Raz na kilka pokoleń wybucha gdzieś na świecie wojna, która ma położyć kres wszystkim innym konfliktom. Ma wyrównać krzywdy, udowodnić racje czy przesunąć słupy graniczne w tę czy inną stronę. Po każdej z takich wojen literatura otrzymuje zastrzyk pomysłów na kolejnych bohaterów.
Hop-hop. Skaczę po nagrobkach, z jednego kopczyka na drugi. Kwieciście mi i wiosennie, bom zakochany, sesja zaliczona i w ogóle słonko się do mnie uśmiecha. Że groby? Cóż, to tylko Warszawa.
Recent Comments
Halibutt: @ c_v – Hipster barista strikes back! @ kobe – nieźle o tym Orliński pisze dzisiaj. Ale ja to...
kobe: ekspresy automatyczne to głównie mordują kawę IMHO, a co do meritum, to taki cytacik, warty rozpropagowania,...
c_v: Post scriptum: http://natemat.pl/13143,znakom ity-fotograf-gazety-wyborczej- zostaje-barista-historia-je...
AJ: Dziennikarza pozbawionego takich czy innych szans być może zainteresuje, że to raczej margines „niedawnych ans”.