<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Halibutt &#187; wojna</title>
	<atom:link href="http://halibutt.pl/tag/wojna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://halibutt.pl</link>
	<description>hal9001 znaleziony w wannie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 15 Apr 2012 12:35:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Kosmici i ludzie</title>
		<link>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 08:27:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[generalia]]></category>
		<category><![CDATA[Haldeman]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Wieczna wojna]]></category>
		<category><![CDATA[wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=868</guid>
		<description><![CDATA[
Raz na kilka pokoleń wybucha gdzieś na świecie wojna, która ma położyć kres wszystkim innym konfliktom. Ma wyrównać krzywdy, udowodnić racje czy przesunąć słupy graniczne w tę czy inną stronę. Po każdej z takich wojen literatura otrzymuje zastrzyk pomysłów na kolejnych bohaterów.
To oni posłużą za przykład do naśladowania chłopcom, którzy wezmą udział w kolejnej wojnie. A gdy wrócą (lub, lepiej, gdy bohatersko zginą), sami zajmą miejsce bohaterów wojen poprzednich. I tak w koło Macieju, od niepamiętnych czasów.
Rozkwaszony nos Kozietulskiego
Katon Starszy miał wierzyć, że ostateczne zniszczenie Kartaginy przyniesie Rzymowi pokój i ...
Brak powiązanych notek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--:en--></p>
<p><!--:--><!--:pl-->Raz na kilka pokoleń wybucha gdzieś na świecie wojna, która ma położyć kres wszystkim innym konfliktom. Ma wyrównać krzywdy, udowodnić racje czy przesunąć słupy graniczne w tę czy inną stronę. Po każdej z takich wojen literatura otrzymuje zastrzyk pomysłów na kolejnych bohaterów.<!--:--><span id="more-868"></span><!--:en--></p>
<p><!--:--><!--:pl-->To oni posłużą za przykład do naśladowania chłopcom, którzy wezmą udział w kolejnej wojnie. A gdy wrócą (lub, lepiej, gdy bohatersko zginą), sami zajmą miejsce bohaterów wojen poprzednich. I tak w koło Macieju, od niepamiętnych czasów.</p>
<p><strong>Rozkwaszony nos Kozietulskiego</strong></p>
<p>Katon Starszy miał wierzyć, że ostateczne zniszczenie Kartaginy przyniesie Rzymowi pokój i dostatek. Prezydent USA Woodrow Wilson to samo mówił o pokonaniu Niemiec i Austro-Węgier w wojnie światowej. Miał wiele szczęścia w tym, że nie dożył kolejnej, która ? rzecz znamienna ? też miała być ostatnią. A na każdej z wojen ?dzieci zamienia się w mężczyzn? ? i potencjalnych bohaterów.</p>
<p>Do niedawna jeszcze każde dziecko w naszym pięknym kraju znało postać Jana Kozietulskie-go, bohaterskiego (a jakże!) dowódcy szarży szwoleżerów pod Somosierrą. Zgodnie z legendą miał poprowadzić nieco ponad setkę straceńców przeciwko doskonale ufortyfikowanym po-zycjom hiszpańskiej artylerii, w wąskim wąwozie wysoko w górach. Dopóki nikt nie zagłębia się w szczegóły szturmu z 1808 roku, wszystko gra: bohaterski bohater, wspaniałe dzieje, szable błyszczące w słońcu i ?amaranty zapięte pod szyją?. Wizja żywcem wyjęta z obrazów kossaków czy michałowskich.</p>
<div id="attachment_983" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Flickr_-_The_U.S._Army_-_Freedom_Field.jpg" rel="lightbox[868]" title="Freedom field"><img class="size-medium wp-image-983" title="Freedom field" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2009/12/Flickr_-_The_U.S._Army_-_Freedom_Field-150x99.jpg" alt="US GIs at FF" width="150" height="99" /></a><p class="wp-caption-text">US GIs at FF</p></div>
