<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Halibutt &#187; książki</title>
	<atom:link href="http://halibutt.pl/tag/ksiazki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://halibutt.pl</link>
	<description>hal9001 znaleziony w wannie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 15 Apr 2012 12:35:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Kosmici i ludzie</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 08:27:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[Haldeman]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Wieczna wojna]]></category>
		<category><![CDATA[wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=868</guid>
		<description><![CDATA[
Raz na kilka pokoleń wybucha gdzieś na świecie wojna, która ma położyć kres wszystkim innym konfliktom. Ma wyrównać krzywdy, udowodnić racje czy przesunąć słupy graniczne w tę czy inną stronę. Po każdej z takich wojen literatura otrzymuje zastrzyk pomysłów na kolejnych bohaterów.
To oni posłużą za przykład do naśladowania chłopcom, którzy wezmą udział w kolejnej wojnie. A gdy wrócą (lub, lepiej, gdy bohatersko zginą), sami zajmą miejsce bohaterów wojen poprzednich. I tak w koło Macieju, od niepamiętnych czasów.
Rozkwaszony nos Kozietulskiego
Katon Starszy miał wierzyć, że ostateczne zniszczenie Kartaginy przyniesie Rzymowi pokój i ...
Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:en--></p>
<p><!--:--><!--:pl-->Raz na kilka pokoleń wybucha gdzieś na świecie wojna, która ma położyć kres wszystkim innym konfliktom. Ma wyrównać krzywdy, udowodnić racje czy przesunąć słupy graniczne w tę czy inną stronę. Po każdej z takich wojen literatura otrzymuje zastrzyk pomysłów na kolejnych bohaterów.<!--:--><span id="more-868"></span><!--:en--></p>
<p><!--:--><!--:pl-->To oni posłużą za przykład do naśladowania chłopcom, którzy wezmą udział w kolejnej wojnie. A gdy wrócą (lub, lepiej, gdy bohatersko zginą), sami zajmą miejsce bohaterów wojen poprzednich. I tak w koło Macieju, od niepamiętnych czasów.</p>
<p><strong>Rozkwaszony nos Kozietulskiego</strong></p>
<p>Katon Starszy miał wierzyć, że ostateczne zniszczenie Kartaginy przyniesie Rzymowi pokój i dostatek. Prezydent USA Woodrow Wilson to samo mówił o pokonaniu Niemiec i Austro-Węgier w wojnie światowej. Miał wiele szczęścia w tym, że nie dożył kolejnej, która ? rzecz znamienna ? też miała być ostatnią. A na każdej z wojen ?dzieci zamienia się w mężczyzn? ? i potencjalnych bohaterów.</p>
<p>Do niedawna jeszcze każde dziecko w naszym pięknym kraju znało postać Jana Kozietulskie-go, bohaterskiego (a jakże!) dowódcy szarży szwoleżerów pod Somosierrą. Zgodnie z legendą miał poprowadzić nieco ponad setkę straceńców przeciwko doskonale ufortyfikowanym po-zycjom hiszpańskiej artylerii, w wąskim wąwozie wysoko w górach. Dopóki nikt nie zagłębia się w szczegóły szturmu z 1808 roku, wszystko gra: bohaterski bohater, wspaniałe dzieje, szable błyszczące w słońcu i ?amaranty zapięte pod szyją?. Wizja żywcem wyjęta z obrazów kossaków czy michałowskich.</p>
<div id="attachment_983" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Flickr_-_The_U.S._Army_-_Freedom_Field.jpg" rel="lightbox[868]" title="Freedom field"><img class="size-medium wp-image-983" title="Freedom field" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Flickr_-_The_U.S._Army_-_Freedom_Field-150x99.jpg" alt="US GIs at FF" width="150" height="99" /></a><p class="wp-caption-text">US GIs at FF</p></div>
<p>Jednak wspomnienia weteranów wojen napoleońskich ukazują brudne zaplecze wspaniałej historii jak raz nadającej się do opowiadania dzieciom w czas zaborów. Okazuje się że Kozie-tulski prowadził szarżę przez pierwszych kilkaset metrów. Jednak tuż przed pierwszymi pozy-cjami zajmowanymi przez wroga padł pod nim koń, a sam dzielny pułkownik wrócił na pozy-cje wyjściowe piechotą, posiniaczony i z krwawiącym nosem. Gdy się głębiej wczytać, z mar-sowych oblicz literackich czy historycznych bohaterów wyziera gombrowiczowska gęba Fran-ka Dolasa.</p>
<p>Na tej właśnie dychotomii bohaterstwa i prozaiczności opiera się ?Wieczna wojna? Joe Hal-demana. Trwa ona przez tysiąclecia, choć zaczyna się ? jak wszystkie ? z błahego powodu. Podczas eksploracji kosmosu ludzki statek napotyka statek Obcych, po czym przestaje odpo-wiadać na wezwania z Ziemi. Wojskowi uznają to za wypowiedzenie wojny i nakazują odpo-wiedzieć atakiem na rasę, z którą kontakt nawiązali tylko raz, i to wzrokowy. Kosmici (zwani Tauranami, Aldebaranami lub Bykarianami, zależnie od tłumaczenia) nie są dłużni i obie rasy rozpoczynają absurdalną wojnę na wyniszczenie.</p>
<p><strong>Saperką w nerki</strong></p>
