nieprzysiadalnym'>Nieprzysiadalnym</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2004/01/03/tulmad/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Tulmąd'>Tulmąd</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2736" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/05/Marburg_virus.jpg" rel="lightbox[2641]" title="Ceci n'est pas un virus Marbourg"><img class="size-medium wp-image-2736" title="Ceci n'est pas un virus Marbourg" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/05/Marburg_virus-150x101.jpg" alt="Ceci n'est pas un virus Marbourg" width="150" height="101" /></a><p class="wp-caption-text">Ceci n&#39;est pas un virus Marbourg</p></div>
<p>Na <a href="http://blogdebart.pl/2010/03/17/dalsze-przygody-swinki-w-new-jersey/" target="_blank">stronie Barta trwa krucjata</a> przeciwko wrogom szczepionek. Zdumiewające, w jak zgrabną teorię spiskową można ułożyć garść zupełnie niepowiązanych faktów, niedomówień, przeinaczeń i półprawd. Sprzeciw wobec in vitro, aborcji, niezrozumienie podstaw chemii, wiara w homeopatię, naturalne metody nie wiadomo czego, przekonanie o babcinej mądrości &#8211; to wszystko ładnie łączy się w jedną opowieść o spisku lewaków, Wielkiego Biznesu Farmaceutycznego i rządów. Prawie <a href="http://www.dlapolski.pl/masoneria" target="_blank">rząd światowy</a>.<span id="more-2641"></span></p>
<p>Jedną z głównych bohaterek bartowego cyklu jest pani profesor Majewska, jedna z czołowych zwolenniczek tezy, że szczepionki przeciwko rozmaitym chorobom nie tylko nie pomagają się przed nimi chronić, ale i szkodzą. Postać <a href="http://pl.gloria.tv/?media=38258" target="_blank">bardzo multimedialna</a>, podobno pracownik warszawskiego <a href="http://www.ipin.edu.pl/" target="_blank">Instytutu Psychiatrii i Neurologii</a> (znanego lepiej jako Psychuszka na Sobieskiego). Z bzdurami wypisywanymi przez panią profesor i jej followersów rozprawia się Bart i wielu <a href="http://modnebzdury.wordpress.com/2009/10/01/niewiarygodny-list-prof-majewskiej-wprowadzenie/" target="_blank">jemu podobnych</a> (w tym, bagatela, WHO i Polskie Towarzystwo Wakcynologii), ale nie o medycynie miało być.</p>
<p>Zastanowiła mnie jedna sprawa. Owoż pani profesor Majewska swoje teksty podpisuje jako Maria Dorota Majewska. Dwojgiem imion. Nic w tym dziwnego ani zdrożnego, sam jestem dwojga imion, ale w codziennym życiu wystarcza mi jedno. Ale dość prostym ciągiem skojarzeń (teorie spiskowe &gt; prawica &gt; nazwiska) dotarłem do Jerzego Roberta Nowaka i jego [tu miejsce na kaszel] wydawnictw. Wybrałem się kiedyś z czystej ciekawości do osławionej księgarni Antyk, znanej głównie z antysemickich bzdetów, pozycji tropiących żyda, pedała i kogo tam jeszcze tropić należy, by nie kalał zdrowej tkanki Narodu Polskiego (obowiązkowo wielkimi literami). Nawiasem mówiąc wycieczka do księgarni Antyk zasługuje na osobną notkę,  miała w sobie coś z kupowania świerszczyków, gdy miało się lat naście. Mniejsza z tym, wśród tych przezabawnych książek roiło się od pozycji, których autorzy podpisywali się dwojgiem imion. Pełno ich też w Naszym Dzienniku czy innych &#8222;dziełach rodziny Radia Maryja<sup>TM</sup>&#8222;.</p>
<p>Skąd się to bierze, że im dalej na prawo, tym bardziej potrzebne drugie imię? Z kompleksu braku nazwiska herbowego? W końcu jeśli kto chce być prawdziwym konserwatystą, powinien mieć też porządne korzenie, bynajmniej nie robotniczo-chłopskie. Z braku tytułów naukowych? Chyba nie, bo w toruńskiej uczelni pana Rydzyka udziela się też &#8222;prof. dr hab. Mieczysław Albert Maria Krąpiec&#8221;, innych postaci z tytułami też tam nie brakuje. Gdy wpisać w wyszukiwarkę słowa &#8222;<a onclick="window.open('http://www.google.pl/search?q=prof+dr+hab&amp;ie=utf-8&amp;oe=utf-8&amp;aq=t&amp;rls=org.mozilla:pl:official&amp;client=firefox-a','','width=800,height=600,left='+(screen.availWidth/2-400)+',top='+(screen.availHeight/2-300)+'');return false;" href="http://www.google.pl/search?q=prof+dr+hab&amp;ie=utf-8&amp;oe=utf-8&amp;aq=t&amp;rls=org.mozilla:pl:official&amp;client=firefox-a">prof dr hab</a>&#8222;, rezultaty też są ciekawe. Więc skąd ta nadreprezentacja podwójnych imion? Jakieś propozycje?