<p>Jednak wspomnienia weteranów wojen napoleońskich ukazują brudne zaplecze wspaniałej historii jak raz nadającej się do opowiadania dzieciom w czas zaborów. Okazuje się że Kozie-tulski prowadził szarżę przez pierwszych kilkaset metrów. Jednak tuż przed pierwszymi pozy-cjami zajmowanymi przez wroga padł pod nim koń, a sam dzielny pułkownik wrócił na pozy-cje wyjściowe piechotą, posiniaczony i z krwawiącym nosem. Gdy się głębiej wczytać, z mar-sowych oblicz literackich czy historycznych bohaterów wyziera gombrowiczowska gęba Fran-ka Dolasa.</p>
<p>Na tej właśnie dychotomii bohaterstwa i prozaiczności opiera się ?Wieczna wojna? Joe Hal-demana. Trwa ona przez tysiąclecia, choć zaczyna się ? jak wszystkie ? z błahego powodu. Podczas eksploracji kosmosu ludzki statek napotyka statek Obcych, po czym przestaje odpo-wiadać na wezwania z Ziemi. Wojskowi uznają to za wypowiedzenie wojny i nakazują odpo-wiedzieć atakiem na rasę, z którą kontakt nawiązali tylko raz, i to wzrokowy. Kosmici (zwani Tauranami, Aldebaranami lub Bykarianami, zależnie od tłumaczenia) nie są dłużni i obie rasy rozpoczynają absurdalną wojnę na wyniszczenie.</p>
<p><strong>Saperką w nerki</strong></p>
<p>Wojna z kosmitami zaczęła się z byle powodu. Nie mija kilka dni, a ludzie i kosmici wyrzynają się nawzajem, choć nawet nie próbowali się porozumieć. Jedni strzelają, drudzy odpowiadają ogniem, spirala śmierci się nakręca, choć przecież nie zależy to od niczyjej decyzji. Nikt nie wypowiada wojny, ona sama powstaje &#8211; i domaga się coraz więcej mięsa armatniego na od-ległych planetach i asteroidach.</p>
<p>Wikła się w nią William Mandella, porte-parole autora. Wraz z setką innych rekrutów bierze udział w absurdalnym szkoleniu wojskowym, na którym żołnierze uczą się m.in. jak zabić Tauranina ciosem wojskowej łopatki w nerki, choć nie wiadomo, czy nie mają oni dwudziestu metrów wzrostu, ani czy w ogóle nerki posiadają. Giną też jak muchy przez głupotę i doktry-nerstwo kaprali.  Gdy w końcu ruszają do boju, z głowami wypełnionymi wiedzą i propagan-dowymi frazesami, wojna okazuje się równie brudna, co wszystkie poprzednie w historii ludzkości.</p>
<p>Podróże do gwiazd trwają wiele lat, nawet z prędkością bliską prędkości światła. Gdy Man-della wraca po pierwszej misji na Ziemię, okazuje się, że jego świata już nie ma. Choć w jego życiu minęło zaledwie kilka miesięcy, przez tzw. paradoks bliźniaków na Ziemi upłynęły całe dziesięciolecia. Wojsko, ze swym niezmiennym zbiorem zasad, zostają jedyną dla niego osto-ją. Jak Paul Bäumer z ?Na zachodzie bez zmian? Remarque?a czy Nick z ?Łowcy jeleni? (postać także wzorowana na bohaterach tego pisarza) wraca więc na wojnę, której nie popiera ani nie rozumie, ale też poza którą nie widzi innej drogi. Gdy wojna wreszcie się kończy, ludzie pytają Tauran dlaczego ją zaczęli. ? My? ? odpowiadają zdumieni Obcy. Każda wojna jest absurdalna, to wynika z jej definicji. Dlaczego więc dziwi taka właśnie odpowiedź?</p>
<p>Choć książka Haldemana na stałe weszła do kanonu amerykańskiej literatury science-fiction, ma zatrważająco wiele odniesień do wojny jak najprawdziwszej ? tej w Wietnamie. Nic dziw-nego, autor w azjatyckiej dżungli odsłużył kilka lat. Nazwisko głównego bohatera jest ana-gramem nazwiska autora, a jego doświadczenia pokrywają się ze wspomnieniami amerykań-skich weteranów konfliktu w Azji Południowo-Wschodniej.</p>