<p>Wojna z kosmitami zaczęła się z byle powodu. Nie mija kilka dni, a ludzie i kosmici wyrzynają się nawzajem, choć nawet nie próbowali się porozumieć. Jedni strzelają, drudzy odpowiadają ogniem, spirala śmierci się nakręca, choć przecież nie zależy to od niczyjej decyzji. Nikt nie wypowiada wojny, ona sama powstaje &#8211; i domaga się coraz więcej mięsa armatniego na od-ległych planetach i asteroidach.</p>
<p>Wikła się w nią William Mandella, porte-parole autora. Wraz z setką innych rekrutów bierze udział w absurdalnym szkoleniu wojskowym, na którym żołnierze uczą się m.in. jak zabić Tauranina ciosem wojskowej łopatki w nerki, choć nie wiadomo, czy nie mają oni dwudziestu metrów wzrostu, ani czy w ogóle nerki posiadają. Giną też jak muchy przez głupotę i doktry-nerstwo kaprali.  Gdy w końcu ruszają do boju, z głowami wypełnionymi wiedzą i propagan-dowymi frazesami, wojna okazuje się równie brudna, co wszystkie poprzednie w historii ludzkości.</p>
<p>Podróże do gwiazd trwają wiele lat, nawet z prędkością bliską prędkości światła. Gdy Man-della wraca po pierwszej misji na Ziemię, okazuje się, że jego świata już nie ma. Choć w jego życiu minęło zaledwie kilka miesięcy, przez tzw. paradoks bliźniaków na Ziemi upłynęły całe dziesięciolecia. Wojsko, ze swym niezmiennym zbiorem zasad, zostają jedyną dla niego osto-ją. Jak Paul Bäumer z ?Na zachodzie bez zmian? Remarque?a czy Nick z ?Łowcy jeleni? (postać także wzorowana na bohaterach tego pisarza) wraca więc na wojnę, której nie popiera ani nie rozumie, ale też poza którą nie widzi innej drogi. Gdy wojna wreszcie się kończy, ludzie pytają Tauran dlaczego ją zaczęli. ? My? ? odpowiadają zdumieni Obcy. Każda wojna jest absurdalna, to wynika z jej definicji. Dlaczego więc dziwi taka właśnie odpowiedź?</p>
<p>Choć książka Haldemana na stałe weszła do kanonu amerykańskiej literatury science-fiction, ma zatrważająco wiele odniesień do wojny jak najprawdziwszej ? tej w Wietnamie. Nic dziw-nego, autor w azjatyckiej dżungli odsłużył kilka lat. Nazwisko głównego bohatera jest ana-gramem nazwiska autora, a jego doświadczenia pokrywają się ze wspomnieniami amerykań-skich weteranów konfliktu w Azji Południowo-Wschodniej.</p>
<p><strong>Nie ma Itaki</strong></p>
<p>Choć dla Mandelli wojna trwała ledwie kilkanaście lat, większość czasu spędził w stanie hi-bernacji lub w okrętach podróżujących z prędkością nadświetlną. W tym czasie dla Ziemian upłynęły tysiąclecia. Dlatego nie ma dlań powrotu do domu, bo ten przestał istnieć. To typo-we dla całego rodzaju ludzkiego, bowiem każda podróż w przestrzeni jest też podróżą w cza-sie. Gdy się kończy &#8211; z uporem godnym lepszej sprawy próbujemy wkroczyć ponownie do rzeki, z której wyszliśmy.</p>
<p>To stały motyw, tak w prozie, jak i w poezji. Tadeusz Borowski wrócił z drugiej wojny świato-wej z klinicznymi objawami tzw. syndromu Holocaust survivors. Stąd brały się jego pytania o to, dlaczego ocalał, choć tylu innych nie wróciło z rzezi. Wracało-nie wracało także wielu bohaterów literackich. Od Odysa, pod nieobecność którego Itaka zmieniła się nie do pozna-nia, przez tolkienowskiego Bilbo Bagginsa, po niemal współczesnych nam bohaterów wojen XX wieku.</p>
<p>Powroty nie muszą przecież oznaczać podróży międzygwiezdnych. Mur niezrozumienia wy-rósł między powstańcami warszawskimi a cywilami, choć jednych od drugich dzieliła zaled-wie odległość podwórek, a obie grupy od wspólnej normalności ? dni, a nie lata. Dotyczy to wszystkich ludzi, choć w przypadku weteranów wojen jest to proces najlepiej opisany.</p>
<p>Haldeman dowodzi, że weterani nigdy nie wracają do domu. W książce dla jego bohatera i jemu podobnych matuzalemów prawnuki przygotowały rezerwat, w którym wszystko było niemal ?jak za dawnych czasów?. W życiu Haldeman uciekł w literaturę, która miała ostrze-gać przed moralnymi i psychologicznymi następstwami przemocy i patriotycznego prania mózgów. Literatura ma ambicję zapobiegania wojnom. W tym, że co najwyżej staje się tera-pią dla weteranów, słychać chichot losu.<!--:--></p>
<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Lód&#8221; Dukaja; rzecz o powieści totalnej</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/10/20/jacek-dukaj-lod/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/10/20/jacek-dukaj-lod/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 00:25:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[benedykt gierosławski]]></category>
		<category><![CDATA[jacek dukaj]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[lód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=580</guid>