</p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2006/11/26/jesien-2/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Jesień'>Jesień</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2004/08/06/nieprzysiadalnym/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Nieprzysiadalnym'>Nieprzysiadalnym</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2004/01/03/tulmad/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Tulmąd'>Tulmąd</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/05/07/prawica-niejedno-ma-imie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do przyjaciół tłumaczy</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/04/27/napisy-do-filmow/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/04/27/napisy-do-filmow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 01:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[napisy]]></category>
		<category><![CDATA[tłumaczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=889</guid>
		<description><![CDATA[Problem z amatorskimi tłumaczeniami jest jeden: mówiący po angielsku ich nie potrzebują, a ci, którym są potrzebne, nie umieją ich robić porządnie.Nie zrozumcie mnie źle, odwalacie kawał dobrej roboty przygotowując napisy do filmów i seriali, których w naszym pięknym kraju nikt nigdy oficjalnie nie wyda/kupi/wyemituje. Po nocach tłumaczycie dla innych, za darmo, nawet bez nadziei na podziękowanie. Ale na miły bóg, jak już się za coś bierzecie, przyłóżcie się do tego choć trochę. Sam z napisów najczęściej nie korzystam, ale zdarza mi się oglądać filmy w towarzystwie znajomych, którzy ich ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-%e2%80%9edzienniku-roku-zarazy%e2%80%9d/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zło niezrozumiałe, czyli o &quot;Dzienniku roku zarazy&quot;'>Zło niezrozumiałe, czyli o &quot;Dzienniku roku zarazy&quot;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/03/09/moje-tak-zwane-zycie/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Moje tak zwane życie'>Moje tak zwane życie</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/28/ograniczony-slownik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Ograniczony słownik'>Ograniczony słownik</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Problem z amatorskimi tłumaczeniami jest jeden: mówiący po angielsku ich nie potrzebują, a ci, którym są potrzebne, nie umieją ich robić porządnie.<span id="more-889"></span>Nie zrozumcie mnie źle, odwalacie kawał dobrej roboty przygotowując napisy do filmów i seriali, których w naszym pięknym kraju nikt nigdy oficjalnie nie wyda/kupi/wyemituje. Po nocach tłumaczycie dla innych, za darmo, nawet bez nadziei na podziękowanie. Ale na miły bóg, jak już się za coś bierzecie, przyłóżcie się do tego choć trochę. Sam z napisów najczęściej nie korzystam, ale zdarza mi się oglądać filmy w towarzystwie znajomych, którzy ich potrzebują. Wtedy napisy nawet mnie nie rozpraszają &#8211; chyba, że pojawiają się w nich byki, od których zęby bolą.</p>
<div id="attachment_2727" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Casablanca_Trailer_Screenshot.jpg" rel="lightbox[889]" title="Humphrey Bogart i Ingrid Bergman"><img class="size-medium wp-image-2727" title="Humphrey Bogart i Ingrid Bergman" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Casablanca_Trailer_Screenshot-150x111.jpg" alt="Humphrey Bogart i Ingrid Bergman" width="150" height="111" /></a><p class="wp-caption-text">Humphrey Bogart i Ingrid Bergman</p></div>