<p><strong>Nie ma Itaki</strong></p>
<p>Choć dla Mandelli wojna trwała ledwie kilkanaście lat, większość czasu spędził w stanie hi-bernacji lub w okrętach podróżujących z prędkością nadświetlną. W tym czasie dla Ziemian upłynęły tysiąclecia. Dlatego nie ma dlań powrotu do domu, bo ten przestał istnieć. To typo-we dla całego rodzaju ludzkiego, bowiem każda podróż w przestrzeni jest też podróżą w cza-sie. Gdy się kończy &#8211; z uporem godnym lepszej sprawy próbujemy wkroczyć ponownie do rzeki, z której wyszliśmy.</p>
<p>To stały motyw, tak w prozie, jak i w poezji. Tadeusz Borowski wrócił z drugiej wojny świato-wej z klinicznymi objawami tzw. syndromu Holocaust survivors. Stąd brały się jego pytania o to, dlaczego ocalał, choć tylu innych nie wróciło z rzezi. Wracało-nie wracało także wielu bohaterów literackich. Od Odysa, pod nieobecność którego Itaka zmieniła się nie do pozna-nia, przez tolkienowskiego Bilbo Bagginsa, po niemal współczesnych nam bohaterów wojen XX wieku.</p>
<p>Powroty nie muszą przecież oznaczać podróży międzygwiezdnych. Mur niezrozumienia wy-rósł między powstańcami warszawskimi a cywilami, choć jednych od drugich dzieliła zaled-wie odległość podwórek, a obie grupy od wspólnej normalności ? dni, a nie lata. Dotyczy to wszystkich ludzi, choć w przypadku weteranów wojen jest to proces najlepiej opisany.</p>
<p>Haldeman dowodzi, że weterani nigdy nie wracają do domu. W książce dla jego bohatera i jemu podobnych matuzalemów prawnuki przygotowały rezerwat, w którym wszystko było niemal ?jak za dawnych czasów?. W życiu Haldeman uciekł w literaturę, która miała ostrze-gać przed moralnymi i psychologicznymi następstwami przemocy i patriotycznego prania mózgów. Literatura ma ambicję zapobiegania wojnom. W tym, że co najwyżej staje się tera-pią dla weteranów, słychać chichot losu.<!--:--></p>
<p>Brak powiązanych notek.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2009/12/04/kosmici-i-ludzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cmentarz warszawski: kubistyczny przyczynek do eseju</title>
		<link>http://halibutt.pl/2008/10/09/warszawa-cmentarz/</link>
		<comments>http://halibutt.pl/2008/10/09/warszawa-cmentarz/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 00:54:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Halibutt</dc:creator>
				<category><![CDATA[varia]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[impresje]]></category>
		<category><![CDATA[powązki]]></category>
		<category><![CDATA[powstanie]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://halibutt.pl/?p=574</guid>
		<description><![CDATA[Hop-hop. Skaczę po nagrobkach, z jednego kopczyka na drugi. Kwieciście mi i wiosennie, bom zakochany, sesja zaliczona i w ogóle słonko się do mnie uśmiecha. Że groby? Cóż, to tylko Warszawa.Znalazłem niedawno litografię Felicjana Ropsa z 1863 roku. Jej tytuł (L&#8217;ordre r?gne ? Varsovie) można by przetłumaczyć jako &#8222;Porządek panuje w Warszawie&#8221;. Osiemdziesiąt lat później podobnie grobowy porządek zapanował w tym samym miejscu. I tak co kilkadziesiąt lat. Stosy, groby, miejsca straceń, doły wypełnione ciałami. A nad nimi ulice i domy, z uporem maniaka odbudowywane. Strasznie jest mieszkać na cmentarzu.
(***)
Ta ...
Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/05/05/nowy-cmentarz-jaslo/' rel='bookmark' title='Nowy cmentarz, Jasło'>Nowy cmentarz, Jasło</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hop-hop. Skaczę po nagrobkach, z jednego kopczyka na drugi. Kwieciście mi i wiosennie, bom zakochany, sesja zaliczona i w ogóle słonko się do mnie uśmiecha. Że groby? Cóż, to tylko Warszawa.<!--:--><span id="more-574"></span><!--:en-->Znalazłem niedawno litografię Felicjana Ropsa z 1863 roku. Jej tytuł (<em>L&#8217;ordre r?gne ? Varsovie</em>)<em> </em>można by przetłumaczyć jako &#8222;Porządek panuje w Warszawie&#8221;. Osiemdziesiąt lat później podobnie grobowy porządek zapanował w tym samym miejscu. I tak co kilkadziesiąt lat. Stosy, groby, miejsca straceń, doły wypełnione ciałami. A nad nimi ulice i domy, z uporem maniaka odbudowywane. Strasznie jest mieszkać na cmentarzu.</p>
<div id="attachment_1102" class="wp-caption alignright" style="width: 128px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Rops_Varsovie.jpeg" rel="lightbox[574]" title="L'ordre r?gne ? Varsovie"><img class="size-medium wp-image-1102" title="L'ordre r?gne ? Varsovie" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Rops_Varsovie-118x150.jpg" alt="L'ordre r?gne ? Varsovie" width="118" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">L&#39;ordre r?gne ? Varsovie</p></div>
<p>(***)</p>
<p>Ta scena powtarza się w zasadzie od dwudziestu z górą lat.Pierwszego sierpnia zaczynają się akademie, zjazdy i plena. Coraz starszym panom coraz trudniej przebić się przez bełkot wychwalających &#8222;narodowy zryw powstańczy&#8221;.Ot, kolejna rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Wkrótce potem krajowe telewizje zaczynają codzienne nadawanie krótkich dokumentów, kroniki powstania. Ot, telewizyjne kartki z kalendarza wzorowane na &#8222;Dniach walczącej stolicy&#8221; Bartoszewskiego.</p>
<p>Co roku trafiam na kilka odcinków, zazwyczaj jeszcze w sierpniu. Program się kończy, wraca normalne życie, jadę na wakacje, wracam z wakacji, zajmuję się pracą, domem, zabawą, setką innych spraw. Aż tu nagle zbliża się koniec września, a ja któregoś wieczoru znów natrafiam na kolejny odcinek powstańczej kroniki. &#8211; Boże, to ciągle trwa &#8211; uświadamiam sobie. Zawsze tak, w czasie teraźniejszym, jakby to trwało w nieskończoność, wciąż od nowa.</p>
<p>(***)</p>
<p>Felicjan Rops był malarzem i grafikiem, przyjacielem Baudelaire&#8217;a, zapalonym pornografem, antyklerykałem i obrazoburcą. Był przy tym jednym z prekursorów secesji iwziętym ilustratorem książek. Jego &#8222;Porządek panuje w Warszawie&#8221; jest dużo mniej znany, niż &#8222;<a href="http://www.ciger.be/rops/tech/drawing/tentation.html" target="_blank">Kuszenie św. Antoniego</a>&#8221; czy &#8222;<a href="http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Le_plus_bel_amour_de_Don_Juan.jpg" target="_blank">Najpiękniejsza Don Juana</a>&#8222;, że nie wspomnę o &#8222;<a href="http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:F%C3%A9licien_Rops_-_Sainte-Th%C3%A9r%C3%A8se.png" target="_blank">Ekstazie św. Teresy</a>&#8221; czy podobnych dziełkach. Nic dziwnego, Rops znany jest przede wszystkim z tego, że miał szmergla na punkcie kobiet. W dzisiejszym świecie zapewne jego miłość do młodocianych modelek zaprowadziłaby go do kicia, a za naigrywanie się ze świętych dostałby kolejnych kilka lat.</p>
<p>(***)</p>
<p>Bomby&#8230;Znacie inną stolicę w Europie, gdzie znalezienie wielkiej bomby lotniczej w 60 lat po wojnie nie robi na nikim wrażenia? Pewnego razu byłem umówiony na spotkanie w jednej z kawiarni w południowym Śródmieściu. Szedłem sobie spokojnie ulicą, aż tu nagle drogę zastępuje mi policjant.</p>
<p>- Dokąd to &#8211; pyta.</p>
<p>- Do kawiarni &#8211; grzecznie odpowiadam.</p>
<p>- Nie teraz &#8211; mówi on.</p>
<p>- Teraz, za chwilę mam spotkanie. &#8211; staram się go wyminąć, ale nie udaje mi się.</p>
