<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Halibutt &#187; felieton</title>
	<atom:link href="http://halibutt.pl/tag/felieton/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://halibutt.pl</link>
	<description>hal9001 znaleziony w wannie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 15 Apr 2012 12:35:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Ręce precz od Mikołaja!</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/12/23/rece-precz-od-mikolaja/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/12/23/rece-precz-od-mikolaja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 14:08:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[mikołaj]]></category>
		<category><![CDATA[santa]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=886</guid>
		<description><![CDATA[
Na całym świecie wzbiera bunt przeciwko Świętemu Mikołajowi, a dokładniej jego amerykańskiej wersji. Rozmaici aktywiści zarzucają mu komercję, związki z wielkimi korporacjami, wypieranie świąt z mistycznej otoczki i bóg wie co jeszcze. A wara wam od mojego Mikołaja!

Mojemu tacie czterdzieści lat temu prezenty przynosiły aniołki. Taka była u niego w domu tradycja, taka była prawda, w którą święcie wierzył. Mojej mamie z kolei prezenty przynosił Święty Mikołaj. Do mnie też przychodził, i będzie przychodził do moich dzieci. 
Święty od handlu
Popularna plotka głosi, że amerykański (a dziś ogólnoświatowy) Santa Claus został ...
Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:en--></p>
<p>Na całym świecie wzbiera bunt przeciwko Świętemu Mikołajowi, a dokładniej jego amerykańskiej wersji. Rozmaici aktywiści zarzucają mu komercję, związki z wielkimi korporacjami, wypieranie świąt z mistycznej otoczki i bóg wie co jeszcze. A wara wam od mojego Mikołaja!<!--:--><span id="more-886"></span><!--:en--></p>
<p><!--:--><!--:pl--></p>
<p>Mojemu tacie czterdzieści lat temu prezenty przynosiły aniołki. Taka była u niego w domu tradycja, taka była prawda, w którą święcie wierzył. Mojej mamie z kolei prezenty przynosił Święty Mikołaj. Do mnie też przychodził, i będzie przychodził do moich dzieci.<strong> </strong></p>
<p><strong>Święty od handlu<br />
</strong>Popularna plotka głosi, że amerykański (a dziś ogólnoświatowy) Santa Claus został wymyślony na potrzeby reklam Coca Coli w latach trzydziestych XX wieku. Jest to wierutna bzdura, tak naprawdę Mikołajów jest dwóch. Jeden z nich to Mikołaj, biskup Myry w Azji Mniejszej, który w czwartym wieku miał biednym dzieciom potajemnie rozdawać złoto. Ale i ten drugi ma długą historię. Na Wyspach Brytyjskich Father Christmas uosabiał dobrego ducha świąt przynajmniej od XVII wieku. Czerstwy staruszek nie przynosił wprawdzie prezentów, ale za to spełniał inną, bardzo ważną funkcję: obronił świętowanie Bożego Narodzenia przed purytanami, którzy chcieli go zakazać. A ubierał się, uwaga-uwaga, w czerwone szaty zdobione białym futrem.</p>
<p>Jeszcze starszy jest holenderski Sinterklaas, który co roku od XVI wieku przywozi dzieciom upominki. Gwoli ścisłości Sinterklaas nie jest Holendrem, a upominki przywozi z Hiszpanii. Wie to każde holenderskie dziecko. To od niego wywodzi się anglojęzyczny Santa Claus, choć ten ostatni ma też liczne związki ze starogermańskim bogiem Odynem. Długobrody Odyn przelatywał zimą nad domostwami Germanów czy Wikingów. Jeśli dzieci zostawiły przy kominie jakieś smakołyki dla jego latającego konia Sleipnira, mogły spodziewać się w zamian prezentów od samego Odyna, boga wojny, wiatrów, mądrości i poezji. Tak, moi drodzy, zanim w połowie XIX wieku (na długo przed Coca Colą!) Mikołaj zawitał do reklamy, przynosił dzieciom radość już od wielu, wielu wieków. I od początku najmłodsi musieli na nie zapracować: dobrym zachowaniem albo paszą dla konia.</p>
<p>Dziś rozmaite organizacje chcą wycofać Mikołaja ze sklepów, szkół i przedszkoli. Ten historyczny Mikołaj z Myry jest według nich właściwy, ma symbolizować miłość bliźnich i sprawiedliwość. Tymczasem ten amerykański, argumentują, służy wyłącznie nakręcaniu sprzedaży sieciom handlowym. W akcję Weihnachtsmannfreie Zone (Strefa wolna od św. Mikołaja) zaangażowało się już podobno ponad milion Niemców, podobne inicjatywy powstają też w Szwajcarii, Danii, Francji, Włoszech i krajach Ameryki Łacińskiej. Nie chcą, niech nie czekają na Mikołaja, ale zakazy to już inna sprawa. Poza tym jeśli w sklepie zamiast Santa Clausa pojawi się Agios Nikolaos, czy rodzice wydadzą mniej na prezenty?<strong> </strong></p>
<p><strong>Mikołaj &#8211; typ niepokorny</strong></p>