		<description><![CDATA[Polski krajobraz czytelniczy dzieli się na dwa światy, zazwyczaj zupełnie odrębne. Jednym z nich jest tzw. fandom, czyli środowisko miłośników literatury fantastycznonaukowej. Podróże kosmiczne, smoki, potwory, walka z duchami, wizje alternatywnych rzeczywistości ? to wszystko mieści się w kręgu zainteresowań fandomu. Drugim ze światów jest tak zwany mainstream ? czyli, oględnie mówiąc, cała reszta literatury.Oba światy zazwyczaj się nie znoszą. Dla większości krytyków fantastyka to co najwyżej literatura użytkowa, czytadła i popłuczyny po Lemie i Tolkienie (których też się nie lubi, ale nie zauważać nie wypada). Z kolei dla pisarza SF ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/04/03/lod-dukaj/' rel='bookmark' title='Lód Dukaja'>Lód Dukaja</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:pl-->Polski krajobraz czytelniczy dzieli się na dwa światy, zazwyczaj zupełnie odrębne. Jednym z nich jest tzw. fandom, czyli środowisko miłośników literatury fantastycznonaukowej. Podróże kosmiczne, smoki, potwory, walka z duchami, wizje alternatywnych rzeczywistości ? to wszystko mieści się w kręgu zainteresowań fandomu. Drugim ze światów jest tak zwany mainstream ? czyli, oględnie mówiąc, cała reszta literatury.<!--:--><span id="more-580"></span><!--:pl-->Oba światy zazwyczaj się nie znoszą. Dla większości krytyków fantastyka to co najwyżej literatura użytkowa, czytadła i popłuczyny po Lemie i Tolkienie (których też się nie lubi, ale nie zauważać nie wypada). Z kolei dla pisarza SF napisanie niefantastycznej książki oznaczać może śmierć towarzyską, bowiem jest to przez środowisko traktowane niemal jak zdrada ideałów. Jacek Dukaj jest pierwszym polskim pisarzem bodaj od czasów Stanisława Lema, któremu udało się zburzyć ten, sztuczny przecież, podział ? i skonfundować krytyków z obu stron barykady.</p>
<blockquote><p>Praca złożona na zaliczenie zajęć z prof. Komarem. Nie kopiuj, antyplagiat ją wyłapuje.</p></blockquote>
<p><strong>Zamarznięta historia</strong></p>
<p>Polacy lubują się w historii. Nic dziwnego, żyjemy na cmentarzu, gdzie zza każdego węgła w każdej chwili wychynąć może duch dawnych bohaterów lub zdrajców. Rozpamiętujemy wydarzenia dawno minione, kochamy się w upamiętnianiu kolejnych rocznic, najchętniej chwalebnych klęsk (ergo ?moralnych zwycięstw?). Jednocześnie nasza historia (co oczywiste) jest dla nas tworem naturalnym, zastanym. Jest oczywistym elementem naszego krajobrazu w takim samym stopniu, co kamienie wokół rodzinnego domu. Mogła jednak przecież ułożyć się zupełnie inaczej.</p>
<div id="attachment_619" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/prokudin-gorskii-311.jpg" rel="lightbox[580]" title="Widok Tobolska"><img class="size-medium wp-image-619" title="Widok Tobolska" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/prokudin-gorskii-311-150x132.jpg" alt="Widok Tobolska" width="150" height="132" /></a><p class="wp-caption-text">Widok Tobolska</p></div>
<p>W swojej najnowszej powieści ?Lód? Jacek Dukaj wywrócił ideę literatury science-fiction do góry nogami podążając drogą, którą nie szedł przed nim żaden z pisarzy. Zazwyczaj naukowy człon literatury fantastycznonaukowej oznacza którąś z nauk przyrodniczych. Księgarskie półki uginają się od powieści, gdzie przez owo ?science? rozumie się fizykę (na przykład napęd nadświetlny), biologię (pozaziemskie formy życia) czy astronomię. Dukaj w to miejsce podstawił historię i historiozofię. Dzieje naszego kontynentu układa na nowo ? i czyni z nich głównego bohatera i podstawową materię swojej powieści.</p>
<p>Wszystko zaczyna się wraz z uderzeniem w Ziemię meteorytu tunguskiego w 1908 roku. Wkrótce po całej Syberii zaczyna rozprzestrzeniać się nienaturalny mróz. Podziemnymi drogami mamutów zaczynają wędrować glacjusze, dziwne i niezbadane ośrodki mrozu o temperaturze zbliżonej do zera absolutnego. Gdziekolwiek wychyną na powierzchnię, fizyka ulega odwróceniu. Metale nabierają dziwnych właściwości, stają się wytrzymalsze, a pocierane chłodzą się miast ocieplać. Na Syberii powstaje cała gałąź nowego ?czarnego przemysłu?, opartego na wymrażaniu rozmaitych rud metali (?tungetyt?) i wytapianiu z nich metali o niezwykłych właściwościach (?zimnazo?). Staje się on nie tylko podstawą potęgi gospodarczej Rosji, ale i źródłem niewyobrażalnych fortun lokalnych przemysłowców, którzy zjeżdżają tam z całego świata.</p>
<div id="attachment_618" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/gorskii_04415u1.jpg" rel="lightbox[580]" title="Przędzalnia w Taszkiencie"><img class="size-medium wp-image-618" title="Przędzalnia w Taszkiencie" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/gorskii_04415u1-150x133.jpg" alt="Przędzalnia w Taszkiencie" width="150" height="133" /></a><p class="wp-caption-text">Przędzalnia w Taszkiencie</p></div>
<p>Tytułowy lód pochłania coraz większe połacie globu, bierze w swe posiadanie niemal całą Rosję, dociera też do ziem polskich. Wkrótce okazuje się, że nie tylko fizyka w krajach ?pod lodem? się zmieniła. W lodowych krainach zamarzają też ludzkie charaktery i historia. Nowa gospodarka przywraca równowagę chwiejącemu się imperium Romanowów. Pierwsza wojna światowa nie wybucha, nie ma miejsca na rewolucje w Rosji czy jakiekolwiek inne poważne zmiany jak choćby odrodzenie Polski. Świat staje w miejscu, a historia staje się nieomal wartością fizyczną.</p>