<p>- No to, kawalerze, poczekasz, bombę znaleźli &#8211; mówi spokojnie starszy posterunkowy, czy jak mu tam.</p>
<p>Poczekałem, spóźniłem się, bombę wywieźli na jakiś poligon. Następnego dnia kupiłem wszystkie wychodzące w Warszawie gazety. W dwóch z nich informacja o półtonowym ładunku trotylu znalazła się na entej stronie, gdzieś między notkami o jubileuszu w domu seniora a zaproszeniem na festiwal ludowej pieśni bułgarskiej. Reszta gazet sprawę przemilczała. W tym nie ma niusa! Ot, dzień jak codzień. Sprawdziłem archiwa większości gazet. Na pierwszych stronach pisały o znalezieniu bomby w suficie kancelarii premiera RP. Był to, wystawcie sobie, jedyny raz, kiedy wielgachna bomba znaleziona w centrum największego miasta w kraju kogokolwiek zainteresowała.</p>
<div id="attachment_1103" class="wp-caption alignright" style="width: 130px"><a href="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Warszawa_Powstanie_1944-08-04.jpg" rel="lightbox[574]" title="Warszawa_Powstanie_1944-08-04"><img class="size-medium wp-image-1103" title="Warszawa_Powstanie_1944-08-04" src="http://halibutt.pl/wp-content/uploads/2010/03/Warszawa_Powstanie_1944-08-04-120x150.jpg" alt="Powstanie warszawskie" width="120" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Powstanie warszawskie</p></div>
<p>(***)</p>
<p>Na krakowskim Kazimierzu, tuż obok miejsca, gdzie jezdnia pochłonęła fragment cmentarza widnieje napis ostrzegający kohanitów, by nie szli tą stroną ulicy. W Warszawie takie tablice należałoby wywiesić na rogatkach.</p>
<p>(***)</p>
<p>Weźcie Stadion Narodowy budowany na zgliszczach Stadionu Dziesięciolecia, który z kolei powstał ze zgliszczy Śródmieścia (całkiem dosłownie: na Pradze, tuż za mostem kolejowym powstał po wojnie wielki kopiec z gruzów, na którym następnie postawiono trybuny). Prasa na poważnie zastanawiała się, czy roboty nie opóźnią się z powodu zwłok odnajdowanych między cegłami. Czytacie prasę, więc pewnie sami pamiętacie. Ale stop! Zastanówcie się przez chwilę. Wyobraźcie sobie poważny komentarz w tym guście w, dajmy na to, Le Monde. Albo w Timesie.</p>
<p>Gdy ktoś chciał coś pobudować na oświęcimskim żwirowisku, wybuchła granda na pół świata. Na szczęście nikt nie pyta o Warszawę. Gdzie byśmy mieli mieszkać, gdyby każdy z cmentarzy uznać za miejsce pamięci? Dzięki roztropności zaborców wszystkie mniejsze cmentarzyki w tym mieście przeniesiono w początkach XIX wieku na obrzeża, na Powązki. W czasie powstania przez ich środek przebiegała linia frontu, więc zmarłych grzebano na ulicach, placach i podwórkach. Albo pod gruzami. To co, ogrodzić kilkadziesiąt kilometrów centrum i postawić tabliczki &#8222;tu była Warszawa&#8221;?</p>
<p>(***)</p>
<p>Babcia H., mojej znajomej, spędziła dzieciństwo w Warszawie. Z powstania najlepiej pamięta swoje podwórko. W sąsiednim domu działał szpital powstańczy, dwa domy dalej była barykada. Po każdej walce znoszono na jej podwórko trupy Niemców do dalszego posortowania. Układano panów w feldgrau w równych rządkach, co by ich się więcej zmieściło. Trupy Polaków lądowały po drugiej stronie ulicy, widać mało kto wierzył, że Bóg rozpozna swoich. Babcia H. z koleżankami wymyśliły więc nową dyscyplinę sportową: która przeskoczy więcej Niemców. Ot, dyscyplina olimpijska na miarę sporego środkowoeuropejskiego miasta.</p>
<p>(***)</p>
<p>Mam 27 lat. Za jakie grzechy muszę mieć to wszystko w głowie? Co ja komu zrobiłem, że wiem, gdzie kto jest pochowany, że znam adresy barykad, zwalonych domów, rozstrzelanych ulic?<!--:--></p>
<p>Powiązane notki:<ol>
<li><a href='http://halibutt.pl/2002/05/05/nowy-cmentarz-jaslo/' rel='bookmark' title='Nowy cmentarz, Jasło'>Nowy cmentarz, Jasło</a></li>
<li><a href='http://halibutt.pl/2010/10/14/powstanie-czyli-business-as-usual/' rel='bookmark' title='Powstanie, czyli business as usual'>Powstanie, czyli business as usual</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://halibutt.pl/2008/10/09/warszawa-cmentarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->