<div id="attachment_981" class="wp-caption alignright" style="width: 74px"><strong><strong><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Santa-eop2.jpg" rel="lightbox[886]" title="Santa"><img class="size-thumbnail wp-image-981" title="Santa" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Santa-eop2-64x64.jpg" alt="Santa" width="64" height="64" /></a></strong></strong><p class="wp-caption-text">Santa</p></div>
<p><strong> </strong>Mój święty Mikołaj pod wieloma względami jest do mnie bardzo podobny. Ma nadwagę i odżywia się wyjątkowo niezdrowo. W noc wigilijną rozwozi prezenty, przez resztę roku pracuje w marketingu. I nie mam z tym problemu, Marek Kondrat też występuje w reklamach. W wolnych chwilach Mikołaj pali fajkę przy kominku. Nie tłumaczy niegrzecznych dzieci jakimiś politycznie poprawnymi frazesami, tylko po prostu przynosi im rózgę. Prezenty od niego mają swoją cenę, ale co dzisiaj jest za darmo?</p>
<p>Zamiast uprawiać jogging, nordic walking czy co tam aktualnie jest w modzie, wozi dupę saniami, i to zaprzężonymi w renifera o imieniu Rudolf, za nic mając obrońców praw zwierząt. Nie stroni od centrów handlowych, głównych deptaków i mediów. A ja to niby co, sam sobie szyję ubrania? W polszczyźnie nie ma dobrego rozróżnienia na świętego Mikołaja biskupa i tego w czerwonej czapce. Polska Wikipedia nazywa tego drugiego świętym od kultury masowej. I co w tym złego? To także i moja kultura, w niej się wychowałem, w niej na co dzień żyję.<br />
Mój dziadek zwykł mawiać, że wszystko jest dla ludzi, tylko nie wszystko dla wszystkich. Dla niektytórych dobry jest święty Mikołaj model Santa Claus, dla innych lepszy jest ten w postaci dobrego biskupa-cudotwórcy z Myry, patron m.in. lombardów. Jeden nosi czerwoną czapkę z pomponem, drugi purpurową mitrę biskupią i pastorał. Obaj są prawdziwi, na obu ktoś gdzieś czeka. Ja czekam na tego z reklam Coca Coli i z centrów handlowych. I co mi zrobicie?<!--:--></p>
<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/12/23/rece-precz-od-mikolaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To tylko gra</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/12/08/to-tylko-gra/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/12/08/to-tylko-gra/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 22:44:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[soft&hard]]></category>
		<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[gry komputerowe]]></category>
		<category><![CDATA[prawa człowieka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=871</guid>
		<description><![CDATA[Działacze na rzecz praw człowieka ze zdumieniem skonstatowali, że gry komputerowe pozwalają na łamanie prawa międzynarodowego. To wielkie osiągnięcie, bo trudno dziś znaleźć pozycję, z której jeszcze gier nie krytykowano.Gry komputerowe od lat siedemdziesiątych są na świecie wygodnym chłopcem do bicia. Strzela się do nich zza każdej z ideologicznych barykad. Zgodnie z głosami krytyków mają produkować, zależnie od wersji, gwałcicieli (pół Japonii), morderców (FPSy), socjopatów (simy), złodziei (GTA) czy fatalnych kierowców. Tym razem ?Trial? i ?Pro Juventute? &#8211; dwie szwajcarskie organizacje praw człowieka &#8211; zleciły przebadanie ponad dwudziestu popularnych gier ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/05/06/rodzina-na-swoim-%e2%80%93-tylko-czyja/' rel='bookmark' title='Rodzina na swoim ? tylko czyja?'>Rodzina na swoim ? tylko czyja?</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:pl-->Działacze na rzecz praw człowieka <a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/technology/8373794.stm">ze zdumieniem skonstatowali</a>, że gry komputerowe pozwalają na łamanie prawa międzynarodowego. To wielkie osiągnięcie, bo trudno dziś znaleźć pozycję, z której jeszcze gier nie krytykowano.<!--:--><span id="more-871"></span><!--:pl-->Gry komputerowe od lat siedemdziesiątych są na świecie wygodnym chłopcem do bicia. Strzela się do nich zza każdej z ideologicznych barykad. Zgodnie z głosami krytyków mają produkować, zależnie od wersji, gwałcicieli (pół Japonii), morderców (FPSy), socjopatów (simy), złodziei (GTA) czy fatalnych kierowców. Tym razem ?Trial? i ?Pro Juventute? &#8211; dwie szwajcarskie organizacje praw człowieka &#8211; <a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/technology/8373794.stm" target="_blank">zleciły przebadanie ponad dwudziestu popularnych gier</a> pod kątem łamania prawa międzynarodowego.</p>
<div id="attachment_1052" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/wolf3dii.jpg" rel="lightbox[871]" title="Wolfenstein 3D"><img class="size-medium wp-image-1052" title="Wolfenstein 3D" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/wolf3dii-150x112.jpg" alt="Wolfenstein 3D" width="150" height="112" /></a><p class="wp-caption-text">Wolfenstein 3D</p></div>