<p>Bohaterowie Dukaja nie doświadczają jej zmysłami, choć przecież czują, że zamarzła, że nic się nie zmienia. Od ich stosunku do nowej rzeczywistości zależą ich postawy. Z jednej strony mamy więc ottiepielników. Wierzą oni, że jedynie odwilż i pokonanie lodu jest w stanie ru-szyć świat z miejsca. Przeciwko nim stają liedniacy. Dla nich zatrzymanie historii w miejscu przez lód jest gwarancją pomyślności świata. I jedni, i drudzy mają swoje racje. Pomiędzy nimi staje Benedykt Gierosławski. Syn politycznego zesłańca, student matematyki i utracjusz uzależniony od hazardu. Gdy popada w długi, zostaje wynajęty przez carską ochranę do od-szukania na Syberii swojego ojca, który wedle legendy potrafi rozmawiać z lodem i rozkazy-wać mu. W 1924 roku wyrusza więc w podróż życia koleją transsyberyjską, do Irkucka i dalej.</p>
<p><strong>Na co komu Polska?</strong></p>
<p>Dukaj nie oszczędza czytelnika, niewiele zostawia jego doświadczeniu. Inaczej niż we współczesnej prozie postaci nie są niedookreślone. Co więcej, w krajach pod lodem cechy ich charakteru ulegają jeszcze wyolbrzymieniu. Do tego stopnia, że stają się prawdą obiektywną, a nie cechą postrzeganą przez innych. Ktoś żyjący na Syberii nie jest zły w oczach obserwatora: staje się zły po prostu. Dla postronnych ta prawda staje się równie oczywista, co kolor jego włosów czy kształt nosa.</p>
<div id="attachment_617" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/prokudin-gorskii-531.jpg" rel="lightbox[580]" title="Tadżycki zbieracz koło Samarkandy"><img class="size-medium wp-image-617" title="Tadżycki zbieracz koło Samarkandy" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/prokudin-gorskii-531-150x130.jpg" alt="Tadżycki zbieracz koło Samarkandy" width="150" height="130" /></a><p class="wp-caption-text">Tadżycki zbieracz koło Samarkandy</p></div>
<p>Charakter uniezależnia się więc od postaci. Choć nadal mają wolną wolę, nie zależy od ich czynów czy przekonań. Po prostu istnieje, niemal jak fizyczna wartość. W ?Lodzie? historia w wielkim planie nie ma wiele wspólnego z głównymi aktorami dramatu. Próbują się oni domyśleć jej prawideł, znaczenia sygnałów, jakie im wysyła, jednak w ostatecznym rozrachunku nie mają na nią wpływu. Dukajowi udało się uciec od schematu self-made mana, człowieka, który sam tworzy własny los. Świat Dukaja pozostawia mu wolną wolę, jednak historia znajduje się ponad nim.</p>
<p>Ten świat rządzi się dwuwartościową logiką Kotarbińskiego, wszystko w nim zamyka się w chrystusowym ?tak-tak, nie-nie?. Wątpliwości, wahania, wielowartościowe logiki Tarskiego czy Łukaszewicza ? to wszystko nie ma wstępu w krainy, w których pojawia się lód. Jednocześnie jednak Gierosławski ma problem z samym sobą. Nie wierzy kartezjuszowskiemu ?myślę więc jestem? ? więc wątpi we wszystko, nawet we własne istnienie. Stąd wszystkie sądy i stwierdzenia odnoszące się do niego samego wypowiada zwrotnie. ?Się wyszło się? zamiast ?wyszedłem?, ?się pokochało? zamiast ?pokochałem?. Usiłuje znaleźć ojca, znaleźć siebie ? i na swój sposób udaje mu się to. Z czasem jego ?ja? wraca do niego, także językowo.</p>
<p>Na Syberii Gierosławski stara się odszukać ojca, ale też prawdziwy, głębszy cel swych poszukiwań. Jeśli jego ojciec rzeczywiście potrafi rozmawiać z lodem, to czy skłonić go do uruchomienia odwilży, czy też wręcz przeciwnie, zamrozić historię na całym świecie? Jak poradzić sobie z możliwością zmiany historii? Ottiepielnicy i liedniacy walczą o jego duszę w zamarzniętych krainach niemal tak, jak Naphta z Settembrinim walczyli o duszę Hansa Castorpa w ?Czarodziejskiej górze? Tomasza Manna.</p>
<p>Z jednej strony bojowcy Piłsudskiego (rozmrozić, by powstała Polska), z drugiej rosyjscy mistycy Rasputina (nie rozmrażać). Z jednej rosyjski rząd (nie rozmrażać, ze względu na ?czarny przemysł?), z drugiej polscy fabrykanci z Irkucka, którzy w głębi duszy liczą na odwilż jako jedyną siłę zdolną odrodzić Polskę ? lub jej ersatz w postaci Zjednoczonych Stanów Syberii. Ale też ich potęga gospodarcza zasadza się na lodzie i nowym przemyśle, który dzięki niemu powstał. Miła odmiana dla syberyjskich Polaków, którzy po raz pierwszy stanowią tam grupę o wielkim znaczeniu, a nie gromadę zesłańców.</p>
<p><strong>Powtórka z XIX wieku </strong></p>
<p>Jacek Dukaj napisał powieść totalną. Krytyka z obu stron od kilku miesięcy nie może się zdecydować, czy ?Lód? jest powieścią z gatunku science-fiction, postmodernistyczną (czymkolwiek by postmodernizm nie był), teologiczną czy filozoficzną. A może powieścią drogi lub zwykłym romansem przygodowym? Jest pewnie wszystkim po trochu, ale też jest książką na miarę największych dzieł schyłku XIX i początku XX wieku. Dziś już nie pisze się książek z ta-kim rozmachem, zarówno objętościowo jak i treściowo. Dawno też nie zdarzyło się, by cały nakład ponadtysiącstronnicowej książki rozszedł się w Polsce w ciągu miesiąca.</p>