<p>Żeby zostać dobrym tłumaczem w ogóle nie trzeba znać języka z którego się tłumaczy. Chyba każdemu kto choć trochę otarł się o jakiekolwiek sensowne studia humanistyczne zdarzyło się kiedyś tłumaczyć źródła z języka, o którym miał jedynie mgliste pojęcie. Słowniki załatwiają sprawę &#8211; chyba, że delikwent nie radzi sobie z własnym językiem. Wtedy niczego się nie da zrobić. Poniżej kilka rad, które mogą się komuś z was przydać. To tylko napisy a nie fizyka jądrowa, ale&#8230;</p>
<p><strong>Gramatyka</strong>. To tylko napisy do filmów, z tego się nie strzela, nie muszą być idealne. Nikt nie wymaga od Was używania literackiej polszczyzny. Ale na miłość boską, jeśli w scenie występuje dwóch facetów i jeden mówi do drugiego &#8222;We&#8217;re both old&#8221;, to po polsku nie powinno to brzmieć &#8222;Oboje jesteśmy starzy&#8221;. <strong>Oboje to on i ona. Obaj to on i on.</strong> A chłopcy różnią się od dziewczynek, wiecie?</p>
<p><strong>Polska pisownia</strong>. Nie bójcie się odmieniać po polsku. Nie bójcie się polskich znaków. Bójcie się za to używania apostrofów. Imion, które odmienia się z apostrofem jest naprawdę niewiele. Najczęściej spotykasz Adama, nie Adam&#8217;a. A skoro o tym mowa&#8230;</p>
<p><strong>Imiona</strong>. Większość z nas tłumaczy filmy ze słuchu. W porządku. Ale zadajcie sobie choć tyle trudu by sprawdzić, czy zapisujecie poprawnie imiona. Amerykanie potrafią nazwać swoje dzieci w naprawdę dziwny sposób, ale większość tego nie robi. Łatwo sprawdzić, czy bohater ma na imię Charlie czy Charlee. Google to twój przyjaciel. Albo Wikipedia. Albo IMDB.</p>
<p><strong>Idiomy</strong>. Jeśli czegoś nie rozumiesz, najpewniej jest to idiom. Sprawdź, bo jeśli przetłumaczysz ten fragment dosłownie, efekt będzie kuriozalny. Napisy do filmu &#8222;RocknRolla, jedne z najbardziej kuriozalnych, z jakimi się zetknąłem (&#8222;Powinieneś uważać ponieważ mam zamiar być taki jak ty, wujku. Teraz mam zamiar być prawdziwą RocknRollą.&#8221;). Gdzieś w połowie filmu pojawia się taka kwestia: &#8222;Oczekuję gwarancji otrzymania pozwolenia|w ciągu sześciu miesięcy i żadnej czerwonej taśmy.&#8221; Co to jest czerwona taśma do cholery? A wystarczy sprawdzić w dowolnym słowniku, żeby się przekonać, że <em>red tape</em> to po naszemu &#8222;biurokracja&#8221;. Nie, nie taśma klejąca w kolorze <em>rouge</em>.</p>
<p><strong>Wulgaryzmy</strong>. Choć w większości języków świata pojawiają się podobne słowa wulgarne, w różnych językach mają różną moc. Hiszpanie klną o wiele więcej od Polaków. U nich dziecię mówiące do mamy &#8222;Joder me aburro&#8221; raczej nikogo nie zdziwi, choć w luźnym tłumaczeniu brzmi to &#8222;kurewsko się nudzę&#8221; (<em>joder </em>to czasownik oznaczający dowolną czynność seksualną). Ale myślcie o kontekście: czy polskie dziecko w takiej sytuacji użyłoby bluzga, czy nie?</p>
<p>TVP przy tłumaczeniu filmów stara się jak najbardziej złagodzić język, dzięki czemu oryginalne &#8222;You fuckin&#8217; with me asshole?!&#8221; w ich wersji brzmi &#8222;Żartujesz?&#8221;. To śmieszy. Ale tłumaczenie wulgaryzmów słowo w słowo też śmieszy. Zanim przetłumaczycie, zastanówcie się nad sytuacją. Czy &#8222;fuck&#8221; z ust chirurga pochylającego się nad pacjentem to to samo fuck, którego za przecinek używa lump spod mostu? Po polsku to są dwa różne słowa. Trochę inwencji nie zaszkodzi, naprawdę.</p>