<p>Specjaliści w towarzystwie prawników zasiedli przed komputerami i spędzili długie godziny grając m.in. w &#8222;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Call_of_Duty" target="_blank">Call of Duty 5</a>&#8221; (zabawa w żołnierza na froncie II wojny), &#8222;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Far_Cry_2" target="_blank">Far Cry 2</a>&#8221; (najemnik mordujący biednych murzynów) i &#8222;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Army_of_Two" target="_blank">Army of Two</a>&#8221; (tytuł zupełnie u nas nieznany, historia pary najemników w Iraku i Somalii). ? <em>Chcieliśmy sprawdzić, czy działania podejmowane przez graczy stanowiłyby naruszenie praw człowieka gdyby zdarzyły się w prawdziwym świecie. Zadziwia brak jakichkolwiek zasad i sankcji</em> ? czytamy w raporcie. Jego autorom nie przeszkadza jednak sama przemoc w grach.</p>
<p>Ich zdaniem twórcy gier powinni jednak przypominać graczom o istnieniu praw człowieka w realnym życiu. Sugerują tym samym, że działania podejmowane na ekranie komputera przekładają się na zachowania w prawdziwym świecie. Faktycznie, współczesne gry akcji, w szczególności te przedstawiające wojnę, pozwalają graczom na niemal nieograniczoną masakrę wszystkiego, co się rusza. Można strzelać do cywilów (choć niektóre gry karzą takie zachowania) i wysadzać w powietrze cywilną infrastrukturę, jak domy i szpitale. Może więc argumenty Szwajcarów są słuszne? Tak, jeśli tylko uznamy, że odbiorca gry komputerowej, kinowy widz czy czytelnik nie rozróżniają prawdy od fikcji.</p>
<p>A tak nie jest. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii już wiele lat temu przeprowadziły szeroko zakrojone badania zachowań graczy wśród żołnierzy. Ich wynik jednoznacznie potwierdził, że to, czy ktoś na ekranie komputera morduje całe wioski, czy też w grach jest do wirtualnego świata nastawiony przyjaźnie i pokojowo, nie przekłada się w żaden sposób na jego zachowania w prawdziwej strefie wojny.</p>
<p>Ale nie musimy szukać za oceanem, podobny eksperyment historia przeprowadziła w Polsce w latach drugiej wojny światowej. Przez wszystkie polskie formacje wojskowe przewinęło się, lekko licząc, trzy miliony mężczyzn. Większość z nich wychowała się na przygodach Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego i Kmicica. W sienkiewiczowskiej trylogii opisów palenia wsi, torturowania niewinnych, wbijania na pal, dobijania rannych i poddających się do niewoli nie brakuje, a co dopiero mówić o niszczeniu własności prywatnej. Pamiętacie jak ślicznie opisano wachmistrza Luśnię i jego zabawy z palem? A jednak mało kto z tej rzeszy polskich żołnierzy spod wszelkich sztandarów dopuszczał się podobnych zbrodni w rzeczywistości. Trywializując, to nie kółko i krzyżyk czy komputerowy pasjans tworzą zbrodniarzy wojennych.</p>
<p>To jasne, że w każdym pokoleniu znajdzie się jakiś kilkulatek, który od mamy próbującej wmusić w niego syrop na kaszel usłyszy, że to ?magiczny sok z gumijagód? ? i wyskoczy przez okno, pewien że nic mu się nie stanie (historia prawdziwa!). Tak samo w archiwach prasowych na całym świecie znajdzie się też pewnie mnóstwo przypadków ofiar gier komputerowych. Ale nie przesadzajmy, na tej samej zasadzie można przecież szukać ofiar piłki nożnej, zdrowego żywienia czy szachów. W ten sam sposób miały młodzież deprawować brutalne filmy, groszowe romanse czy telewizja. Tyle że pierwsze pokolenia tych, których do złego miała prowadzić telewizja, dobiegają już siedemdziesiątki. Ci, którzy na filmach z Brucem Lee mieli uczyć się jak we śnie mordować własne rodziny, coraz częściej mają już własne wnuki. I świat się mimo wszystko nie zawalił. To prawda, gracze notorycznie łamią prawa człowieka. Codziennie łamią też prawa fizyki. Ale nawet najmłodsi z nich wiedzą, że to tylko gra.<br />
? Krzysztof Machocki<!--:--></p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/05/06/rodzina-na-swoim-%e2%80%93-tylko-czyja/' rel='bookmark' title='Rodzina na swoim ? tylko czyja?'>Rodzina na swoim ? tylko czyja?</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/12/08/to-tylko-gra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ten inny patriotyzm</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/11/20/ten-inny-patriotyzm/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/11/20/ten-inny-patriotyzm/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 08:04:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=861</guid>
		<description><![CDATA[Co roku w okolicach 11 listopada media i politycy zastanawiają się dlaczego młodym Polakom brakuje patriotyzmu. Każdy ma swoje odpowiedzi i recepty: jedni domagają się więcej lekcji historii, inni wychowania patriotycznego w szkołach podstawowych. Tymczasem patriotyzm wśród mojego pokolenia ma się świetnie ? tylko nie ten.