<div id="attachment_585" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/tianshansnow1.jpg" rel="lightbox[580]" title="Śnieg w Tien-Szanie"><img class="size-medium wp-image-585" title="Śnieg w Tien-Szanie" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/10/tianshansnow1-150x133.jpg" alt="" width="150" height="133" /></a><p class="wp-caption-text">Śnieg w Tien-Szanie</p></div>
<p>Mimo tego rozmachu, powieść Dukaja czyta się z zapartym tchem. Jest w niej coś XIX-wiecznego, coś, co każe czytelnikowi wozić ze sobą opasłe tomiszcze w nadziei, że uda się przeczytać choć kilka kolejnych zdań w tramwaju czy ogonku na poczcie. Są w niej echa prozy Manna, ale i romansów Turgieniewa (?Miesiąc na wsi?!), trochę też Dostojewskiego (outsider Gierosławski, wykolejony i zadłużony po uszy u wszystkich warszawskich lichwiarzy, a jednocześnie stawiający przed sobą ważne pytania egzystencjalne). Niektóre z intertekstualnych śladów aż kłują w oczy, jak choćby dosłowne zapożyczenie z ?Szewców? Witkacego czy kariera książkowego Żeromskiego, który przecież nie mógł w tym świecie napisać ?Przedwiośnia?.</p>
<p>Słowotwórstwo (chciałoby się powiedzieć słowotwórczość) Dukaja jest najwyższej próby. Inwersje, futuryzacje, archaizacje ? pisarz stworzył język, jakim stałaby się XIX-wieczna polszczyzna, gdyby wystawić ją na działanie rusyfikacji przez dodatkowe dwie dekady. Do tego każda z postaci mówi nieco inaczej. Gierosławski, Polak z Kongresówki, mówi inaczej niż spotkani przez niego syberyjscy przemysłowcy.</p>
<p>Dialogi miejscami trącą sztucznością, bo też są totalne: długie, monologiczne, przemyślane. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nad każdą rozmową w ?Lodzie? unosi się duch Prousta: postaci rozmawiają ze sobą tak, jakby nad wy-powiadanymi przez siebie kwestiami myślały od wielu miesięcy. Gdy w końcu się spotykają, ich rozmowa brzmi niemal teatralnie, choć przecież prawdopodobnie (a pod władzą lodu, gdzie niemożliwe są inne wyjścia, jedynie słusznie).</p>
<p>Dukaj stawia też ważne pytanie o konieczność historii. Czy nasz 1918 rok był tylko wybrykiem natury, czy też nieuniknioną konsekwencją dziejów całych stuleci? Czy odzyskanie przez Polskę niepodległości mogłoby przydarzyć się także w innych warunkach? Czy wolna wola jest możliwa w świecie, w którym nie ma miejsca na wątpliwości, a wszystkie dylematy zawierają się w dwóch stanach: tak i nie?</p>
<p>Taka powieść mogła powstać tylko w Polsce ? i dobrze, że tak się stało. Jeśli ktokolwiek w drodze na bezludną wyspę miałby zabrać tylko jedną książkę ? niech będzie to właśnie ta. Wydaje się, że jeśli jakakolwiek powieść napisana w początkach XXI wieku znajdzie się kiedyś w kanonie szkolnych lektur, będzie to zapewne właśnie ta. Wypada współczuć polonistom.<!--:--></p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/04/03/lod-dukaj/' rel='bookmark' title='Lód Dukaja'>Lód Dukaja</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/10/20/jacek-dukaj-lod/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powtórka z historii Polski</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/09/09/historia-polski-1989-bibliografia/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/09/09/historia-polski-1989-bibliografia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 00:18:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[adam michnik]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej garlicki]]></category>
		<category><![CDATA[bronisław geremek]]></category>
		<category><![CDATA[david mason]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[ewa milewicz]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[jacek kuroń]]></category>
		<category><![CDATA[jacek żakowski]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[michnikowszczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[paweł jasienica]]></category>
		<category><![CDATA[piotr zaremba]]></category>
		<category><![CDATA[rafał ziemkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[teresa torańska]]></category>
		<category><![CDATA[wojciech mazowiecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=526</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z wątków kol. F. zapytał mnie o książki do historii Polski po 1975 roku, a dokładniej &#8222;skąd wiem że Ziemkiewicz kłamie&#8221;.
Nie o prozę, wynurzenia odrzuconych czy spiskowe teorie dziejów, a o porządne dzieła, z których można czerpać wiedzę, której najwyraźniej brakuje miłośnikom Ziemkiewicza. Wbrew pozorom zadanie nie jest łatwe.