<p><strong>Fałszywi przyjaciele. </strong>Tak w lingwistyce określa się słowa, które w różnych językach brzmią podobnie lub nawet jednakowo, jednak znaczą coś innego. Nie ma ich znowu tak wiele, ale dobrze jest zdawać sobie sprawę z ich istnienia. <em>Eventually </em>to nie &#8222;ewentualnie&#8221;, <em>confection</em> to nie &#8222;konfekcja&#8221;, <em>pension</em> to nie &#8222;pensja&#8221;, <em>lecture</em> to nie &#8222;lektura&#8221;, <em>pathetic </em>to nie &#8222;patetyczny&#8221; a <em>preservative</em> to nie &#8222;prezerwatywa&#8221;, którą jeden z bohaterów filmowych znalazł w płatkach śniadaniowych. <em>Arena </em>to po polsku miejsce, gdzie walczą byki albo gladiatorzy. Angielska arena to stadion. Pamiętacie Archiwum X? Tłumacz (zawodowy &#8212; podobno) z uporem maniaka przez ileś-tam serii tłumaczył angielskie <em>conspiracy</em> jako &#8222;konspiracja&#8221;. Do dziś się z niego śmieją.</p>
<p><strong>Wykrzyknienia, onomatopeje i inne takie. </strong>W każdym filmie ich pełno. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy niedouczeni, spełniają bardzo ważną funkcję w języku. Tyle że zazwyczaj nie trzeba ich tłumaczyć. Gdy postać na ekranie długo milczy, aż wreszcie mów &#8222;uh-huh&#8221;, naprawdę możecie polegać na inteligencji widza, który przecież będzie słyszał, że postać mówi &#8222;aha&#8221; albo &#8222;mhm&#8221;, będzie wiedział o co chodzi nawet, jeśli po angielsku nie mówi. Ale jeśli już musicie to zapisać, zróbcie to po polsku. Angielskie <em>oh </em>po naszemu pisze się przez ch.</p>
<p><strong>Redakcja i korekta. </strong>W dzisiejszych czasach sprawę najbardziej ewidentnych byków załatwia dowolny komputer. Naprawdę, w czasach, gdy nawet dowolna przeglądarka internetowa ma wbudowany słownik ortograficzny trudno znaleźć wyjaśnienie dla idiotycznych błędów w gotowych napisach. Zostaje kwestia błędów, których automat nie wyłapie. Jak najłatwiej je znaleźć? Najczęściej wystarczy dać gotowemu tekstowi jakiś czas na odleżenie &#8212; a potem przeczytać go jeszcze raz, chłodnym okiem. Jeśli po tym czasie nie zrozumiecie czegoś w tekście, najpewniej wasz czytelnik (użytkownik/odbiorca/widz waszych napisów) też tego nie pojmie. Jaki z tego wniosek? Należy daną kwestię poprawić. Choćby i uprościć.</p>
<p><em>(to be continued &#8211; &#8222;do bycia dokończonym&#8221;)</em></p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-%e2%80%9edzienniku-roku-zarazy%e2%80%9d/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zło niezrozumiałe, czyli o &quot;Dzienniku roku zarazy&quot;'>Zło niezrozumiałe, czyli o &quot;Dzienniku roku zarazy&quot;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/03/09/moje-tak-zwane-zycie/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Moje tak zwane życie'>Moje tak zwane życie</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/28/ograniczony-slownik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Ograniczony słownik'>Ograniczony słownik</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/04/27/napisy-do-filmow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VHS: Vaclav Havel Syndrome</title>
		<link>http://halibutt.pl/2010/04/19/vhs-vaclav-havel-syndrome/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2010/04/19/vhs-vaclav-havel-syndrome/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 10:44:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[lech wałęsa]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[vaclav havel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[Kandydaci na prezydenta Najjaśniejszej prześcigają się w deklaracjach, każdy chce być &#8222;normalnym prezydentem&#8221;. Jeździć pociągiem, chadzać do sklepów i knajp. Syndrom Vaclava Havla czy Olofa Palmego? Kłopot w tym, że lista &#8222;normalnych&#8221; polityków w nader wielu miejscach pokrywa się z listą polityków zamordowanych. Czy Polacy naprawdę chcą władcy-obywatela, czy marzy nam się Občan  Havel?

Olof Palme do pracy lubił jeździć tramwajem, kula zamachowca (do dziś niezidentyfikowanego) dosięgła go w bocznej uliczce obok kina, do którego premier Szwecji wybrał się z żoną. Po seansie wracali do samochodu jak zwykli nomen omen ...


Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/09/30/trybunal-stanu-czechowicz/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Trybunał Stanu: analiza funkcjonowania w Polsce międzywojennej'>Trybunał Stanu: analiza funkcjonowania w Polsce międzywojennej</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kandydaci na prezydenta Najjaśniejszej prześcigają się w deklaracjach, każdy chce być &#8222;normalnym prezydentem&#8221;. Jeździć pociągiem, chadzać do sklepów i knajp. Syndrom Vaclava Havla czy Olofa Palmego? Kłopot w tym, że lista &#8222;normalnych&#8221; polityków w nader wielu miejscach pokrywa się z listą polityków zamordowanych. Czy Polacy naprawdę chcą władcy-obywatela, czy marzy nam się <a onclick="window.open('http://www.obcanhavel.cz/','Obywatel Havel','location=yes,scrollbars=yes,width=800,height=600,left='+(screen.availWidth/2-400)+',top='+(screen.availHeight/2-300)+'');return false;" href="http://www.obcanhavel.cz/" target="_blank">Občan  Havel</a>?<br />
<span id="more-921"></span></p>
<div id="attachment_924" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/havel_11.jpg" rel="lightbox[921]" title="havel_1"><img class="size-medium wp-image-924" title="havel_1" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/havel_1-300x199.jpg" alt="Vaclav Havel, ludzki pan" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">Vaclav Havel, ludzki pan</p></div>
<p>Olof Palme do pracy lubił jeździć tramwajem, kula zamachowca (do dziś niezidentyfikowanego) dosięgła go w bocznej uliczce obok kina, do którego premier Szwecji wybrał się z żoną. Po seansie wracali do samochodu jak zwykli nomen omen śmiertelnicy: bez obstawy, bez szofera. Takim premierem bez zadęcia był też Hara Takahashi, szef japońskiego rządu w okolicach I wojny światowej. Zamiast w pałacu mieszkał w niewielkim mieszkanku w centrum Tokio. Prawicowy ekstremista dopadł go z nożem na peronie dworca kolejowego. Takahashi czekał na pociąg do domu, jak zwykły człowiek z plebsu. Oni, podobnie jak wielu innych, cierpieli na coś, co nazywam syndromem Vaclava Havla, w skrócie VHS (jest na to osobna jednostka nozologiczna, kod ICD-10 B99).</p>
<p>***</p>
<p>Tradycja polityczna w Polsce i Czechosłowacji po 1989 roku wyrosła z zupełnie różnych doniczek. W naszej państwo podlewano bez udziału społeczeństwa, a często przeciw niemu. Mimo protestów, masowych demonstracji 1988 roku itp, zmiana dokonała się głównie dzięki elicie, wąskiej grupie intelektualistów, którzy mieli pomysł na Polskę po komunizmie. Rządy intelektualistów skończyły się dość szybko, ale tradycja pozostała: do dziś dla sporej części klasy politycznej im mniej społeczeństwa w polityce, tym lepiej. W naszej tradycji słowo obywatel należy rozumieć tak, jak rozumiano je w latach PRL, wąsko. Polski obywatel z perspektywy władzy to nie francuski <em>citoyen </em>z czasów rewolucji, równy królom współsuweren, niejako zobowiązany do uczestnictwa w życiu publicznym. U nas to po prostu posiadacz polskiego paszportu. Może wziąć udział w wyborach, ale do następnych powinien siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Po to wybrał sobie zarząd kraju, by ten robił wszystko za niego. Nie zrozumcie mnie źle, nie mnie mówić czy to dobrze, czy źle. Najwyraźniej większości Polaków taki model państwa dużego, silnego i inkluzywnego odpowiada. Większość nawet nie czuje potrzeby głosowania na posłów czy prezydentów, widać tak powinno być &#8211; skoro tak jest.</p>
<div id="attachment_929" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/havel_21.jpg" rel="lightbox[921]" title="havel_2"><img class="size-medium wp-image-929" title="havel_2" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/havel_2-300x201.jpg" alt="Olof Palme" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Olof Palme, normalny premier </p></div>