Konflikt między pozytywistami a romantykami wreszcie się w Polsce wypala. Po dwustu niemal latach dotarliśmy do etapu, w którym pozytywiści robią swoje, a romantycy nawet ich nie zauważają. Toczą swoje śmieszne spory o obchody, medale, krwawą historię i barykady ? i z uporem godnym lepszej ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/11/28/trzy-godziny-sluchania-samego-siebie/' rel='bookmark' title='Trzy godziny słuchania samego siebie'>Trzy godziny słuchania samego siebie</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:pl-->Co roku w okolicach 11 listopada media i politycy zastanawiają się dlaczego młodym Polakom brakuje patriotyzmu. Każdy ma swoje odpowiedzi i recepty: jedni domagają się więcej lekcji historii, inni wychowania patriotycznego w szkołach podstawowych. Tymczasem patriotyzm wśród mojego pokolenia ma się świetnie ? tylko nie ten.<!--:--><span id="more-861"></span><!--:pl--></p>
<p>Konflikt między pozytywistami a romantykami wreszcie się w Polsce wypala. Po dwustu niemal latach dotarliśmy do etapu, w którym pozytywiści robią swoje, a romantycy nawet ich nie zauważają. Toczą swoje śmieszne spory o obchody, medale, krwawą historię i barykady ? i z uporem godnym lepszej sprawy ignorują milionowe rzesze tych, którzy faktycznie dziś Polskę budują, a nie tylko rozmawiają o przeszłości i upamiętnianiu jej w szkołach i na pomnikach.</p>
<div id="attachment_1226" class="wp-caption alignright" style="width: 118px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/04/Pozegnanie_powstanca.jpg" rel="lightbox[861]" title="Pożegnanie powstańca"><img class="size-medium wp-image-1226" title="Pożegnanie powstańca" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/04/Pozegnanie_powstanca-108x150.jpg" alt="Pożegnanie powstańca, Artur Grottger" width="108" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Pożegnanie powstańca, Artur Grottger</p></div>
<p>Tak się już dziwnie polskie losy potoczyły, że o pozytywistach zapomniano. Gdzieś zagubił się etos tych, którzy o niepodległość walczyli w granicach prawa, bezkrwawo. ? <em>Jesteś szewcem  &#8211; rób lepszy but</em> ? nawoływali pozytywiści, wzywając do organicznej pracy na rzecz społeczeństwa. ? <em>Prawdziwy patriotyzm nie tylko polega na tym, ażeby kochać jakąś idealną ojczyznę, ale ? ażeby kochać, badać i pracować dla realnych składników tej ojczyzny, którymi są ziemia, społeczeństwo, ludzie i wszelkie ich bogactwa</em> ? pisał Bolesław Prus.</p>
<p>Tyle że po 1918 władzę zdobywali niemal zawsze romantycy, wielbiciele stosów ofiarnych, chwalebnej przeszłości i barykad. Dziś samo słowo patriotyzm kojarzy się przede wszystkim ze zbrojną walką, a nie budowaniem. W powszechnej świadomości patriotą może być powstaniec na barykadzie lub robotnik z cegłówką naprzeciw szpaleru ZOMO. Tymczasem prawdziwych budowniczych Polska ma dziś miliony, i w niczym nie przypominają tych bohaterów, o których prawica chciałaby uczyć w szkołach.</p>
<p>Żyjemy w świecie, w którym ziścił się sen Lechonia: większość młodych wiosną ? wiosnę, nie Polskę widzi. Dnie spędzamy częściej przed własnym komputerem niż w korporacyjnych <em>ołpenspejsach </em>czy <em>komonrumach</em>. Cierpliwie płacimy najwyższe bodaj w Europie podatki, choć emigracja nigdy jeszcze nie była tak prosta. Co miesiąc wpłacamy setki złotych na ZUS, mimo że ubezpieczenie nie daje nam wstępu do lekarza, za którego musimy płacić w prywatnych gabinetach.</p>
<p>Nie widać nas, bo nie procesujemy się o byle co, nie mamy czasu demonstrować, brzydzi nas palenie opon i nie uważamy, by coś miało nam się ?należeć?. Nie przygotowujemy rewolucji, nie bawimy się w politykę. Nie jesteśmy wojownikami, nie musimy walczyć o zachowanie polskiej kultury czy języka. Ale gdy trzeba, stajemy przy urnach wyborczych. To my budujemy ten kraj, nie kombatanci. I uważajcie, kochani nasi politycy, bo kiedyś naprawdę się wkurzymy.</p>
<p><!--:--></p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/11/28/trzy-godziny-sluchania-samego-siebie/' rel='bookmark' title='Trzy godziny słuchania samego siebie'>Trzy godziny słuchania samego siebie</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/11/20/ten-inny-patriotyzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ziemkiewicz z Beckiem pod pachą</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/06/01/ziemkiewicz-and-beckziemkiewicz-z-beckiem-pod-pacha/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/06/01/ziemkiewicz-and-beckziemkiewicz-z-beckiem-pod-pacha/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2009 13:21:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Józef Beck]]></category>
		<category><![CDATA[rafał ziemkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[RAZ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=824</guid>
		<description><![CDATA[Byle neptek potrafi sobie strzelić w stopę. Ale zrobić to pięknie, z półobrotu i w ukłonie &#8211; to już trudniejsza sztuka. Niedoścignionym mistrzem w tej konkurencji jest Rafał Aleksander Ziemkiewicz. 