Sprawa nie jest łatwa. Rafał Ziemkiewicz w swoje
j &#8222;Michnikowszczyźnie&#8221; szafuje całą masą argumentów, często wyssanych z palca, często niepopartych niczym (&#8222;znajoma mówiła, że pewien człowiek z otoczenia Michnika&#8230;&#8221;). Jednak znalezienie kontrargumentów wcale nie jest rzeczą prostą. To dość karkołomne zadanie, ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2009/02/25/ratowanie-polski-niekoniecznej/' rel='bookmark' title='Ratowanie Polski niekoniecznej'>Ratowanie Polski niekoniecznej</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2009/06/01/ziemkiewicz-and-beckziemkiewicz-z-beckiem-pod-pacha/' rel='bookmark' title='Ziemkiewicz z Beckiem pod pachą'>Ziemkiewicz z Beckiem pod pachą</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/11/10/ziemkiewiczyzna/' rel='bookmark' title='Ziemkiewiczyzna'>Ziemkiewiczyzna</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W <a href="http://halibutt.pl/2008/08/09/daddys-little-right-winger/#comments" target="_self">jednym z wątków</a> kol. F. zapytał mnie o książki do historii Polski po 1975 roku, a dokładniej &#8222;skąd wiem że Ziemkiewicz kłamie&#8221;.</p>
<p>Nie o prozę, wynurzenia odrzuconych czy spiskowe teorie dziejów, a o porządne dzieła, z których można czerpać wiedzę, której najwyraźniej brakuje miłośnikom Ziemkiewicza. Wbrew pozorom zadanie nie jest łatwe.<span id="more-526"></span></p>
<p>Sprawa nie jest łatwa. Rafał Ziemkiewicz w swoje</p>
<div id="attachment_1224" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/04/Livre_Ouvert.jpg" rel="lightbox[526]" title="Livre ouvert"><img class="size-medium wp-image-1224" title="Livre ouvert" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/04/Livre_Ouvert-150x99.jpg" alt="Livre ouvert" width="150" height="99" /></a><p class="wp-caption-text">Livre ouvert</p></div>
<p>j &#8222;Michnikowszczyźnie&#8221; szafuje całą masą argumentów, często wyssanych z palca, często niepopartych niczym (&#8222;znajoma mówiła, że pewien człowiek z otoczenia Michnika&#8230;&#8221;). Jednak znalezienie kontrargumentów wcale nie jest rzeczą prostą. To dość karkołomne zadanie, trochę jak dyskusja z oszołomem: spędzisz całą noc na przegrzebywaniu się przez książki, a rano i tak usłyszysz że &#8222;no, tu może masz rację, ale i tak u was biją murzynów&#8221;.</p>
<p>Zaraz po ukazaniu się &#8222;Michnikowszczyzny&#8221; w Dzienniku <a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article18086/Czy_Polska_bez_Adama_Michnika_bylaby_lepsza.html" target="_blank">odbyła się debata na temat tej książki</a>, z udziałem m.in. autora, ale też Jacka Żakowskiego, Ewy Milewicz czy Piotra Zaremby. Wiele o niej powiedziano właśnie w kontekście bzdur i przekłamań. Jednak moim zdaniem wszystkich przebił Wojciech Mazowiecki:&#8221;<span class="bbtext">Ta książka została napisana pod tezę i jest ahistoryczna, bo przerzuca pewne oceny z przyszłości w przeszłość i według nich układa historię. Więcej, napisano ją w złej wierze. Rzeczywiście, na jej podstawie można dyskutować jedynie o pewnej formacji, która tak dziś widzi historię naszego kraju. Ale to nie jest historia mojego kraju, ja żyłem w innym kraju.&#8221;</span></p>
<p>To tyle. Czytałem Michnikowszczyznę, a przynajmniej gdzieś tak jedną trzecią. Nie przebrnąłem dalej, nie tyle ze względu na kulawą frazę, a właśnie na przekłamania, niedopowiedzenia, insynuacje, niczym niepoparte oskarżenia i tym podobne potknięcia, których jest tam masa.</p>
<p>Ale wróćmy do książek: skąd wiem, że Ziemkiewicz wypisuje bzdury? Często w jego tezach jest ziarno prawdy, tyle że zmieszanie z bujdami, przeinaczeniami i głęboko wciśnięte w błoto. Ale dość łatwo jest prostować tego typu sprawy za pomocą najważniejszego ze źródeł, a więc <strong>archiwum &#8222;</strong><strong>Gazety Wyborczej&#8221;</strong>.<strong> </strong>To w ogóle jest niezłe źródło do historii wczesnych lat 90-tych. Opisuje wiele wydarzeń codziennych &#8211; i niekoniecznie codziennych. Poza tym jest on-lajn, więc b. łatwo można sprawdzać różne tezy Ziemkiewicza.</p>
<p>Na przykład gdy pisze, że GW nie wspomina o ofiarach w notkach na temat kolejnych rocznic 13 grudnia &#8211; babach! i już wszystko wiesz. Albo gdy Ziemkiewicz pisze, że GW nie zajmowała się aferami, logujesz się do archiwum i sprawdzasz publikowane w latach 90tych teksty na ten temat. Kiedy pisze o wspieraniu postkomunistów przez Gazetę &#8211; wyszukujesz na przykład teksty Pacewicza z tamtego czasu. A gdy wspomina o sprawie z &#8222;człowiekiem honoru&#8221;, wyszukujesz odpowiedni tekst i już wiesz o co naprawdę chodziło &#8211; i co zostało wycięte z kontekstu.</p>
