Artykuły w kategorii itineraria
itineraria »
W podróż po Grecji wziąłem do czytania najnowszą książkę Orlińskiego ?Ameryka nie istnieje?. Posiłkując się Baudrillardem WO dowodzi, że Ameryka którą znamy i kochamy/nienawidzimy to tak naprawdę wytwór popkultury, że nawet Amerykanie nie mają szans się z nią zetknąć poza kinem i Disneylandem. Dość niespodziewanie dla mnie zauważyłem, że obecna Grecja również nie istnieje. To jedynie nawarstwienie rozmaitych mitów i nieporozumień.
itineraria »
itineraria »
Marmurowe schody i posadzki dawno już popękały, ale ślady dawnej chwały hotelu widać jeszcze wyraźnie. Bywali tu Czechow, Majakowski, Stanisławski i Isadora Duncan, w późniejszych czasach zatrzymywał się tu także Wysocki.
Natalia Iwanowna siedzi w recepcji hotelu ?Pasaż? od rana o wieczora. Rozwiązuje krzyżówki i pije herbatę. Z wykształcenia jest wuefistką, ale z pensji nauczycielskiej by w Odessie nie wyżyła, bo to jedno z droższych miast na Ukrainie. Każde zdanie zaczyna od przeciągłego ?nu?, tak się w Odessie mówiło jeszcze przed rewolucją, w lepszych czasach. Dziś żydowska czy grecka ruszczyzna nadal …
itineraria »
Mam niejasne przeczucie, że na polskich drogach co drugi kierownik pojazdu silnikowego cierpi na chroniczny i nieuleczalny rodzaj debilizmu. Wiem, nic w tym odkrywczego, zdążyłem się przyzwyczaić, że każde włożenie kluczyka do stacyjki to początek kolejnej odsłony walki o życie – lub rosyjskiej ruletki. A są tacy, co jeżdżą… normalnie.
itineraria »
W Łomży co drugi samochód to nauka jazdy.
Przy skręcie na Jedwabne łapie stopa babuleńka. W chustce na głowie i miniówie.
W lesie przed Augustowem przydrożna kapliczka na rosochatym drzewie. Drzewo pomalowane w jaskrawe kolory, wygląda niemal jak totem z Museo de America.
W Augustowie zebra. Zatrzymuję się, przepuszczam faceta. Ten zza pleców wyciąga policyjną czapkę i kłania mi się w pas.
Droga do granicy wyremontowana za unijną kasę. „Władza nadzorująca: Powiatowa Fundacja” czegośtam.
W Sejnach knajpa z tradycjami. Paskudna, ale podaje soczewiaki. Dosiada się do mnie miejscowy lump. Zapalić, pogadać. „Ale się u Ruskich …
itineraria »
itineraria »
Plaza w Jalcie. Nagie, rozgrzane ciala na nagich, rozgrzanych kamieniach. Wprawdzie plaza odbiega znaczaco od tego, do czego przywyklem w innych krajach, ale nie mozna jej odmowic specyficznego uroku. Nad wszystkim powiewa reklama piwa ?????? (Sarmata) i Kombinatu Miesnego ?????? ??????? (Przyjazn Miedzy Narodami). Ot, koloryt lokalny
itineraria »
Po wczorajszym porannym samolocie ze Lwowa do Symferopola (w sumie jakies 70 PLN) w koncu dotarlismy do Jalty – i padli. Dokumentnie. Jest dziewiata rano, jeszcze da sie zyc. Malenstwo jeszcze spi, ja wstalem wczesniej by zaplacic za mieszkanie posredniczce z ADHD.
Z balkonu widac ogrodki dzialkowe, nieczynna piekarnie (chliebzavod) i gory: wysokie, skaliste i nietkniete stopa czlowieka od bardzo dawna. Skad ta pewnosc? A po coz ktos mialby sie wspinac na nie, i to w taki upal?
Po drucie telefonicznym, miedzy cyprysem a jakims nieznanym mi drzewem, przebiegla wiewiorka.
Jest dobrze.