Nie tak znowu dawno temu RAZ opublikował na swoim blogu tekst na temat ministra Józefa Becka. Idea w zasadzie jest słuszna: odbrązowienie Rzeczypospolitej międzywojennej, otwarcie oczu na mity otaczające &#8222;dostatnią, demokratyczną Polskę&#8221; czasów Sanacji, i tak dalej. Faktycznie, czerwonemu udało się tak skutecznie obrzydzić społeczeństwu lata powojenne, że w przekonaniu przeciętnego zjadacza chleba okres IIRP jawi się jako niemal wiek ...
Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byle neptek potrafi sobie strzelić w stopę. Ale zrobić to pięknie, z półobrotu i w ukłonie &#8211; to już trudniejsza sztuka. Niedoścignionym mistrzem w tej konkurencji jest Rafał Aleksander Ziemkiewicz. <span id="more-824"></span></p>
<p>Nie tak znowu dawno temu RAZ opublikował na swoim blogu <a href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/05/09/nad-trumna-becka-ciszej-prosze/" target="_blank">tekst na temat ministra Józefa Becka</a>. Idea w zasadzie jest słuszna: odbrązowienie Rzeczypospolitej międzywojennej, otwarcie oczu na mity otaczające &#8222;dostatnią, demokratyczną Polskę&#8221; czasów Sanacji, i tak dalej. Faktycznie, czerwonemu udało się tak skutecznie obrzydzić społeczeństwu lata powojenne, że w przekonaniu przeciętnego zjadacza chleba okres IIRP jawi się jako niemal wiek złoty. Jest to oczywista bujda, bo dla wielu spośród nas życie w Polsce późnych lat 30. byłoby nie do zniesienia, a przy totalitarnych zapędach osieroconej po śmierci Piłsudskiego Sanacji rządy PiS to mały pikuś. Problem jest więc rzeczywisty: wybielamy własną przeszłość ponad miarę, jednocześnie za nic nie chcemy przyznać, że tamta Polska nie była bez grzechu. Wizja niewinnej Najjaśniejszej, którą stłamsiły dwa wraże totalitaryzmy, jest atrakcyjniejsza.</p>
<div id="attachment_843" class="wp-caption alignright" style="width: 225px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/06/beck_full1.jpg" rel="lightbox[824]" title="beck_full"><img class="size-medium wp-image-843" title="beck_full" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/06/beck_full-215x300.jpg" alt="Józef Beck" width="215" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Józef Beck</p></div>
<p>Co do zasad można więc zgodzić się z duchem tekstu Ziemkiewicza. Jednak z wykonania, jak zwykle, wychodzą trociny. Co zdanie, to bujda, niedopowiedzenie, anachronizm, nadużycie lub zwyczajne kłamstwo. Cały tekst zwyczajnie nie trzyma się kupy jeśli chodzi o faktografię.</p>
<p>RAZ pisze, że Beck &#8222;dożył <span class="comment-text">spokojnie żywota&#8221; &#8211; może to chwytliwe, nie wiem. Prawda jest jednak taka, że Beck &#8211; było nie było minister polskiego rządu &#8211; zdychał przez kilka lat na gruźlicę w zapchlonej ruderze, bez dostępu do leków i lekarzy, za to w areszcie domowym. Jeśli tak wygląda spokojne dożywanie, to wolę nie zastanawiać się nad jego przeciwieństwem.<br />
</span></p>
<p>W chwilę później RAZ wypomina Beckowi, że ów &#8222;<span class="comment-text">od samego początku prowadził politykę mocarstwową, nie będąc szefem dyplomacji mocarstwa&#8221;. Klasyczne niedopowiedzenie, bo jakąż miał niby politykę prowadzić Beck, skoro imperatywem było zachowanie równowagi między dwoma silniejszymi sąsiadami? Miał grać biednego klienta z małego państewka? Czynienie Beckowi zarzutu z tego, jakich Polska miała sąsiadów, jest cokolwiek kuriozalne.<br />
</span></p>
<p>Ale idźmy dalej. RAZ pisze, że Beck <span class="comment-text">&#8222;nic dla Polski w ten sposób nie ugrał, wszystkich zdołał zrazić&#8221;. I znów kolejna bzdura. Owo &#8222;nic&#8221; oznacza </span></p>
<ul>
<li><span class="comment-text">reaktywowanie sojuszu z Francją (uważaną naonczas za najpotężniejsze państwo na kontynencie, że przypomnę)</span></li>
<li><span class="comment-text">podpisanie sojuszu z Wielką Brytanią (pierwszą potęgą morską świata)</span></li>
<li><span class="comment-text">załatwienie dla Polski kupy kredytów na dozbrojenie (racja, za późno, ale to nie on zwlekał z ratyfikacją tylko Anglia i Francja)</span></li>