<p>Drugim źródłem natury ogólnej mogą być dowolne tablice historyczne lub <strong>jakaś encyklopedia</strong> &#8211; na przykład wikipedia (koniecznie angielska, polska do niczego się nie nadaje). Nie, nie żartuję: u Ziemkiewicza jest też mnóstwo zwykłych błędów faktograficznych, takich, które pewnie wyłapała by redakcja, gdyby na tych błędnych założeniach Ziemkiewicz dalej nie budował narracji, jak w przypadku daty śmierci Jerzego Popiełuszki. Gdyby to skorygować, parę stron trzeba by wykasować zupełnie&#8230;</p>
<blockquote><p>Do znudzenia powtarzasz, że Ziemkiewicz kłamie. W domyśle &#8211; wiesz, jak było/jest naprawdę. I tu pojawia się pytanie &#8211; skąd. Bądź człowiek, podziel się źródłem swojej wiedzy na temat najnowszej historii Polski. Najlepiej z adresem bibliograficznym. Serio pytam.</p></blockquote>
<p>Ale miało być o książkach. Poniżej zamieszczam listę tytułów, które przyszły mi do głowy. Mam nadzieję, że łaskawi czytelnicy dodadzą kilka tytułów od siebie. Część pozycji mam <a href="http://halibutt.pl/przyjemnosci/ksiazki/">na półce z książkami</a>, inne mają moi rodzice lub znajomi. Jeśli to konieczne &#8211; mogę pożyczyć. Aha, kolejność przypadkowa.</p>
<ol>
<li>Oczywiście książki samego Adama Michnika (i jego teksty publikowane na łamach prasy). Na pewno &#8222;Z dziejów honoru w Polsce<em>&#8222;,</em> &#8222;Wyznania nawróconego dysydenta&#8221; są fajne, choć mało polityczne (ale wiele mówią o nim samym).</li>
<li>Jacek Kuroń, Jacek Żakowski &#8222;<strong>PRL dla początkujących</strong>&#8222;, Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie, ISBN 8370234615. Świetne repetytorium do całej historii Polski po 1944 roku. Wyjaśnia m.in. skąd wzięły się różnice między KORem a ROPCiO, dlaczego po wojnie ktoś chciał &#8222;bić Żyda&#8221; i dlaczego w 1988 Wałęsa nadal był na scenie.</li>
<li>Andrzej Garlicki &#8222;<strong>Rycerze okrągłego stołu</strong>&#8222;, Warszawa: Czytelnik, ISBN 8307029708; kapitalne notki biograficzne najważniejszych graczy polskiego przełomu 1989 roku. Bardzo subiektywne, ale pisane przez historyka, a to wiele zmienia.</li>
<li>Teresa Torańska &#8222;<strong>My</strong>&#8221; i &#8222;<strong>Oni</strong>&#8222;, wiele wydań, jest z czego wybierać; rozmowy z najciekawszymi spośród &#8222;naszych&#8221; i &#8222;tamtych&#8221;. Wiele wyjaśniają.</li>
<li>Bronisław Geremek, Jacek Żakowski &#8222;<strong>Rok 1989</strong>&#8222;, Warszawa: Plejada; Niedawno ktoś wydał wznowienie, widziałem w księgarniach. Pokazuje niektóre mechanizmy i sposób myślenia ówczesnych ludzi władzy. Przy tym pokazuje skąd wzięło się wiele późniejszych konfliktów.</li>
<li>Jarosław Kurski &#8222;<strong>Wódz</strong>&#8222;, niedawno wznowiony w serii Biblioteka Gazety Wyborczej, w nowej redakcji i szacie (pierwsze wydanie mam na półce, drukowane bodaj na papierze toaletowym). Kapitalna pozycja o Wałęsie &#8211; i nie tylko. Także o roli Kaczyńskich przy Wałęsie &#8211; i przeciw niemu.</li>
<li>&#8222;<strong>Rozważania o wojnie domowej</strong>&#8221; Jasienicy. Rzecz obowiązkowa dla wszystkich bezkrytycznie wierzących w jedną ideę. Napisana na długo przed Okrągłym Stołem, ale bardzo dlań ważna.</li>
<li>Jeśli ktoś ma ochotę na zewnętrzne spojrzenie - &#8222;<strong>Revolution and Transition in East-Central Europe</strong>&#8221; Davida Masona. Chyba jest dostępne w sieci, nie pamiętam już od kogo pożyczyłem.</li>
</ol>
<p>&#8230;myślę nad następnymi, będzie aktualizacja</p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2009/02/25/ratowanie-polski-niekoniecznej/' rel='bookmark' title='Ratowanie Polski niekoniecznej'>Ratowanie Polski niekoniecznej</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2009/06/01/ziemkiewicz-and-beckziemkiewicz-z-beckiem-pod-pacha/' rel='bookmark' title='Ziemkiewicz z Beckiem pod pachą'>Ziemkiewicz z Beckiem pod pachą</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/11/10/ziemkiewiczyzna/' rel='bookmark' title='Ziemkiewiczyzna'>Ziemkiewiczyzna</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/09/09/historia-polski-1989-bibliografia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zło niezrozumiałe, czyli o &#8222;Dzienniku roku zarazy&#8221;</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 21:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[defoe]]></category>
		<category><![CDATA[dziennik roku zarazy]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[journal of the plague year]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=478</guid>
		<description><![CDATA[W ludzkiej świadomości nie ma już zarazy. Choć przez wieki fale chorób zbierały krwawe żniwo na wszystkich kontynentach, wizja Choroby nikogo już nie przeraża. Dżumy nie znamy, HIV nam spowszedniał, ptasia grypa jest niemal niegroźna. Wydaje się, że zaraza w naszej kulturze straciła mowę: gdy myślimy o klęskach żywiołowych czy masowych tragediach, wśród najczęściej typowanych zabraknie morowego powietrza.