<p>Czechosłowacja pozornie przeszła podobną drogę, jednak jej system polityczny ukształtował się zupełnie inaczej. Nie chodzi tu o kompetencje tego czy innego organu władzy, a o rolę obywatela w działaniu państwa. Tam opozycja demokratyczna w latach 80. była dużo mniej liczna, o wiele bardziej elitarna. Tam także zmiany 1989 roku dokonały się w dość wąskim gronie, niejako ponad głowami obywateli. Tylko że nowa, wolna Czechosłowacja miała szczęście mieć Vaclava Havla, dramaturga, który na polityka zupełnie się nie nadawał. Dlatego od samego początku ograniczał rolę państwa, a starał się pobudzać coś, co dziś zwie się modnym heglowskim terminem społeczeństwa obywatelskiego.</p>
<p>Polecam książkę, która jest czymś w rodzaju politycznej i osobistej autobiografii Havla. <em>Prosím stručně</em>, wydana niedawno w Polsce pod tytułem <em>Tylko krótko, proszę</em>, to coś na kształt wywiadu-rzeki przeprowadzonego przez Karla Hvížďalę. Najciekawsze w nim nie są jednak same wypowiedzi Havla, a dokumenty, jakie dołączono do wydania. Mnóstwo notatek z czasów prezydentury i korespondencja Havla z podległymi mu urzędnikami. Gdyby był to pamiętnik polskiego polityka, korespondencja dotyczyłaby zapewne spraw ważnych, poważnych i &#8211; co najbardziej prawdopodobne &#8211; dawno przebrzmiałych (Katyń, mord na Wołyniu, przenosiny stolicy do Warszawy, <em>you name it</em>). Tymczasem Havel porozumiewa się ze swoim sztabem bez zadęcia, normalnie, jak szef małej firmy załatwiający coś ze swoimi współpracownikami, a nie z podwładnymi.</p>
<p>***</p>
<p>Pamiętam taką scenkę z pierwszej połowy lat 90., z końcówki prezydentury Lecha Wałęsy. Jechałem na kolonie czy obóz harcerski gdzieś w północnej Polsce. Traf chciał, że akurat tę drogę postanowili zablokować krzykacze Andrzeja Leppera. Protestowali przeciwko Lechowi Wałęsie, Hannie Suchockiej i w ogóle wszystkiemu. Staliśmy więc kilka godzin w jakiejś wsi spokojnej, wsi mało wesołej i czekali, aż się rolnicy nad nami ulitują. Zanim jednak dojechaliśmy na miejsce zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. TVP nadawała akurat reportaż z tej samej blokady, na której i ja spędziłem kilka godzin. Jeden z rolników (z gniewnem i chmurnem a czerwonem obliczem) wykrzykiwał w stronę kamery: Wałęsa obiecywał, że będzie z robotnikami na piwo chodził! I gdzie to piwo, ja się pytam?!</p>
<p>***</p>
<p>Kilka lat temu, u kresu rządów Zjawiska Biologicznego (TM), Agnieszka Holland stworzyła pierwszy bodaj polski serial o tematyce politycznej. W &#8222;Ekipie&#8221; Konstanty Turski jest wszystkim tym, czym nie był Jarosław Kaczyński jako premier. Marzenie o Turskim częściowo ziściło się w postaci Donalda Tuska. On też w początkach swojego urzędowania miał zapędy hawlowskie: kilka razy wybrał się w podróż rejsowym samolotem, pojawiał się w dziwnych miejscach ze szkieletową obstawą (zwłaszcza w porównaniu z poprzednikiem, który wszędzie pojawiał się w otoczeniu takiej ilości ochroniarzy, jakiej pozazdrościłby mu George W. Bush). Ale i jemu VHS dość szybko przeszedł.</p>
<p>Myślę, że kłopot w tym, że Polacy w sprawie władzy w typie hawlowskim są jako ta rozdarta sosna. Z jednej strony marzy im się prezydent-obywatel, primus inter pares, facet, którego mogliby spotkać w tramwaju czy na ulicy. Ale z drugiej chcieliby, by nasze władze były rządem skarlałego imperium. Bez możliwości, jakie mają naprawdę znaczący gracze, ale chociaż z ich zadęciem.</p>
<!-- PHP 5.x -->

<p>Powiązane notki:<ol><li><a href='http://halibutt.pl/2008/09/30/trybunal-stanu-czechowicz/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Trybunał Stanu: analiza funkcjonowania w Polsce międzywojennej'>Trybunał Stanu: analiza funkcjonowania w Polsce międzywojennej</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2010/04/19/vhs-vaclav-havel-syndrome/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