<li><span class="comment-text">utrzymanie pozycji regionalnego rozgrywającego mimo szczupłych środków i sił</span></li>
</ul>
<p><span class="comment-text">Jeśli to jest &#8222;nic&#8221;, to w takim razie co mógłby więcej osiągnąć? Ale brnijmy dalej w wyobraźnię pana Ziemkiewicza. Zgodnie z jego wizją Beck &#8222;wraz z przyjaciółmi z obozu Sanacji zaplątał się we własną propagandę i aby nie stracić twarzy, pchnął kraj do wojny&#8221;. Jak wie każde dziecko, to Beck z kolegami najechał Polskę w 1939. Gdyby nie ich nieodpowiedzialna polityka, Hitler z wujkiem Józiem na pewno kraj między Bałtykiem a Prutem by ominęli. Jaaasne.<br />
</span></p>
<p>Ale dalej robi się jeszcze ciekawiej. RAZ twierdzi, że Józef Beck najpierw &#8222;<span class="comment-text">nadskakiwał Hitlerowi, upewniając go, że w zasadzie co do sojuszu jest zgoda, tylko targujemy się o pewne szczegóły&#8221;, co jest kompletną bzdurą dla kogokolwiek znającego choć pobieżnie fakty. A w chwilę później dodaj, że &#8222;potem zdecydował się na zmianę frontu i przyjęcie ?gwarancji? brytyjskich, które niczego nie gwarantowały&#8221;. I kolejny kwiatek, bo jak wiadomo odrzucenie gwarancji brytyjskich w kwietniu 1939 bardzo wiele by zmieniło w sytuacji Polski. Bardzo wiele czyli&#8230; hmm&#8230; no właśnie.<br />
</span></p>
<p>Chwilę później Ziemkiewicz wsiada na niezwykle w Polsce nośnego konika &#8222;zdrady Zachodu&#8221;. Twierdzi mianowicie, że mocarstwa zachodnie &#8222;<span class="comment-text">po fiasku polityki ?ugłaskiwania? Hitlera postanowiły po prostu pchnąć go na wschód, żeby zyskać na czasie dla przygotowania obrony&#8221;. Tyle że to stwierdzenie kompletnie nie ima się faktów. Niech sobie RAZ przeczyta treść konwencji polsko-francuskiej czy polsko-brytyjskiej. Francuzi byli tak chętni do paktowania z nami właśnie dlatego, że dla nikogo nie było jasne czy Hitler najpierw nie ruszy na zachód. Co zresztą byłoby o wiele bezpieczniejszym posunięciem z jego strony, ale to już inna rozmowa. </span></p>
<p>I tak dalej, i tak dalej. W zasadzie w każdym zdaniu RAZ się wykłada, nawet w drobnostkach (Brytole dysponowali siłą zdolną interweniować na kontynencie, choć znikomą, ale jednak; Francja była fizycznie zdolna do interwencji poza Linią Maginota, gorzej z psychiką, ale możliwości były, i tak dalej). <span class="comment-text">Jak z większością tekstów historycznych RAZa, także i tu jest zbyt wiele błędów, by komukolwiek obeznanemu z tematem chciało się wszystkie prostować. </span></p>
<p>I tu docieramy do sedna problemu. Rafał Aleksander Ziemkiewicz na swój sposób przypomina mi hunwejbinów IV RP: potrafi rozpoznać prawdziwy problem, po czym go pali kretyńskim wykonaniem.<span class="comment-text"> Ktoś kiedyś powiedział, że największym błędem obozu Kaczyńskich była kompromitacja wielu nawet cennych inicjatyw. Ktokolwiek będzie chciał się w końcu zabrać za ich załatwianie, dostanie gębę Macierewicza, Ziobry i Braci Mniejszych. Tak samo RAZ: ma słuszność, że II RP jest zbytnio idealizowana. Ale jego teksty kupy się nie trzymają, a to kiepski sposób na przekonanie do jakiejkolwiek racji. QED. </span></p>
<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/06/01/ziemkiewicz-and-beckziemkiewicz-z-beckiem-pod-pacha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 21:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[defoe]]></category>
		<category><![CDATA[dziennik roku zarazy]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[journal of the plague year]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=478</guid>
		<description><![CDATA[W ludzkiej świadomości nie ma już zarazy. Choć przez wieki fale chorób zbierały krwawe żniwo na wszystkich kontynentach, wizja Choroby nikogo już nie przeraża. Dżumy nie znamy, HIV nam spowszedniał, ptasia grypa jest niemal niegroźna. Wydaje się, że zaraza w naszej kulturze straciła mowę: gdy myślimy o klęskach żywiołowych czy masowych tragediach, wśród najczęściej typowanych zabraknie morowego powietrza.