Daniel Defoe pisał do ludzi, dla których widmo głodu, ognia, morowego powietrza i wojny było czymś codziennym. Jeszcze do drugiej połowy XX wieku czterej jeźdźcy apokalipsy na stałe krążyli nad światem. Strach przed ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/' rel='bookmark' title='Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;'>Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ludzkiej świadomości nie ma już zarazy. Choć przez wieki fale chorób zbierały krwawe żniwo na wszystkich kontynentach, wizja Choroby nikogo już nie przeraża. Dżumy nie znamy, HIV nam spowszedniał, ptasia grypa jest niemal niegroźna. Wydaje się, że zaraza w naszej kulturze straciła mowę: gdy myślimy o klęskach żywiołowych czy masowych tragediach, wśród najczęściej typowanych zabraknie morowego powietrza.<span id="more-478"></span></p>
<p>Daniel Defoe pisał do ludzi, dla których widmo głodu, ognia, morowego powietrza i wojny było czymś codziennym. Jeszcze do drugiej połowy XX wieku czterej jeźdźcy apokalipsy na stałe krążyli nad światem. Strach przed tym, co przyniosą ludziom był elementem codzienności. W zbiorowej pamięci przechowywano wizje ospy, hiszpanki, korowodów biczowników ? dziś to wszystko znaleźć można co najwyżej na kartach książek historycznych. Gdy w latach sześćdziesiątych w Ameryce Środkowej wybuchła epidemia, korowód grabarzy dotarł do stolicy i obalił prezydenta, którego ludowi trybuni obarczali winą za nadejście dziewicy moru. Dziś podobne zakończenie plagi wydaje się mało prawdopodobne.</p>
<p>W czasach Defoe ta wizja była wciąż jeszcze silna. Na tyle, by mógł spisać swój ?Dziennik roku zarazy? wyłącznie z własnych wyobrażeń, plotek i opowieści. Jedyny mór za jego życia zakończył się bowiem gdy pisarz miał najwyżej siedem lat.  Gdy dziś czytamy jego książkę, nie możemy jej skonfrontować nawet z opowieściami starszych. Holokaust, wojna ? tak, te niebezpieczeństwa znamy, z nimi możemy się mierzyć. Ale zaraza?</p>
<blockquote><p>Esej został oddany w 2007 roku jako praca domowa na zajęcia z prof. Michałem Komarem. Nie radzę kopiować, już od dawna jest w antyplagiacie.</p></blockquote>
<p>Dziś nie jesteśmy w stanie odczytać nawet połowy tego strachu, który wyzierał z niemal każdego wersu książki. W jednym z filmów Monty Pythona pojawia się scena, w której ulicą zadżumionego miasta idzie grabarz z wózkiem i nawołuje, by ludzie wynieśli swych zmarłych na ulicę. W tym momencie cała sala kinowa wybucha śmiechem. Gdy chwilę później okazuje się, że wyniesiony przez rodzinę truposz jest jak najbardziej żywy, sala znów parska z rozbawienia. Grupa komików nie dopisała tu od siebie nawet jednego zdania, jak w szekspirowskim All is true wszystko zostało żywcem przejęte z ?Dziennika roku zarazy?. Jednak u Defoe ta wizja przerażała, dziś co najwyżej śmieszy.</p>
<p><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/doktorschnabel_430px1.jpg" rel="lightbox[478]" title="doktorschnabel_430px"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-479" title="doktorschnabel_430px" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2008/06/doktorschnabel_430px1.jpg" alt="Dottore dziób" width="270" height="325" /></a></p>
<p>Oczywiście, wielu twierdzi, że książka Defoe była sprytnym wybiegiem za przeproszeniem marketingowym. Fikcyjną fabułę sprzedawał jako prawdę głównie po to, by czytelnika przyzwyczaić do fikcji. Tyle że był to inny czytelnik, dla którego zachowania i sytuacje ekstremalne były zrozumiałe. W tamtych czasach zło działo się ?po prostu?.</p>
<p>W jednym z opowiadań Andrzeja Pilipiuka opublikowanym w tomie ?2586 kroków? pojawia się zaraza w małym norweskim miasteczku. Jednak jest to mór na miarę człowieka współczesnego. Nie zło, które po prostu się dzieje, a zło spersonifikowane. Na końcu drogi młody lekarz odnajduje demona dżumy. Z nim można się zmierzyć, pokonać go tak, jak bohaterowie amerykańskich filmów akcji na końcu fabuły pokonują ?Big Bossa? ? największy szwarccharakter. Żyjemy w czasach, w których stanem naturalnym dla każdego człowieka jest możliwość wpływania na własne losy. Czytelnik współczesny Defoe nie miał tego komfortu.</p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2008/06/25/ukraina-jadro-ciemnosci/' rel='bookmark' title='Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;'>Hic sunt leones, czyli o Ukrainie w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/06/29/zlo-niezrozumiale-czyli-o-dzienniku-roku-zarazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michnik</title>
		<link>http://halibutt.pl/2007/01/16/michnik/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2007/01/16/michnik/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Jan 2007 15:27:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[adam michnik]]></category>
		<category><![CDATA[czesław kiszczak]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/blog/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[(&#8230;)W związku z tym moje podziękowanie przyjąć raczą:
(&#8230;) Czesław Kiszczak &#8211; za to, że propozycją świąt na Lazurowym Wybrzeżu dodał mi energii. Dedykuję mu opinię o jego profesji:
Poznałem także plemię Jahu,
Co wielbi własne ekskrementy,
Żyjący w niewolniczym strachu
Donosicielski ród wyklęty.
(&#8230;)
Brak powiązanych notek.
Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>(&#8230;)W związku z tym moje podziękowanie przyjąć raczą:</p>
<p>(&#8230;) Czesław Kiszczak &#8211; za to, że propozycją świąt na Lazurowym Wybrzeżu dodał mi energii. Dedykuję mu opinię o jego profesji:<br />
<em>Poznałem także plemię Jahu,<br />
Co wielbi własne ekskrementy,<br />
Żyjący w niewolniczym strachu<br />
Donosicielski ród wyklęty.<br />
</em>(&#8230;)</p>
<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2007/01/16/michnik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->