Daniel Defoe pisał do ludzi, dla których widmo głodu, ognia, morowego powietrza i wojny było czymś codziennym. Jeszcze do drugiej połowy XX wieku czterej jeźdźcy apokalipsy na stałe krążyli nad światem. Strach przed ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/' rel='bookmark' title='Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;'>Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ludzkiej świadomości nie ma już zarazy. Choć przez wieki fale chorób zbierały krwawe żniwo na wszystkich kontynentach, wizja Choroby nikogo już nie przeraża. Dżumy nie znamy, HIV nam spowszedniał, ptasia grypa jest niemal niegroźna. Wydaje się, że zaraza w naszej kulturze straciła mowę: gdy myślimy o klęskach żywiołowych czy masowych tragediach, wśród najczęściej typowanych zabraknie morowego powietrza.<span id="more-478"></span></p>
<p>Daniel Defoe pisał do ludzi, dla których widmo głodu, ognia, morowego powietrza i wojny było czymś codziennym. Jeszcze do drugiej połowy XX wieku czterej jeźdźcy apokalipsy na stałe krążyli nad światem. Strach przed tym, co przyniosą ludziom był elementem codzienności. W zbiorowej pamięci przechowywano wizje ospy, hiszpanki, korowodów biczowników ? dziś to wszystko znaleźć można co najwyżej na kartach książek historycznych. Gdy w latach sześćdziesiątych w Ameryce Środkowej wybuchła epidemia, korowód grabarzy dotarł do stolicy i obalił prezydenta, którego ludowi trybuni obarczali winą za nadejście dziewicy moru. Dziś podobne zakończenie plagi wydaje się mało prawdopodobne.</p>
<p>W czasach Defoe ta wizja była wciąż jeszcze silna. Na tyle, by mógł spisać swój ?Dziennik roku zarazy? wyłącznie z własnych wyobrażeń, plotek i opowieści. Jedyny mór za jego życia zakończył się bowiem gdy pisarz miał najwyżej siedem lat.  Gdy dziś czytamy jego książkę, nie możemy jej skonfrontować nawet z opowieściami starszych. Holokaust, wojna ? tak, te niebezpieczeństwa znamy, z nimi możemy się mierzyć. Ale zaraza?</p>
<blockquote><p>Esej został oddany w 2007 roku jako praca domowa na zajęcia z prof. Michałem Komarem. Nie radzę kopiować, już od dawna jest w antyplagiacie.</p></blockquote>
<p>Dziś nie jesteśmy w stanie odczytać nawet połowy tego strachu, który wyzierał z niemal każdego wersu książki. W jednym z filmów Monty Pythona pojawia się scena, w której ulicą zadżumionego miasta idzie grabarz z wózkiem i nawołuje, by ludzie wynieśli swych zmarłych na ulicę. W tym momencie cała sala kinowa wybucha śmiechem. Gdy chwilę później okazuje się, że wyniesiony przez rodzinę truposz jest jak najbardziej żywy, sala znów parska z rozbawienia. Grupa komików nie dopisała tu od siebie nawet jednego zdania, jak w szekspirowskim All is true wszystko zostało żywcem przejęte z ?Dziennika roku zarazy?. Jednak u Defoe ta wizja przerażała, dziś co najwyżej śmieszy.</p>
<p><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/doktorschnabel_430px1.jpg" rel="lightbox[478]" title="doktorschnabel_430px"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-479" title="doktorschnabel_430px" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/doktorschnabel_430px1.jpg" alt="Dottore dziób" width="270" height="325" /></a></p>
<p>Oczywiście, wielu twierdzi, że książka Defoe była sprytnym wybiegiem za przeproszeniem marketingowym. Fikcyjną fabułę sprzedawał jako prawdę głównie po to, by czytelnika przyzwyczaić do fikcji. Tyle że był to inny czytelnik, dla którego zachowania i sytuacje ekstremalne były zrozumiałe. W tamtych czasach zło działo się ?po prostu?.</p>
<p>W jednym z opowiadań Andrzeja Pilipiuka opublikowanym w tomie ?2586 kroków? pojawia się zaraza w małym norweskim miasteczku. Jednak jest to mór na miarę człowieka współczesnego. Nie zło, które po prostu się dzieje, a zło spersonifikowane. Na końcu drogi młody lekarz odnajduje demona dżumy. Z nim można się zmierzyć, pokonać go tak, jak bohaterowie amerykańskich filmów akcji na końcu fabuły pokonują ?Big Bossa? ? największy szwarccharakter. Żyjemy w czasach, w których stanem naturalnym dla każdego człowieka jest możliwość wpływania na własne losy. Czytelnik współczesny Defoe nie miał tego komfortu.</p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/' rel='bookmark' title='Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;'>Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 00:54:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Jądro ciemności]]></category>
		<category><![CDATA[joseph conrad]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[The Heart of Darkness @en]]></category>
		<category><![CDATA[ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[umberto eco]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=458</guid>
		<description><![CDATA[Gdy pierwszy raz wybieraliśmy się na Ukrainę, rodzina na wszelki wypadek uznała za stosowne pożegnać się z nami. Niby do Kijowa bliżej niż do Paryża, ale wiadomo: tam tylko rekiet, skorumpowana policja, rezuni polujący na Lachiw, polakożercy z UNA-UNSO i sowiecka mentalność. Na dodatek na Krymie właśnie zanotowano przypadki dżumy, pod Kijowem reketierzy znów napadli na polską ciężarówkę, a ówczesny ukraiński prezydent został przez opozycję oskarżony o morderstwo. Dla wszystkich było więc jasne, że dobrowolnie zdecydowaliśmy się na zstąpienie do piekieł.
Uwaga: niebezpieczeństwo
We Lwowie na każdym rogu ulicy stali młodzi ludzie ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/' rel='bookmark' title='Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;'>Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:pl-->Gdy pierwszy raz wybieraliśmy się na Ukrainę, rodzina na wszelki wypadek uznała za stosowne pożegnać się z nami. Niby do Kijowa bliżej niż do Paryża, ale wiadomo: tam tylko rekiet, skorumpowana policja, rezuni polujący na <em>Lachiw</em>, polakożercy z UNA-UNSO i sowiecka mentalność. <!--:--><span id="more-458"></span><!--:pl-->Na dodatek na Krymie właśnie zanotowano przypadki dżumy, pod Kijowem reketierzy znów napadli na polską ciężarówkę, a ówczesny ukraiński prezydent został przez opozycję oskarżony o morderstwo. Dla wszystkich było więc jasne, że dobrowolnie zdecydowaliśmy się na zstąpienie do piekieł.</p>
<p><strong>Uwaga: niebezpieczeństwo</strong></p>
<p><strong></strong><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/brando_apoc2.jpg" rel="lightbox[458]" title="Col. Walter E. Kurtz"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-456" style="float: right;" title="Col. Walter E. Kurtz" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/brando_apoc-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>We Lwowie na każdym rogu ulicy stali młodzi ludzie ubrani jak warszawscy dresiarze. Skórzane kurtki, luźne spodnie, cyklistówki na podgolonych głowach. Palili papierosy i zagryzali pestkami słonecznika, regularnie spluwając przez zęby. Spod krótkich daszków przyglądali się bacznie każdemu przechodniowi. Słowem ? klimat jak z warszawskiej Pragi. Widomy znak, że na Ukrainie rzeczywiście trzeba się wystrzegać młodych ludzi. Dopiero kilka tygodni później wyjaśniono nam, że tak właśnie wygląda rasowy ukraiński student. Plucie na ulicę jest tam społecznie akceptowane, czarne skórzane kurtki są w modzie, a palenie w marszu jest niepopularne. ?Hic sunt leones? zamieniło się dla nas w ?hic sunt iuvenes?.</p>
<p>Podróże kształcą, ten frazes powtarza się dość często. Czemu jednak nikt nie zmusza dzieci z polskich podstawówek do podróżowania? Nauczycielom nikt za to nie płaci, a powinien. Nie bez przyczyny uważa się, że jednym z powodów upadku Rzeczypospolitej były rzadsze podróże szlacheckiej młodzieży. Potop szwedzki, wojny z Moskwą (moralne zwycięstwa, a jakże) i kozackie powstania były dla Polski i Litwy kataklizmem porównywalnym z drugą wojną światową. Szlachta zbiedniała do tego stopnia, że nie stać jej było na wysyłanie synów do Padwy, Paryża czy Pragi na studia. Nie chodzi nawet o same nauki, których nie pobrali w zagranicznych uczelniach, a o sam fakt konfrontacji własnych wyobrażeń o zagranicy z rzeczywistością. Na encyklopedii staropolskiej i dziełach księdza Baki można wychować co najwyżej ksenofoba.</p>
<blockquote><p>Esej został oddany w 2007 roku jako praca domowa na zajęcia z prof. Michałem Komarem. Nie radzę kopiować, już od dawna jest w antyplagiacie.</p></blockquote>
<p>Nawiasem mówiąc stereotypów o antypolskości Ukraińców też pozbyłem się dość szybko gdy w Odessie trafiłem na demonstrację zwolenników ?ultra nacjonalistycznej? UNA-UNSO. Trzydziestu emerytów postało przez chwilę pod pomnikiem księcia de Richelieu (założyciela miasta), jeden wzniósł groźny okrzyk, reszta obecnych przyklasnęła ? i rozeszli się do domów. Bez seansów nienawiści, bez ganiania obcych po ciemnych zaułkach.</p>
<p><strong>Mój własny Kurtz</strong></p>
<p><strong></strong>Podróże, czy raczej sam fakt opuszczania znanych sobie obszarów na mapie, uczą. Nie tylko pozwalają wyzbyć się stereotypów, ale też ? a może przede wszystkim ? dostrzec, że się im ulegało. Jeśli wierzyć Umberto Eco, podróżuje się zawsze podwójnie: z miejsca na miejsce, ale też do głębi samego siebie. Poznawanie własnych słabości, możliwości swojego organizmu, ograniczeń własnej kultury ? to wszystko może być nawet cenniejsze, niż sam fakt dotarcia do celu.</p>
<p>W ?Aguirre, gniewie bożym? wizja odkrycia złotych miast z czasem blednie, a wszyscy uczestnicy wyprawy w głąb nieznanych lądów przechodzą przyspieszony kurs dojrzewania. To samo w ?Czasie apokalipsy?: im głębiej w las podzwrotnikowy, tym misja powierzona zgorzkniałemu oficerowi staje się mniej ważna. Gdy dobiega końca, okazuje się że płk. Walter E. Kurtz nie był jej celem, a jedynie środkiem do jego osiągnięcia.</p>
<p>Tę prawdę zna każdy, kto kiedykolwiek podróżował naprawdę (nie chodzi o podróż samolotem, która pod wieloma względami przypomina teleportację: z jednego lotniska w kilka godzin docieramy na takie samo lotnisko ? tyle że w drugim końcu świata). Gdy dociera się do celu, zawsze pozostaje pytanie ?co dalej?. Ci, którzy choć raz postawili sobie takie pytanie u końca wędrówki, nigdy już nie będą tacy sami. Na Ukrainę pierwszy raz jechałem by spotkać się z dawną znajomą. Dziś nawet nie pamiętam jej imienia, za to samą podróż i ludzi spotkanych po drodze ? doskonale. Cóż, każdy ma takiego Kurtza, jakiego los mu ześle.<!--:--></p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/' rel='bookmark' title='Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;'>Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->
